OPINIE

IPSOS odcina się od zarzutów pabianiczanina

Żądał unieważnienia wyborów, ale ponownego głosowania nie będzie.

Kilka dni temu, 29 maja, opublikowaliśmy tekst o pabianiczaninie, który zażądał unieważnienia wyników wyborów do Parlamentu Europejskiego. W piśmie, zaanonsowanym w nagłówku do Sądu Najwyższego i Prokuratora Generalnego wskazał, że 26 maja był obecny w lokalach wyborczych w szkole podstawowej w Pabianicach – jako ankieter z ramienia sondażowni IPSOS.

Pan Zdzisław zarzucił, że z jednej z urn wyjęto więcej kart, niż wydano, a z drugiej o 10 mniej, powołując się przy tym na dane Ipsos. „Wyniki sfałszowano na rozkaz „jedynie słusznej” partii rządzącej PiS obrażając tym samym powagę PKW (…)” – zasugerował, a na koniec dodał: „Żądam unieważnienia wyników wyborów do Parlamentu Europejskiego w całej Polsce. Mam pewność, że w pozostałych Komitetach Wyborczych było podobnie jeżeli nie tak samo”.

Pismo szybko obiegło Internet, a na łamach portalu konkret24.tvn24.pl do sprawy odniósł się Paweł Prędko, dyrektor operacyjny Ipsos. Potwierdził, że pabianiczanin współpracował z sondażownią, ale:

– Na podstawie przeprowadzonego badania nie można w ogóle potwierdzić informacji, ile kart zostało wrzuconych do urny, a ile zostało wyjętych. Takie zarzuty są wręcz absurdalne. Ankieter pracuje przed lokalem wyborczym, a jego rola ogranicza się do prawidłowego odliczania osób opuszczających lokal wyborczy z zaproszeniem do badania średnio co dziesiątej osoby. Jako firma Ipsos całkowicie odcinamy się od jakichkolwiek formułowanych przez autora zarzutów – podkreślił w rozmowie z portalem Paweł Prędko, dyrektor operacyjny Ipsos.

Na „konkret24” czytamy także: „Ponadto firma sondażowa nie prowadzi własnych statystyk dotyczących wykorzystanych kart wyborczych, a jej sondażowe wyniki exit poll oparte są na własnych ankietach, które wypełnia się poza lokalem wyborczym i wrzuca do osobnej urny (…) Ankieterzy Ipsos nie liczą również wyborców wrzucających karty z głosami, ponieważ zgodnie z uchwałami PKW nie mogą oni przebywać w lokalu wyborczym w trakcie trwania wyborów. Takie prawo posiadają wyłącznie członkowie komisji, mężowie zaufania, obserwatorzy społeczni, obserwatorzy międzynarodowi oraz dziennikarze”.

Protesty wyborcze można było składać do wczoraj, 4 czerwca. Zespół Prasowy Sądu Najwyższego zaprzeczył, jakoby otrzymał pismo pabianiczanina.

Opublikowany przez pabianice.tv Środa, 29 maja 2019


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *