SATYRA

Błazen: Bajery w sprawie kamery

Miejsce błazna jest w cyrku, nigdy zaś na tronie, a świnia będzie świnią, choćby i w koronie.

Dzień dobry panie wiceprzewodniczący! To nie będziemy mieli transmisji z obrad naszych wybrańców? I to także dzięki panu, którego partia rzekomo walczy o wolne media.
Dzień dobry. Nie będzie transmisji, bo nie ma takiej potrzeby, o kosztach nie mówiąc.
Naprawdę? – zdziwił się Błazen – Pan wierzy w to, co mówi? Koszty są śmieszne, a brak relacji z obrad powoduje podejrzenia, że jako rada macie coś do ukrycia. Tylko co? Przekręty, układziki czy inne brudy?
– Nie mamy nic do ukrycia – na czole radnego pojawiły się kropelki potu.
– To dlaczego boicie się jak diabeł święconej wody relacjonowania na żywo obrad? Wstydzicie się, że popieracie prezydenta? Czy może martwi pana, że kamera zarejestruje, jak któryś z rajców dłubie w nosie, drapie się pod pachą albo bawi telefonem? – atakował Błazen.
Jeden z radnych powiedział, że przy kamerze z obrad zrobi się show.
I myśli pan, że radna, którą niedawno wywalono z klubu, zacznie przychodzić na obrady w mini spódniczce i na dziesięciocentymetrowych szpilkach? Że przewodniczący rady wskoczy na krzesło i zacznie mówić wierszem? A może to pan osobiście boi się, że kamera wychwyci jak pan wychodzi z sesji pod pretekstem napicia się kranówki, a w rzeczywistości idzie przypudrować nosek?
Chodzi raczej o show polityczny – nieśmiało wyjaśnił zarumieniony radny.
Akurat w to ostatnio celuje pana ugrupowanie. Zresztą w polityce show to mamy w kraju od zawsze: począwszy od Sejmu i Senatu, a skończywszy na radach gmin i miast. Lepszy nawet niż Muppet Show. Niestety.

Jeden komentarz do “Błazen: Bajery w sprawie kamery

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *