KRUCHTA OPINIE

(Nie)daleko od szosy: Kler – grubo się mylicie

Jeśli widzieliście zwiastun “Kleru” i uważacie, że już wiecie o czym jest ten film, jak bardzo obraża Kościół, jaką jest komedią i ile jest w nim Vegi to… grubo się mylicie. Smarzowski doskonale wiedział co robi, wysyłając w świat taką a nie inną zajawkę, bo wbił nas w skrzyneczki, z których teraz trzeba będzie wyskoczyć.

Nie, “Kler” nie jest komedią. Na całym filmie zaśmiałem się może 3-4 razy. Na dodatek wszystkie zabawne sceny macie już w trailerze, więc jak ktoś chce iść “dla beki”, to niech sobie zmontuje na youtubkach “zwiastun Kleru na okrągło” i się delektuje.

“Kler” to film, który nie zostawia jeńców. Film mocny, choć może nie aż tak mocny jak można by się po Smarzowskim spodziewać. Bezwzględniej już było. W przeciwieństwie do “Wołynia”, którego drugi raz oglądać się nie da, do “Kleru” będę wracał.

Czy film obraża katolików? Tych którzy uważają, że ksiądz już od momentu święceń jest beatyfikowany, z pewnością. Do tej pory w polskiej kinematografii jeśli pokazywano przywary czy grzechy instytucji Kościoła, to z życzliwym przymrużeniem oka. Ten ranczowy-upanabogazapiecowy styl wrósł w nasz pogląd, na co możemy sobie pozwolić. “Kler” z pewnością jest w tym względzie przełomem. Jeśli jednak uważacie, że pójdziecie na film, który jest prostą adaptacją “Faktów i mitów” i pożywką dla maglowego antyklerykalnego ględzenia, to też się mylicie. Jeśli mając taką nadzieję pobiegliście po bilety, to czym prędzej je zwróćcie – szkoda kasy.

Czym jest zatem “Kler”? To przede wszystkim film o ludzkim dramacie rozgrywającym się na wielu płaszczyznach. To film o tym, jak destrukcyjna bywa władza i jej pragnienie, jak demolująca jest samotność, poczucie niedocenienia, jak bezwzględna bywa instytucjonalna, źle rozumiana solidarność. To film o tym, jak zło z potrójną mocą wkrada się tam, gdzie teoretycznie miejsca dla niego nie ma.

Czy księża są w nim przedstawieni jednowymiarowo? Ależ to bzdura na resorach i obawiam się, że każdy z recenzentów, który tak to widział, był na innym filmie. Wierutnym kłamstwem jest to, że nie ma tam dobrych księży. Słyszymy o nich, a nawet ich widzimy. Takim – w moim przekonaniu – jest kapłan grany przez Arka Jakubika (to, że ta rola nie dostała nagrody w Gdyni, uważam za skandal). Owszem ma swoje – w gruncie rzeczy mało szkodliwe – grzeszki, ale jednocześnie masę dobra i rozumienia, czym jest i czym powinien być Kościół. Podobnie jest z postacią graną przez Więckiewicza. Ta postać jest zresztą dowodem na to, że grzechy Kościoła nie są przedstawione li tylko anegdotycznie. To nie jest tylko klecha mający babę na boku i chlający litry gorzały. To człowiek przeżywający głęboki dramat swojej samotności, bezradności, odrzucenia, beznadziei. Jeśli któryś z braci katolików lub kapłanów zechce rzec mi, że w ukazaniu tej postaci jest coś krzywdzącego, lub takie rzeczy nie mają miejsca, to… wybaczcie ale tu zamilczę.

Zło jednak jest. I tu moje największe zaskoczenie. Nie wiem, czy reżyser zrobił to świadomie czy tak mu wyszło, ale z pełną odpowiedzialnością za słowo powiem tak: miejscami to jest film ARCYCHRZEŚCIJAŃSKI. Kiedy pojawia się zło? Pojawia się tam, gdzie nie ma miejsca dla Boga. Maleje tam, gdzie Bóg się pojawia. W domu szwarc charakteru granego przez Braciaka (sorry Vega, możesz pisać scenariusze z całym Pruszkowem a i tak nie stworzysz tak okrutnej postaci, takiego uosobienia zła) nie ma żadnych symboli religijnych. Są najbardziej wymyślne gadżety, ale miejsca na choćby mały obrazek z Bozią brakuje. Zło w filmie wkracza tam, gdzie kapłaństwo traci z oczu Boga, gdzie przestaje się nim zajmować, gdzie instytucja Kościoła zaczyna służyć wyłącznie karierze i wygodzie.

Oczywiście jest to film, który “na warsztat” bierze głównie pedofilię, ale czyni to także wielowymiarowo. Nie mamy tu znaku równości między kapłanem a pedofilem. Wręcz przeciwnie. Mamy wspaniały wątek fałszywego oskarżenia, pozwalającego każdemu z nas postawić sobie pytanie o to, z jaką łatwością przychodzi nam obarczanie księży całym złem świata. Mamy oczywiście też okrutniejszą stronę procederu – ukrywanie zbrodniarzy, tuszowanie spraw, zakrzykiwanie i zasłanianie się “dobrem Kościoła”, które nijak ma się do dobra człowieka. W tym wątku Smarzowski bywa nazbyt bestialski, nazbyt dosłowny. Gdy każdy średnio ogarnięty widz wie już o co chodzi, ten karmi jeszcze dodatkowymi scenami i wstawkami, jakby nie wierzył, że oglądający ma choć odrobinkę empatii. A może o to chodziło?By wstrząsnąć, postawić pod ścianą wszystkich tych, którzy nie uświadomili sobie jeszcze jak okrutną zbrodnią jest pedofilia?

Pewnie trochę przesady jest w przedstawieniu Kurii. Niby wiem, że w założeniu miano pokazać deprawującą moc władzy, ale na pewnym etapie robi się to już nieco groteskowe. Podobnie jak domknięcie postaci arcybiskupa, które – w moim przekonaniu – było mało finezyjne. Myślę, że mocno niesprawiedliwie potraktowane są siostry zakonne, które w “Klerze” są bardziej demoniczne niż sam tytułowy kler. Wiem oczywiście, że Smarzowski silnie opierał się tutaj na historii siostry Bernadetty, ale chyba niepotrzebnie uznał ją za archetypiczną wobec wszystkich zakonnic.

Podsumowując – idźcie na “Kler”. Nie po to, aby ponabijać się z księży, bo na to szkoda czasu. Nie po to, aby szukać dowodów jaki Kościół jest zły, bo miejscami możecie się zawieść. Idźcie by zobaczyć skąd się bierze zło, bo to co dotyka tytułowego “Kleru” dotknąć może niemal każde środowisko. Mechanizmy tam pokazane są uniwersalne.

Drodzy bracia i siostry katolicy, drodzy przyjaciele kapłani – nie bójcie się iść na “Kler”. W kategorii rozliczania z grzechów nie zobaczycie raczej nic ponad to, co sami znacie z plotek, rozmów kuluarowych czy osobistych doświadczeń. Zobaczycie natomiast, dlaczego czasem powoływanie się na “dobro Kościoła” bywa moralnym szantażem, zobaczycie jak nisko można upaść wyrzucając żywego Boga ze swojego życia, a zamieniając go w rytuał, zobaczycie duchownych pogrążonych w samotności, lęku, borykających się ze swoimi problemami bez pomocy osób trzecich, zamkniętych w swoich szczelnych plebaniach. Zobaczycie, jak nasze gadanie o świętym Kościele ludzi grzesznych bywa niekonkretne i wytrychowe, jakim jest alibi skrywającym smród grzechu. Nie bójcie się “Kleru”, bo to jeden z najwybitniejszych filmów, jakie polska kinematografia stworzyła!

Sebastian Adamkiewicz

(Fot. materiały promocyjne)

5 komentarzy do “(Nie)daleko od szosy: Kler – grubo się mylicie

    1. Nie , az takie upadki… Jestesmy ludzmi inteligentnymi i mozemy rozroznic, co jest dobre, a co swinstwem. Oczywiscie, ze mamy mozliwosc popelnienia bledu… doswiadczenia czegos , czego sie nie spodziewamy… Poza tym co to znaczy…’ jestesmy tylko ludzmi”… Jestesmy po prostu ludzmi !

  1. Pierdu pierdu.
    Kazdy czlowiek ktory czegos sie podejmuje,np facet ktory idzie na ksiedza powinien wiedziec z czym to sie wiaze. Jesli ktos idzie do kaplanstwa,zakonu itp nIe zrobiwszy porzadku ze swym zyciem CALKOWICIE,NIE ODDAWSZY SWEGO CALEGO ZYCIA CHRYSTUSOWI,KAZDA SFERE SWOJA,NIE WYTRWA W ZADNYM POSTANOWIENIU.
    PROBLEM TEZ LEZY NIE W TYM ZE TRUDNO KOMUS ZYC WSTRZEMIEZLIWIE ALE W TYM ZE SIE NIE WIERZY W BOGA TAK JAK POWINNO,NIE UFA MU,NIE WIERZY ZE ON MOZE MU DAC WSZYSTKO CZEGO CZLOWIEK POTRZEBUJE.
    Moze dac z milosci swej laske czystosci,wtedy zadnych problemow z czystoscia nie bedzie. Tyle ze ludzie poprostu tego nie chca,nie pragna,maja ciagle z tylu glowy wbite to ze nie da sie zyc bez seksu,nasluchawszy sie bzdur i propagandy lewakow(szatana i jego slugusow) nie maja pojecia o pieknie zycia w czystosci i wiernosci Bogu.
    Jesli sie ma jakies poranienia z dziecinstwa czy okresu mlodosci i nie odda sie tego wszystkiego Chrystusowi by to uleczyl to szatan wejdzie tam predzej czy pozniej i rozpeta burze.
    Stad te skandale.
    Ludzie chca dzis robic wszystko samodzielnie wlasnymi silami ale niestety zycie w calkowitej czystosci jest mozliwe TYLKO Z POMOCA LASKI BOZEJ,SAMEMU W ZADNYM WYPADKU SIE NIE DA BO PREDZEJ CZY POZNIEJ BEDZIE MIALA MIEJSCE MASTURBACJA,PORNOGRAFIA,TAJNE ROMANSE ITD.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *