KOMUNIKACJA SATYRA

Błazen: Pabianicka myśl drogowa

Miejsce błazna jest w cyrku, nigdy zaś na tronie, a świnia będzie świnią, choćby i w koronie.

W jesienne, słoneczne południe Błazen wychodził z budynku Wydziału Komunikacji. Tuż przy bramie natknął się na jak zawsze uśmiechniętego starostę.

– Gdzie pan podąża panie Krzysztofie? – grzecznie zapytał.
– Oj, tyle spraw mam na głowie, a czasu mało – próbował wykręcić się starosta.
– To może podwiozę?
– Nie, ja tutaj niedaleko… – enigmatycznie rzekł urzędnik.
– Bo ja pomyślałem, że może na to nowe, piękne, przedwyborcze rondo się pan udaje. Rondko jak cukiereczek! Mogę pana podrzucić, jest tam co pooglądać. I zrobimy sobie na nim ze trzy kółeczka.
– Nie, nie
– starosta zaprotestował.
– A kurna szkoda, bo chyba warto obejrzeć ten chłam, który zafundowali nam pańscy ludzie – zaatakował Błazen – Ja rozumiem, że termin wyborów gonił i pośpiech był na pierwszym miejscu, ale coś takiego wykombinować to nie wiem z kim trzeba się na głowy zamienić.

Starosta zaczął robić się czerwony na twarzy. A Błazen nie zwalniał tempa:
– Ale chociaż w mediach było głośno o Pabianicach i to nie z powodu morderstwa, katastrofy czy innej pożogi. Wspaniała promocja miasta! Wspaniała!
– Pan ironizuje
– zauważył błyskotliwie urzędnik.
– Tak. Bo gdybym nie ironizował to musiałbym nad tym tworem rondopododnym zapłakać gorzkimi łzami. Powie mi pan jeszcze co tam kosztowało 50 tysięcy złotych? Bo chyba nie namalowanie kółka na asfalcie?

Starosta nic nie odpowiedział tylko szybko ruszył i zniknął za rogiem pałacu Enderów. Czy słyszał rozlegający się za nim szyderczy śmiech?

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *