OPINIE

Epidemia betonowania drzew w mieście. Są ofiary. Będą kolejne

Nie podoba nam się, kiedy drzewa łamią się albo wiatr wyrywa je z korzeniami. Ale będą się przewracać, bo są bardzo osłabione. Moda na zabetonowywanie drzew nie mija. Warto się zastanowić, czy taki kierunek powinien być kontynuowany.

Wyobraźcie sobie, że bardzo chce wam się pić. Po prostu umieracie z pragnienia. Tymczasem jedyne, co otrzymujecie, to prysznic, z którego trochę wody może się przedostać do organizmu tylko przez skórę. Nikt wam nie poda szklanki wody. Jak taka sytuacja potrwa dłużej, nie przeżyjecie. Teraz wczujcie się w drzewa, niejednokrotnie bardzo szczelnie obudowywane kostką. Ile deszczu ma szansę wsiąknąć w ziemię i przedostać  do korzeni? Przecież praktycznie ziemi obok drzewa nie ma. Ponadto poziom wód gruntowych  się obniża, roślina często nie jest wstanie sięgnąć po życiodajny płyn korzeniami. Pamiętajmy też, że przy układaniu kostki, ingeruje się w podłoże (czytaj: uszkadza część systemu korzeniowego).

Przygnębiający spacer

Wybrałam się na spacer ulicą Moniuszki w miniony wtorek, czyli kilka dni po nawałnicy. Szybko okazało się, że to wędrówka szlakiem umierających drzew oraz miejsc po tych, które (ostatnio czy wcześniej) nie wytrzymały. Zamieszczone w tekście zdjęcia są przykładowe. Męczących się i zagrażających bezpieczeństwu jest mnóstwo. Moniuszki to nie jedyna  w Pabianicach taka smutna droga. Wystarczyło rzucić okiem na podporządkowane ulice, aby dostrzec, że zabetonowywanie drzew to powszechna praktyka. Także na cmentarzu.

Szkoła przetrwania

Trudno teraz ustalić, za którego prezydenta zabetonowana została pierwsza lipa czy pierwszy klon, ale na pewno było to ukłonem w stronę kierowców. Fakt – miejsc parkingowych brakuje, liczy się każde pół metra. Ale z drugiej strony osłabione drzewa stwarzają zagrożenie zmotoryzowanych i pieszych. Ile może nagle runąć, niedawno mieliśmy okazję zobaczyć…

Widok jednego z drzew szczególnie mnie poruszył. Od dołu wygląda jak słup od latarni. Brukarz musiał się mocno natrudzić, by tak dokładnie “owinąć” kostkę wokół, nie pozostawiając wcale przestrzeni życiowej.

Nie trzeba być specjalnie spostrzegawczym, aby zauważyć (można nawet wywinąć orła), że niektóre drzewa próbują się bronić, wysadzają kostkę, korzenie “wypełzają” na chodnik.

Nie chce się wymądrzać, ale coś z tym zrobić trzeba. Być może zabrzmi to okrutnie, ale czy w tej sytuacji nie lepiej przerwać męczarnie drzew, a w ich miejscach posadzić niewielkie krzewinki, takie “gniotsa nie łamiotsa”? Postawić gazony z roślinnymi kompozycjami? Nie wiem… Ale skutki nawałnicy odczytuję jako krzyk natury. To krzyk rozpaczy – oczywiście. Może zatem warto wysilić słuch wewnętrzny i coś zrozumieć…

 

Obrona złych rozwiązań to głupota

Dobry przykład idzie ze Zduńskiej Woli. Na początku sierpnia ubiegłego roku wykonawca remontu centrum tego miasta zaczął likwidować niewielkie zieleńce okalające drzewa rosnące wzdłuż ulicy Łaskiej. Cześć korzeni została wycięta, a trawę wokół drzew zastąpiono granitową kostką. Zaprotestowali mieszkańcy. Presja spowodowała wstrzymanie robót. Jak poinformowały media, otuliny z granitowej kostki w wielu miejscach zostały zmniejszone.

Co więcej, starosta Hanna Iwaniuk na swoim internetowym profilu przeprosiła za zły pomysł. Napisała: “Bronić złych rozwiązań byłoby głupotą. Dziękuję mieszkańcom, że zwrócili uwagę na niewłaściwe zagospodarowanie niewielkich przestrzeni wokół drzew przy ul. Łaskiej. DZIĘKUJĘ i jednocześnie PRZEPRASZAM za „zabetonowanie” ich kostką granitową. Część kostki wokół drzew zostanie usunięta i zastąpiona materiałem, który swobodnie przepuści wodę do ich korzeni. Jednocześnie zabezpieczymy odpowiednim preparatem miejsca uszkodzeń kory”.

Ciąg dalszy tekstu pod zdjęciem

Przyznaję, że tuż przed rozpoczęciem remontu linii 41 zbudowały mnie starania wykonawcy, mające na celu ochronę drzew w taki sposób, by ich kory nie uszkodził przypadkiem ciężki sprzęt. Zostały starannie opatulone słomą i deskami. Z kolei wizualizacja (poniżej), obrazująca ul. Zamkową po zakończeniu historycznej inwestycji, jest niepokojąca. Chodzi mi, rzecz jasna, o drzewa. Tak mają rosnąć? Naprawdę? Może ktoś jeszcze przemyśli temat…

Magdalena Hodak

Mikroprzestrzeń wokół drzew przy zmodernizowanej ul. Zamkowej [WIZUALIZACJA]
Wracamy na Moniuszki. Tu rosły drzewa. Jak długo wytrzymają pozostałe?
Drzewo po prawej stronie wygląda na mocno nadwyrężone. Obok – niedawno posadzone. Ma troszeczkę miejsca, ale, jak podrośnie i “przytyje”, zabraknie mu całkiem przestrzeni życiowej.

 

Tagi: