FAKTY

Nasze wiatraki na Ukrainie

Czy poza uzyskaniem z turbin spod Pabianic energii odnawialnej dla Ukrainy, uda się oczyścić zachwiane przez tragiczną historię relacje między narodami?

Na początku lipca ub. roku Pabianice podpisały umowę partnerską z Kuźniecowskiem (obwód wołyński). Prezydent Grzegorz Mackiewicz liczył na nawiązanie przez naszych przedsiębiorców kontaktów gospodarczych z okręgiem kuźniecowskim. W ciągu 9 miesięcy od nawiązania współpracy  trzy firmy zainteresowały się inwestowaniem na Ukrainie. Specjalizująca się w ozdobach świątecznych firma „ Jumi” z Pabianic, FPHU Wind z Dłutowa oraz PPHU JP z Woli Zaradzyńskiej.

Dwie ostanie firmy zamierzają stawiać u naszych wschodnich sąsiadów elektrownie wiatrowe: – W tym roku byliśmy w Kuźniecowsku parokrotnie. Rozmawiałem z merem tego miasta i jest nam przychylny. Można powiedzieć, że mamy zielone światło na stawianie wiatraków, ale do pokonania sporo formalności odnośnie własności gruntów – mówi  Jarosław Okruszek, właściciel FPHU Wind.

W podobnym tonie wypowiada się Jacek Zawadowski, szef PPHU JP. Choć to forma z branży odzieżowej, też postawiła na elektrownie wiatrowe. Formalności zamierza zamknąć w ciągu 1,5 roku.

Przypomnijmy, że jako jedyne medium w Pabianicach zaangażowaliśmy się w sprawę kontrowersyjnego partnerstwa pomiędzy miastami. Czy Kuźniecowk wycofa się z oddawania czci Stepanowi Banderze i Romanowi Szuchewyczowi, którzy odpowiadają za zbrodnię ludobójstwa na mieszkających na Wołyniu Polakach?

Prezydent Grzegorz Mackiewicz obiecał, że będzie rozmawiał z merem Kuźniecowska na ten temat. – Oczywiste jest, że honorowanie zbrodniarzy w jakikolwiek sposób jest dla nas niezwykle kontrowersyjne i nie do zaakceptowania, dlatego kilkakrotnie w rozmowach z merem to przekazywałem i apelowałem o rozwiązanie tego tematu. Decyzja o ewentualnym kontynuowaniu współpracy będzie uzależniona od efektów wizyty naszej delegacji na Ukrainie, planowanej w pierwszej połowie 2017 roku – mówi prezydent Grzegorz Mackiewicz.

Przeczytaj tekst z archiwum miesięcznika “PabiaNICE”.

Tragiczna przeszłość, wspólne cele
Czy można zaprzyjaźnić się z miastem, które czci morderców Polaków?

Pabianice przyjaźnią się z litewskimi Rakiszki, rosyjskim Gusiewem, niemieckim Plauen i węgierskim Kerepes. Ale zawarte w lipcu partnerstwo z ukraińskim Kuźniecowskiem stało się jednocześnie tak samo perspektywiczne, co uciążliwe.

Projekt uchwały o partnerstwie z Kuźniecowskiem przedłożył radnym prezydent. Głosowanie odbyło się 16 czerwca br. i choć było jawne, trudno dociec, kto jak głosował – sesja jest bowiem dostępna wyłącznie jako nagranie audio, nie widać zatem podnoszonych rąk. Jedno jest pewne – radni o Kuźniecowskich honorach dla nacjonalistów wiedzieli.

Rada Miejska blisko 70-tysięcznych Pabianic składa się z 23 osób. Działają w niej: klub PiS, PO, BSR oraz jeden radny SLD. 16 czerwca dwojga radnych nie było. Statystyka  głosowania nad ukraińskim partnerstwem przedstawia się następująco: 9 radnych było za, 7 przeciw, a 5 wstrzymało się od głosu.

