FAKTY

Arkuszyński – nazwisko za trudne na patrona ulicy

Ksawerowscy radni „przechrzcili” ulice Marcelego Nowotki i Hanki Sawickiej na Pocztową i Sosnową. Upadła propozycja nadania ul. Nowotki imienia gen. Aleksandra Arkuszyńskiego, bo… pisownia nazwiska jest skomplikowana.

Dekomunizacja ulic trwa. O nadanie imienia legendarnego dowódcy Armii Krajowej i rodowitego ksawerowianina zabiegało Towarzystwo Rozwoju Ksawerowa. Do działań upoważniło przewodniczącą Rady Gminy Marię Wróbel (i jednocześnie członkinię Towarzystwa).

– W statucie mamy wpisane krzewienie postaw patriotycznych. Dzięki naszej inicjatywie pan generał otrzymał w 2005 roku tytuł Zasłużonego dla Gminy Ksawerów. Warto, by został uwieczniony także w nazwie ulicy – mówi Maria Wróbel.

Inicjatywa zdobyła poparcie m.in. łódzkiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej i NSZZ „Solidarność” Podregion Pabianice, Zespół Szkół Centrum Kształcenia Rolniczego.  Jednak grupa mieszańców ul. Nowotki zaproponowała ul. Pocztową. Powód: prosta pisownia, która jest praktyczniejsza przy wypisywaniu faktur, zwłaszcza w interesach z zagranicą.

Na sesji (15.03.) w głosowaniu wzięło udział 10 radnych (5 osób nieobecnych). Za ul. Pocztową opowiedzieli się: Maciej Bartos, Arkadiusz Jędrzejczyk, Monika Marek, Urszula Świątkowska, Henryk Nowak, Szczepan Nowak, Anna Szcześniak-Rydz. Przeciw: Maria Wróbel; 2 osoby wstrzymały się: Bogumiła Szczepańska, Aneta Walaszczyk.

Wójt Adam Topolski planuje inaczej uhonorować generała w Ksawerowie: – Obelisk XV Pułku Piechoty Wilków mógłby zostać przebudowany w ten sposób, aby znalazło się na nim nazwisko generała oraz innych bohaterów. Wtedy, z okazji np. Święta Niepodległości, można by przy nim składać kwiaty – podobnie jak w Pabianicach jest to praktykowane przy pomniku Legionisty. Na jego monumencie są rożne nazwiska – tłumaczy wójt Topolski.

Mniej emocji było ze zmianą ul. Sawickiej na Sosnową. Radni byli za Sosnową, choć przy tej ulicy takie drzewa nie rosną.

***

We wrześniu ubiegłego roku weszła w życie tzw. ustawa dekomunizacyjna. Samorządy mają rok na zmianę nazw ulic, które promują komunizm, o czym pisaliśmy TUTAJ.

Przeczytajcie tekst o gen. Aleksandrze Arkuszyńskim “Maju”, który ukazał się na łamach “PabiaNICE”.
Generał Aleksander Arkuszyński „Maj” odszedł na wieczną wartę

W wieku 98 lat zmarł ostatni z członków Ruchu Oporu Armii Krajowej. Niespotykany talent strategiczny i taktyczny, nadzwyczajny dowódca cieszący się ogromną estymą, człowiek wielkiej wiary i pokory.

Aleksander Arkuszyński urodził się 27 lutego 1918 roku w niezamożnej rodzinie, w małej miejscowości Dąbrowa nad Czarną (niedaleko Opoczna). W pobliskim Piotrkowie ukończył gimnazjum. Względy finansowe pogrzebały marzenia o studiach, dla których alternatywą stało się seminarium duchowne… albo wojsko.

Po ukończeniu szkoły oficerskiej trafił do jednostki w Skierniewicach, gdzie zastał go wybuch II wojny światowej. Wobec postępującej agresji hitlerowców, pułk Arkuszyńskiego zaczął wycofywać się w kierunku Warszawy, by tam przygotować wzmocnioną obronę. Jednakże, decyzją dowództwa, wraz z innymi żołnierzami został odesłany do Lublina. Na południe od stolicy, pułk został niemalże całkowicie rozbity, a Arkuszyński trafił do niewoli.

Męstwo i ofiarność

Po ucieczce w rodzinne strony, nawiązał kontakt ze Związkiem Walki Zbrojnej (stanowiącym zręby organizacyjne późniejszej Armii Krajowej). Jak sam wspominał: „Wielkim wydarzeniem w moim życiu było złożenie przysięgi do organizacji podziemnej (…) Było to w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia 1939 r. (…) Od tej pory rozpoczęła się moja konspiracyjna działalność pod pseudonimem »Maj«”.

Początkowo dowodził organizacją podziemną w Radonii, małej wsi pomiędzy Sulejowem a Opocznem. Jednakże w miarę krzepnięcia struktur polskiego podziemia, „Maj” zdołał sformować grupę partyzantów, którzy następnie weszli w skład oddziału partyzanckiego AK o kryptonimie „Wicher”. Sam zaś został zastępcą dowódcy oddziału w stopniu podporucznika. Następnie objął dowództwo nad nowym oddziałem partyzanckim o kryptonimie „Grom”, który w połowie 1944 wszedł w skład 25. Pułku Piechoty AK.

Żołnierze „Maja” największym męstwem i ofiarnością wykazali się w bitwach pod Diablą Górą i Stefanowem. Dalsze losy Arkuszyńskiego związane już są z działalnością w Ruchu Oporu Armii Krajowej. Po ujawnieniu w połowie 1945 r. osiadł w Łodzi, ustatkował się i rozpoczął studia (które ukończył z niemałymi przeszkodami w kilka lat później). Jednakże do 1989 roku nosił znamię wroga ludowej władzy, przez co był wielokrotnie szykanowany.

„Nie zrobiłem nic wielkiego…”

Był człowiekiem prawdziwie skromnym. Nie lubił opowiadać o swoich zasługach. Przy tym zawsze bardzo chętnie spotykał się z młodzieżą. Kiedy w marcu 2008 został zaproszony na spotkanie pabianickiego Klubu Historycznego im. S. Roweckiego „Grota”, aby opowiedzieć o akcji odbicia więźniów z pabianickiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego, swoją wypowiedź zakończył jednym zdaniem: „Ja nie zrobiłem nic wielkiego. Tylko stanąłem z pistoletem”.

Gdyby nie historycy, którzy nakreślili przebieg całej akcji, spotkanie zakończyłoby się na tym jednym zdaniu. Zgromadzeni wówczas maturzyści znacząco potrząsali głowami – nie pamięta. Tymczasem On, najzwyczajniej, nie widział nic szczególnego w roli, jaką odegrał w całej akcji.

Konsekwencją wspomnianego spotkania był pomysł nadania gen. A. Arkuszyńskiemu „Majowi” tytułu Honorowego Obywatela Miasta Pabianic. Udało się to za sprawą Sławomira Szczesia (Katedra Historii Polski i Świata po 1945 r. UŁ), ówczesnego przewodniczącego Klubu. Zebrani w trakcie uroczystości, oczekiwali od generała okolicznościowego przemówienia, ale on ze łzami w oczach krzyknął tylko: „Niech żyje Polska”.

Wiara fundamentem

Sprawy Ojczyzny zawsze były bliskie jego sercu. Żywo interesował się bieżącą sytuacją polityczno-społeczną. Nie bał się wygłaszać zdecydowanych sądów na temat posunięć włodarzy, zarówno tych na szczeblu państwowym, jak i samorządowym. Patrząc na gen. Arkuszyńskiego „Maja”, odnosiło się wrażenie, że był on uosobieniem dewizy Wojska Polskiego – Bóg, Honor, Ojczyzna.

To właśnie w Bogu pokładał wszelką ufność, nie wstydząc się mówić o tym głośno. Wiara była fundamentem i jednocześnie motorem jego działania. Do końca konsekwentnie kroczył jej torem. Odszedł po piątkowej wizycie duszpasterza i przyjęciu komunii świętej, w oktawie Świąt Wielkiej Nocy.

Generała pożegnaliśmy 8 kwietnia na cmentarzu katolickim św. Wincentego na Dołach w Łodzi. W ostatniej drodze towarzyszyli Mu przyjaciele, kombatanci, żołnierze, władze państwowe, wojewódzkie i samorządowe, przedstawiciele świata nauki i instytucji kultury, duchowni oraz młodzież. Uroczystość, którą uświetniała asysta wojskowa, przebiegała według pełnego ceremoniału wojskowego. Cześć Twojej Pamięci Generale!

Przemysław Stępień

O autorze – historyk, zajmuje się dziejami PRL. Napisał książkę „Pomoc duchowieństwa łódzkiego dla represjonowanych i ich rodzin w okresie stanu wojennego (1981-1983)”. Współzałożyciel Klubu Historycznego im. gen. Stefana Roweckiego „Grota”.

9 komentarzy do “Arkuszyński – nazwisko za trudne na patrona ulicy

  1. Lista wstydu. Maciej Bartos, Arkadiusz Jędrzejczyk, Monika Marek, Urszula Świątkowska, Henryk Nowak, Szczepan Nowak, Anna Szcześniak-Rydz. “Pisownia za trudna” – już głupszych argumentów nie było?

  2. Postępować zgodnie z wolą mieszkańców to głupi pomysł?A może to lista tych którzy potrafią mieć swoje zdanie nie patrząc na naszych notabli czy tych z Łodzi.A PiS niech zobaczy kto gdzie mieszka.

  3. Radni poparli propozycję mieszkańców ulic Marcelego Nowotki i Hanki Sawickiej. Pokazali, że są ich reprezentantami. To nie oni wybrali tę nazwę ale mieszkańcy. Łatwo jest krytykować komuś kto nie borykałby się w życiu codziennym z taką zmianą. Ulica Nowotki ma tylko 500 metrów długości ale ma tu siedzibę mnóstwo firm. Mieszkańcy to ludzie starsi. Czy podając nazwę ulicy Generała Aleksandra Arkuszyńskiego „Maja” kontrahentowi z Czech, Stanów itp. moglibyśmy liczyć na bezbłędną pisownię? Czy moja babcia wypełniając formularz do banku, urzędu byłaby szczęśliwa?
    Bohaterów trzeba szanować i w godny sposób uhonorować. Natomiast nazwa Generał Aleksander Arkuszyński „Maj” spowodowała dużo złych emocji. Jeszcze raz BRAWO dla Radnych, Oni myślą o mieszkańcach.

    1. Kolejne durne tłumaczenie, bo trzeba się patrzeć na tych co z zagranicy. Najlepiej naklej sobie na czoło kod paskowy albo stań pierwszy w kolejce do zaczipowania.

    2. Jak często ludzie starsi mówią, że młodzież książek nie czyta i nie mówi poprawną polszczyzną a tu mają nagle problem z czterema wyrazami ale jakoś nazwisko komucha im łatwo przechodziło przez gardło.

  4. “Obelisk XV Pułku Piechoty Wilków”
    Po pierwsze to nie obelisk, tylko głaz z tablica pamiątkową.
    Po drugie pisze się 15. Pułk Piechoty Wilków.
    To też dla was za trudne?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *