KRUCHTA

Ksiądz Misiak wyrusza do Afryki. Będzie pracował w sierocińcu

Mieszkańcom Konstantynowa Łódzkiego nie udało się zatrzymać księdza. Czy daleko stąd odnajdzie swoją drogę?

Ksiądz Michał Misiak po powrocie ze zwolnienia chorobowego wrócił do zajęć duszpasterskich w Konstantynowie Łódzkim. Ale na krótko. Wczoraj po seansie “Bóg nie umarł” w ramach inicjatywy “kina z krzyżykiem” zdradził, że wybiera się na misję. Wie o tym arcybiskup, który miał wyrazić zgodę. Czy ks. Misiak wróci do Polski za 6 miesięcy?

Młody, odznaczający się nieujarzmionym ewangelizacyjnym żywiołem duchowny, chce w najbliższym czasie pomagać  biednym  dzieciom w ramach dzieł prowadzonych przez jedną ze wspólnot chrześcijańskich. Gdzie? W tzw. kuluarach pada m.in. Tanzania.

Nieoficjalnie mówi się, że ksiądz Michał wybiera się do Afryki w ramach dalszego ciągu tzw. urlopu szabatowego. Zgodnie z kościelnymi przepisami ksiądz może wystąpić o specjalny urlop, by na przykład zmierzyć się z duchowymi rozterkami.

Przypomnijmy, że szukał już swojej drogi w ubiegłym roku na pustyni w Ziemi Świętej, co skończyło się przyjęciem chrztu w Jordanie z rąk protestanta i ekskomuniką, która po ponownym wyznaniu wiary została cofnięta przez arcybiskupa (następnie ks. Misiak pojawił się Konstantynowie Łódzkim).

Wcześniej młody duchowny wyznał, że “nie ma łaski życia w celibacie” i kilkakrotnie pisał do papieża Franciszka o zwolnienie go z tego ślubu. Do dziś jest rozdarty, gdyż katoliccy duchowni nie mogą się żenić.

O kłopotach księdza Misiaka i rozstaniu z Konstantynowem Łódzkim poinformowaliśmy w połowie grudnia. Parafianie zmobilizowali się, bo nie wyobrażali sobie, by mógł odejść. Zebrali się przed kościołem i zażądali wyjaśnień od proboszcza parafii. Następnie do kurii zawieźli apel z ponad tysiącem podpisów (czytaj tutaj i zobacz video).

Ksiądz Michał Misiak zasłynął z nietypowych akcji ewangelizacyjnych, czyli np. nawracania podczas spacerów na ulicach czy organizowania „chrystotek”. W Konstantynowie Łódzkim był raptem trzy miesiące. organizował między wspomnianą spowiedź w terenie, seanse “kina z krzyżykiem”, treningi biegowe “Trzy wieże”. Zainicjował działanie lokalnego Caritasu, a ostatnio stworzył “szkołę miłości”.

Podczas wczorajszego pożegnania z wiernymi nie obyło się bez wzruszenia, pamiątkowych zdjęć i próśb o kontynuowanie zaczętych dzieł. Jeden z mieszkańców na Facebooku napisał: “Bóg nie umarł, odchodzi człowiek, ale Bóg zostaje w naszych sercach. Dziękuję Panu Bogu, że posługiwał się Tobą księże Michale przez te trzy piękne miesiące, przez które narodziło się dużo dobra. Ziarno zostało zasiane. Chwała Panu!”.