Uchwałę o nadaniu tytułu honorowego obywatela liderowi ukraińskich nacjonalistów Stepanowi Banderze oraz dowódcy UPA Romanowi Szuchewyczowi przyjęto na ostatniej sesji samorządu miasta Kuźniecowsk (obwód rówieński), 28 października 2011 roku. „Za” głosowało 26 z 32 obecnych na sali radnych. Inicjatorem uchwały była grupa rajców z nacjonalistycznej partii „Swoboda” oraz partii „Batkiwszczyna” Julii Tymoszenko. W głosowaniu poparli ją także ludzie z „Front Zmian” i „Pora”. Przeciw była „Partia Regionów” – czytamy na portalu kresy.pl.

Stepan Bandera był przywódcą jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, która odpowiada za ludobójstwo na ludności polskiej, dokonywanego przez swoje zbrojne ramię – Ukraińską Powstańczą Armię, dowodzoną przez Romana Szuchewycza. W wyniku ich działalności ukraińscy nacjonaliści zamordowali przynajmniej 150 tys. osób.

Po II wojnie światowej UPA podjęła zbrojną walkę z narzucanym siłą reżimem komunistycznym. Dla niektórych środowisk na Ukrainie obie postacie są dziś symbolem walki o niepodległość.

Jak doniósł portal „Swobody”, jeden z radnych-inicjatorów uchwały powiedział: „Honorując prawdziwych bohaterów Ukrainy, nie pozwolimy, aby słudzy Kremla narzucali nam cudzą historię. Stepan Bandera i Roman Szuchewycz to symbole walki o wolność i niepodległość Ukrainy. Szacunek dla ich czynów to święty obowiązek dla potomków. Bo naród, który nie szanuje swojej przeszłości, nie ma przyszłości”.

Z  obecnej 34-osobowej rady 40-tysięcznego Kuzniecowska, 9 osób pełniło mandat w 2011 roku, kiedy uhonorowano Banderę i Szuchewycza. W obecnej radzie Kuźniecowska połowa składu jest pro banderowska, 4 osoby są z Batkiwszczyny (ci, którzy wnioskowali o tytuł dla nacjonalistów), 4 UKROP (partia „Prawego Sektora”, liderami są Andrij Biłecki – neonazista, dowódca pułku „Azow” i Dmytro Jarosz – lider Wszechukraińskiej Organizacji „Tryzub” im. Bandery), 5 Ukraińska Partia Ludowa (chcą sprowadzić prochy Bandery do Lwowa), 5 Blok Petra Poroszenki „Solidarność” (Poroszenko czci Banderę), 4 mandaty ma Swoboda, czyli banderowcy. I tak oto mamy na 35 radnych 22 z ugrupowań wychwalających Banderę (w dodatku obecność  neonazistowskiej partii UKROP).

Mer jest obecnie ten sam, który urzędował w 2011, czyli Serhij Anoshchenko.

Podpisanie umowy Mackiewicz – Anoshchenko miało uroczysty przebieg. W reprezentacyjnej sali Dworu Kapituły Krakowskiej pojawili się goście, wśród nich: Honorowy Obywatel Pabianic Jan Berner – prezes lokalnych struktur Światowego Związku Żołnierzy AK oraz Janusz Tomaszewski – były wicepremier i szef resortu spraw wewnętrznych (swojego czasu doradzał szefowi sztabu Wiktora Juszczenki).

Prezydent Pabianic mówił o nawiązaniu współpracy społecznej i kulturalnej, mer Kuźniecowska podkreślił, że szczególnie zależy mu na rywalizacji sportowej między młodzieżą z Pabianic i Kuźniecowska.

– To strona ukraińska zwróciła się do nas z propozycją współpracy na początku tego roku – mówi Aneta Klimek, rzecznik prezydenta Grzegorza Mackiewicza. – Na trop naszego miasta władze wpadły dzięki kontaktowi ze strony mieszkającego w Pabianicach Ukraińca, który jest zatrudniony w łódzkiej firmie współpracującej z Kuźniecowskiem.

