OPINIE

Na półmetku rządów – jak radzi sobie prezydent Grzegorz Mackiewicz? (część II)

Dwa lata temu prezydenckie wybory wygrał doświadczony samorządowiec Grzegorz Mackiewicz. Gdzie są Pabianice na półmetku kadencji prezydenta i czy – jak zapowiadał w kampanii – konkretne działania przekładają się na widoczne rezultaty?

 (przeczytaj część I)

Prezydent-kadrowy

Przy okazji szpitala pojawił się wspomniany problem ruchów kadrowych. Zmian w spółkach miejskich było niewiele. Nie dokonano zmian nawet tych, co do których funkcjonowania były uzasadnione wątpliwości – np. MZK. W pierwszym półroczu rządów Mackiewicz pozbył się jedynie prezes PCM Dominiki Konopackiej, Zbigniewa Skowrońskiego (szefa Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej) oraz Andrzeja Wojkowskiego (komendanta Straży Miejskiej).

Oczywiście każde z tych zwolnień odbywało się w innych okolicznościach. Najbardziej uzasadnione było pożegnanie Skowrońskiego, który na zarządzanie spółką nie miał pomysłu i za bardzo nie chciał go mieć. Z finansami szpitala nie radziła sobie z kolei Konopacka. Wojkowski miejsce pracy opuścić musiał zaś z powodu niesubordynacji (wbrew zaleceniu Mackiewicza, który zabronił wystawiania fotoradaru bez konsultacji z policją oraz w miejscach nieznajdujących się w pobliżu szkół). Komendant prezydenta nie posłuchał i zapłacił za to urzędem.

Sprawa wzbudziła kontrowersje głównie ze względu na motywacje prezydenta związane z usunięciem radaru z przestrzeni publicznej. Ponieważ fotoradar przez wielu kierowców uważany był za maszynkę do zarabiania przez samorząd pieniędzy, prezydent chciał jego używanie ograniczyć, albo wręcz spowodować, żeby przestał być wystawiany. Sukces osiągnął, pytanie tylko, czy nie kosztem bezpieczeństwa na ulicach. Bo choć „szara puszka” wzbudzała niechęć, to w wielu miejscach kierowcy ściągali nogę z gazu. Na obronę Mackiewicza trzeba jednak przypomnieć, że obecna ustawa o ruchu drogowym i ustawa o strażach gminnych zakazuje używania przez te służby fotoradarów. Problem rozwiązał się więc na szczeblu centralnym.

Oczywiście w przypadku każdego ze zwolnień dochodził jeszcze jeden ważny aspekt. Żaden ze zwolnionych nie miał wyraźnego wsparcia konkretnej siły politycznej. Nawet Skowroński, uchodzący za człowieka działaczy Platformy z Konstantynowa Łódzkiego, nie mógł liczyć na wsparcie. Tych, którzy mieli za sobą polityczne poparcie, Mackiewicz nie ruszał. Na korzyść prezydenta może jednak przemawiać nominacja na nowego dyrektora ZGM. Na stanowisko zorganizowano konkurs, który zwyciężył Szymon Kozera – człowiek doświadczony na rynku mieszkaniowym. Niestety konkursu nie było w przypadku wakatu na dyrektora Muzeum Miasta. Prezydent zdecydował się go powołać w trybie pozakonkursowym. Został nim Ryszard Adamczyk – archeolog, silnie związany z ruchem harcerskim, wieloletni pracownik Muzeum. O ile więc brak konkursu może budzić wątpliwości, o tyle samą nominację należy uznać za neutralną. Konkurs wyłoni natomiast dyrektora MOK.

Widać zatem, że tam gdzie tylko może, Grzegorz Mackiewicz stara się dobierać ludzi pod kątem merytorycznym. Jednak w wielu przypadkach sieć powiązań i zależności jest na tyle silna, że decyzyjność gospodarza miasta jest ograniczona.

