OPINIE

Co zrobić, aby Pabianice były miastem przyjaznym dla seniorów? [WYWIAD]

Dr Marek Kiljański upomina się o ławki i krawężniki na poziomie “0”. Przypomina, że ruch to zdrowie, ale zimą należy pod podeszwy naklejać plastry. Na służbach miejskich nie ma co polegać.

 

Magdalena Hodak: W tym tygodniu obchodziliśmy Dzień Babci i Dzień Dziadka. Czego należałoby życzyć naszym dziadkom, babciom, także tym z przedrostkiem “pra”?

Marek Kiljański: – Bez względu na wiek każdemu należy życzyć (i sobie), abyśmy kiedyś zostali babciami i dziadkami w przyszłości. A czego życzyć tym, co już doczekali się wnuków – i generalizując – wszystkim starszym osobom? Oczywiście: szczęścia i zdrowia. A że szczęście będzie wtedy, kiedy zdrowie, to przede wszystkim życzę właśnie zdrowia.

Jak o nie zadbać?

– Ruch to zdrowie. Trzeba pamiętać o tym, by w każdym stawie chociaż raz, dwa razy dziennie wykonać jakiś ruch, a wykonujemy go wtedy, kiedy jesteśmy aktywni. Niektórzy do końca życia nie nauczą się chodzić, mimo że każdy chodzi. Mówię tutaj o nauce chodu takiej, która spełnia wszystkie jego wyznaczniki – nie chwiejemy się, chodzimy po jednej linii.

Czasem obserwuję młode dziewczyny, które zakładają szpilki i kompletnie nie potrafią się w nich poruszać. One dopiero uczą się chodzić. Kiedy powtarzamy ruch, czynność się nam automatyzuje. Wiemy z codziennego życia, że możemy pisać, jednocześnie rozmawiać, mamy ruchy zautomatyzowane. Możemy chodzić, przenosić przedmioty, ale żeby tak się stało, to dana czynność musi być powtórzona około 25 tysięcy razy. Jeśli nie używamy czegoś, to ten ruch nam zanika.

Rozmawiać też trzeba…

– Oczywiście. Niedawno w szpitalu realizowaliśmy program unijny, czyli Dzienny Dom Opieki Medycznej (CZYTAJ TUTAJ). Spotkał się on z ogromnym zainteresowaniem. Wyciągnęliśmy z domów bardzo wielu ludzi, dla których jedyną rozrywką było oglądanie 368. odcinka jakiegoś tam programu telewizyjnego. A zamiast siedzieć przed ekranem, może lepiej się przespacerować? Może pójść do parku? Może pomóc sąsiadce czy koleżance? Nasz DDOM okazał się miejscem, gdzie starsi ludzie mogą się rozruszać, a jednocześnie dochodziło do stymulacji mózgu, bezcennej w tym wieku. Nie trzeba powtarzać, że sfera fizyczna i psychiczna są ze sobą powiązane.

Jednak często ludzie starsi mówią, że “nie mogę pójść, bo jest w mieście mało ławeczek, a szybko się męczę” albo “zimą jest ślisko” i boją się, że się przewrócą połamią.

– Niestety. Wszyscy mówimy o znoszeniu barier architektonicznych. W Polsce wydaje się rocznie tyle samo wózków inwalidzkich, również elektrycznych, ile wydaje się w innych państwach europejskich. Zadaję czasem moim studentom pytanie: ile widzieliście osób na wózkach inwalidzkich przez rok? Niekiedy jakiś student podniesie rękę, że widział kogoś. Zaręczam, że gdybyśmy teraz pojechali do Berlina, to tylko dzisiaj zobaczymy kilkadziesiąt osób.

Jaki jest powód tego, że ludzie tam korzystają na co dzień z przedmiotów, które w Polsce stoją na strychu? Jeden aspekt dotyczy nauki jeżdżenia, prawidłowej obsługi wózka – to jest jakby jeden problem. Choć w ostatnim roku może jest nieco lepiej. Druga rzecz, bardzo ważna, która nie kosztuje nic – we wszystkich miastach Holandii, Beneluksu w ogóle czy Anglii przy przejściach dla pieszych krawężnik jest na poziomie “0”. Takie rozwiązanie ułatwia przemieszczanie się na własnych nogach, z pomocą kuli, laski czy na wózkach inwalidzkich. U nas to wciąż rzadkość. Niski krawężnik nic nie kosztuje – wystarczy go po prostu inaczej zbudować.

Może Zamkowa po modernizacji będzie miała odpowiednie krawężniki…

– Oby ten remont był dobrze skonsultowany nie tylko z jakimiś wybitnymi urbanistami, ale także z osobami, które mają choć trochę pojęcia na temat ergonomii. Wiedzą, co może być przyjazne. Sądzę jednak, że może wystarczy wysłać pana architekta na wycieczkę za granicę. Na dwa dni, żeby zobaczył jak te chodniki funkcjonują, jak one są zbudowane. Niech jedzie choćby za naszą południową granicę.

Mamy zimę, na ulicach, chodnikach tworzą się ślizgawki. Mogą one powstrzymywać starsza osobę przed wyprawą do miasta, a ruszać się, jak Pan powiedział, trzeba.

– Lepiej ten jeden dzień nie wyjść, poczekać kilka godzin, aż się pogoda zmieni i lód stopnieje niż narażać się na złamanie. Aczkolwiek można samemu się zabezpieczyć, wystarczy prosta rzecz – przyklejenie zwykłego plastra do obuwia. Niewiele to kosztuje, każdy ma jakiś plaster w domu. Użyty w ten sposób spełni zadanie na oblodzonych chodnikach.

Czyli musimy sami zadbać o siebie, a nie liczyć na posypanie piaskiem, solą przez służby miejskie, zarządców czy właścicieli nieruchomości?

– Zadbajmy o siebie sami, choć, oczywiście, w mieście zimą powinny działać sprawne służby. W miniony poniedziałek wieczorem byłem w Bełchatowie i Łasku. Mogłem normalnie jechać – drogi były zadbane. Zupełnie inną sytuację zastałem w Pabianicach.

Wróćmy do ławek, a konkretnie ich niedostatku. Starsze osoby nie mogą pokonać większych odległości. Jest przypadłość o nazwie “chromanie przestankowe”. Niejednokrotnie obserwuję, jak starsze osoby opierają się o murki czy płoty posesji. To smutny widok.

– To prawda. Jeżdżę bardzo dużo, również po Polsce. Rocznie robię ok. 40 tysięcy kilometrów. I w wielu miastach i miejscowościach widzę, że praktycznie wszędzie są ławki. Nawet jak jest ścieżka rowerowa, to i ławki, żeby było można przystanąć. Chciałbym, aby Pabianice stały się miastem przyjaznym.

***

dr Marek Kiljański

Nasz rozmówca dr n. med. Marek Kiljański jest kierownikiem Pabianickiego Centrum Rehabilitacji i prezesem Polskiego Towarzystwa Fizjoterapii, a od 20 lat konsultantem wojewódzkim w dziedzinie fizjoterapii dla Województwa Łódzkiego.


2 komentarze do “Co zrobić, aby Pabianice były miastem przyjaznym dla seniorów? [WYWIAD]

  1. Jako barierę architektoniczną uznaje brak toalet , Nietrzymanie moczu czy choroby jelit są coraz bardziej popularne nie tylko u seniorów . Starsze osoby nie koniecznie muszą wtedy zakładać pampersa czy pielucho majtki by przez cały spacer czuć się komfortowo .

  2. Nie chodzi o choroby jelit tylko leczone tabletkami na stare lata nadcisnienie. Leki powodują parcie na pęcherz. Mój dziadek dlatego nie chce z domu wychodzić ! Masakra. Wystarczy do Kanzas pojechac , tam w centrum piękna toaleta. Nasz prezydent wszystkie kible kazał zlikwidować Jedyne miasto w Polsce bez kibla! Najpier kibel potem pucowanie Zamkowej! Antypozdro dla prezydenta

Comments are closed.