Sprawa partnerstwa oburzyła pabianickich działaczy Organizacji Narodowo-Radykalnej. W trakcie uroczystości, przed Dworem zorganizowali pikietę, by uświadomić, że bardzo blisko Kuźniecowska rozpoczęła się rzeź wołyńska. Prezydent zaczął tłumaczyć buntownikom, że obecne władze Kuźniecowska to nie ci sami ludzie, którzy przeforsowali uchwałę o honorowym obywatelstwie organizatorom rzezi na Polakach.

W liście otwartym członkowie ONR Pabianice napisali m.in.: „Tłumaczenie Pana Prezydenta, że to nie obecne władze Kuźniecowska nadały honorowe obywatelstwo zbrodniarzom, uznajemy za skandaliczne i niepoważne. (…) Nie jest dla nas obojętne, że w przedwojennej gminie Rafałówka (powiatu sarneńskiego), na terenie której znajduje się miejscowość Kuźniecowsk (przedwojenna wieś Warasz), bandy UPA dokonały ataków na kilkanaście miejscowości polskich, mordując ich mieszkańców oraz paląc zabudowania. Ofiary te do dnia dzisiejszego nie mają swoich grobów, a po kilku miejscowościach nie pozostał nawet żaden ślad”.

Grzegorz Mackiewicz okazał się człowiekiem dialogu. Zaprosił ONR na spotkanie. Odbyło się ono w ratuszu, w piątek 8 lipca. Przekazał działaczom odpowiedź na złożoną przez nich petycję. Napisał m.in.: „Taka inicjatywa, jak obecne podpisanie porozumienia, jest niezwykle istotna. Pozwoli nawiązać współpracę pomiędzy mieszkańcami dwóch średnich miast na wielu płaszczyznach: gospodarczej, oświatowej i kulturalnej. Dojdzie do wzajemnych spotkań młodego pokolenia. Będzie to dobra okazja do zasypania rowu, który pojawił się w kontaktach pomiędzy obu nacjami i zbudowania nowych relacji, opartych na wzajemnym poszanowaniu. Polacy i Ukraińcy to dwa duże narody europejskie skazane na swoje sąsiedztwo. A jakie ono będzie, zależy tylko od nas. Dobrym prognostykiem na przyszłość jest fakt, że obecne władze Kuźniecowska deklarują wycofanie się z uhonorowania zbrodniarzy, które dokonało się kilka lat temu. W kwestii uczestniczenia delegacji naszego miasta w uroczystościach organizowanych w mieście partnerskim, deklaruję, że nie wykonam żadnego kroku sprzecznego z interesem Rzeczypospolitej”.

Pan prezydent gościł nas godzinę, czym jesteśmy zbudowani. Robił wrażenie autentycznie zdziwionego na wieść o tym, że mer, z którym kilka dni temu zawiązał porozumienie, podpisał się pod aktem nadania honorowego obywatelstwa nazistom. Wygląda na to, że został wprowadzony w błąd. Będziemy się bacznie przyglądać, czy Kuźniecowsk wycofa się z honorowania zbrodniarzy, a jeśli nie, czy prezydent podejmie kroki zmierzające do zerwania partnerstwa – mówi Krzysztof Szałecki z pabianickiego ONR.

Magdalena Hodak

Jeden komentarz do “Nasze wiatraki na Ukrainie

  1. Krwi się nie wymieni na pieniądze! Wiatraki powstaną, a bandyci dalej będą na cokołach.
    Jest tyle miast na Ukrainie, z którymi można było podjąć współpracę, a wybrano takie, w którym głosi się przeciwieństwo prawdy historycznej. I pan Mackiewicz temu błogosławi! Ile rayz indagowany na tę okoliczność, tak się rzucał od ściany do ściany: a to, że w ogóle skandalu nie ma i on “nie wiedział”; a to że w ogóle zerwie współpracę i rzuci to wszystko w diabły.
    Nie, panie Mackiewicz! Pan żeś się shańbił podpisem, pan teraz miej tyle wstydu by załatwić sprawę honorowania bandytów.
    Ani przejściem obok bez słowa, ani złamaniem słowa, pan tej hańby nie zmyje!

Comments are closed.