Z nominacjami związana była także sprawa Krzysztofa Ciebiady, zatrudnionego w Zakładzie Energetyki Cieplnej, gdzie miał się zająć projektem geotermalnym. Był to oczywisty element umowy politycznej, mającej stanowić jedną z podstaw koalicji z PiS w RM. Ciebiada zyskał tym samym możliwość kąsania prezydenta, a Mackiewicz zmuszony został do udawania, że sprzyja projektowi, który od początku go nie przekonywał. Koniec końców okazało się, że praca jednego z lokalnych liderów PiS była grą pozorów, podobnie jak poparcie ratusza dla geotermii. Na tej wojence o ciepłe źródła Pabianice mogły bardzo dużo stracić, choć warto zaznaczyć, że i jedną, i drugą stronę sama inwestycja mało obchodziła.

Jawnie… niejawnie?

Ogromną zasługą prezydenta Mackiewicza są działania na rzecz społeczeństwa obywatelskiego. Utworzenie Lokalnego Ośrodka Partycypacji Społecznej wypłynęło na usprawnienie działań III sektora, a niektórym nawet uzmysłowiło jego istnienie. Jeśli dodamy, że przy LOPSie dano wykazać się osobom młodym i kompetentnym, to można chyba uznać, że działania na rzecz inicjatyw pozarządowych są niewątpliwym konikiem obecnej władzy.

Niestety działalność ta realizowana jest jak na ten moment w wąskiej grupie inicjatyw, na ogół związanych ze społecznymi działaniami na rzecz niepełnosprawnych lub seniorów. Oczywiście wynika to głównie ze struktury III sektora w Pabianicach. W kolejnych latach energia władz samorządowych powinna być spożytkowana na rzecz rozwoju społeczeństwa obywatelskiego, poszerzania wiedzy na ten temat, być może pomocy w zakładaniu fundacji czy stowarzyszeń o charakterze innym niż już istniejące.

Obawiam się jednak, że gdyby takie organizacje powstawały, to nie byłoby wśród nich watchdogów (NGOsów, których głównym celem jest kontrola władzy). Przede wszystkim dlatego, że obecni włodarze mają problemy z transparentnością. Nieprzejrzysta i archaiczna strona internetowa, bałagan w BIP, niechęć do internetowych streamów z obrad Rady Miejskiej – to kilka przykładów nieufności prezydenta i jego otoczenia wobec ułatwienia wyborcom dostępu do procesów decyzyjnych samotządowców. Mówiąc o internetowych streamach. warto też przypomnieć o postulowanym w kampanii darmowym WiFi przynajmniej w okolicy centrum miasta. Ta zapowiedź ciągle czeka na realizację.

Autobus do sukcesu?

Pozytywną ocenę Mackiewiczowi należy wystawić także za podejmowane działania na rzecz poprawy komunikacji w Pabianicach. Jeszcze kilka lat temu MZK stało nad przepaścią, komunikacja tramwajowa z Łodzią była zagrożona, a tory kolejowe groziły zarośnięciem. Nasze miasto znalazło się w komunikacyjnej dziurze, a niektórzy z kandydatów na prezydenta miasta opowiadali, że transport publiczny jest niepotrzebny, bo przecież każdy ma samochód.

Grzegorz Mackiewicz już będąc wiceprezydentem udowadniał, że daleko jest mu do ignorowania potrzeby istnienia komunikacji publicznej. Przy okazji nie są to jedynie suche deklaracje, ale także konkretne posunięcia. Od pewnego czasu pabianiczanie mogą cieszyć się zintegrowanym systemem taryfowym, ułatwiającym korzystanie z komunikacji na linii Pabianice-Łódź. Z kolei tramwaj „41” jest na tyle dobrze skomunikowany – głównie dzięki węzłowi przesiadkowemu koło Portu Łódź – że stanowi poważną konkurencję dla busów i autokarów.

Oczywiście nie wszystko w zakresie rozwoju komunikacji to zasługa lub wina obecnego prezydenta. Obiecany udział w tworzeniu Łódzkiego Tramwaju Metropolitalnego może się nie udać – nie ze względu na nieudolność władz samorządowych, ale niechęć władzy centralnej wobec ustawy metropolitalnej, która była warunkiem niezbędnym do rozbudowy sieci połączeń lokalnych. Podobnie działalność Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej w małym stopniu jest sukcesem samorządu Pabianic, bo ten przypisywać należy Urzędowi Marszałkowskiemu.

To, czego brakuje w podejściu do zadań komunikacyjnych, to podejmowanie kwestii połączeń komunikacyjnych z osiedla Bugaj do Łodzi. Ten młody i prężnie rozwijający się region Pabianic, nadal jest pokrzywdzony w stosunku do osiedla Piaski, które z miastem wojewódzkim skomunikowane jest doskonale. Będzie jeszcze lepiej, jeśli w Łodzi dokończą tunel średnicowy. Przeciętny mieszkaniec okolic „Strzelnicy” będzie mógł dojechać do centrum Łodzi w góra 30 minut. Tymczasem osiedleni w wieżowcach nieopodal Lasku Miejskiego nadal będą modlić się o łut szczęścia. Niewiele rozwiązywać będą autobusy, które w kierunku Dworca PKP jadą długo i często okrężną drogą. Przy okazji warto zaznaczyć, że obiecany w kampanii Dworzec PKS przy Dworcu PKP utknął gdzieś w formalnościach. Jaki będzie rezultat starań? Do końca kadencji powinniśmy się przekonać.

Niestety w ramach budowy zrównoważonego transportu, władze robią niewiele w zakresie rozwoju komunikacji rowerowej. Na tle innych miast wciąż pozostajemy w tyle, jeśli chodzi o długość i przygotowanie ścieżek rowerowych (nie mówiąc już o wdrażaniu projektu roweru publicznego). Ten natomiast doskonale pasowałby do średniej wielkości miasta, jakim są Pabianice. Układ urbanistyczny sprzyja używaniu rowerów w dojazdach do centrum, co mogłoby zmniejszyć ilość samochodów i poprawić kondycję zdrowotną mieszkańców. Jeśli prezydent tego nie zrobi, to może warto podsunąć ten pomysł w kolejnej edycji Budżetu Obywatelskiego?

Trzecia (ostatnia) część analizy rządów prezydenta Grzegorza Mackiewicza już w sobotę (10 grudnia).

5 komentarzy do “Na półmetku rządów – jak radzi sobie prezydent Grzegorz Mackiewicz? (część II)

  1. Kim jest ten Pan Adamkiewicz? Chyba niezłym ignorantem skoro takie głupoty pisze. Że niby ZGM jest spółką??? Od kiedy??? Kto dał takiemu żółtodziobowi prawo do oceny???

    1. Moze i spolka nie jest, ale jestes glupi jesli myslisz, ze prezydent nie ma nic do powiedzenia w kwestii dyrektora/konkursów w ZGM. To takie samo pieprzenie jak o spzitalu “ja sie nie wtracam do spraw PCM od tego jest rada nadzorcza”. Czyli Marczak zatrudnił się sam? smieszny jestes, czepiasz sie jak dzieciuszek.

      1. Od dziennikarzy oczekuje się jednak kompetencji i wiedzy bo swoimi tekstami wpływają na kształtowanie opinii społecznych.
        Jeżeli dla Ciebie jest to “czepianie się” to znaczy, że jesteś na poziomie tego człowieka i może on pisać artykuły do gazetki szkolnej w Twoim gimnazjum. Dorośnij i przemyśl temat.

        1. taaa, najfajniejsi są ci dziennikarze, którzy piszą ustawkowe teksty hahaha. Słuchaj, zrozum, że wszystkie wymienione podmioty są podporządkowane miastu, i różnią się jedynie formą prawną. Czyli twierdzisz, że preyzdent nie wie, kto będzie gdzie dyrektorem? Dorośnij i przemyśl temat :)

  2. Pan Mackiewicz!!!!!! to nie mój wybór i mam nadzieję, że nie będzie drugiej szansy. Nic dobrego dla miasta nie robi natomiast pełno go w mediach i często pozuje fotoreporterom szerokim szyderczym uśmiechem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *