KRUCHTA

Ponad tysiąc podpisów w obronie księdza Misiaka trafiło do kurii [VIDEO]

Mieszkańcy Konstantynowa Łódzkiego walczą, by wikary został z nimi. Czy emocje wiernych zburzą mur między duchownymi?

Słowo stało się ciałem. Głos serca nakazał wczoraj parafianom i mieszkańcom Konstantynowa Łódzkiego przyjść na wieczorną mszę o godz. 20.00 do kościoła Narodzenia NMP.

Przybyli ci, którzy walczą, aby ks. Michał Misiak nie musiał opuścić parafii, do której trafił 3 miesiące temu. Zaraz po tym jak arcybiskup zwolnił go z kary ekskomuniki, zaciągniętej po przyjęciu z rąk protestanta chrztu w Jordanie.

Nie wszyscy weszli wczoraj do kościoła, znaczna część zgromadziła się przed świątynią, by potem podejść od strony zakrystii i rozmawiać z proboszczem.

To była – choć jest Adwent – nie rozmowa, a gorzkie żale. 56-letni proboszcz Leszek Kaźmierczak, który parafię objął raptem 5 miesięcy temu i ma za sobą prawie 30 lat kapłaństwa, stanął przed tłumem entuzjastów swojego nietypowego podwładnego. Padły bolesne słowa o kamieniowaniu i krzyżu.

– Jak chcecie ze mną na krzyż, to jestem gotów – powiedział. Parafianie zarzucili proboszczowi chęć pozbycia się popularnego wikarego. Ten zaznaczył, że przyjął go z “dobrego serca”, choć inni nie chcieli go mieć u siebie. Wobec powyższego abp interesuje się, jak radzi sobie ksiądz Misiak w nowej parafii, ale żadna decyzja jeszcze nie zapadła.

– To o czym biskup ze mną rozmawia, tego się państwo ode mnie nie dowiecie – odparł dodając, że składał śluby posłuszeństwa i na niczyje życzenie przyrzeczenia nie złamie.

Emocje były ogromne. Parafianie denerwowali się z powodu niewystarczających informacji. Jedna z pań probowała ich uspokoić, prosząć, by uszanowali święte miejsce. Mówiła o żywym Jezusie ukrytym w tabernakulum.

Za kilka dni Boże Narodzenie. Czy księżom Leszkowi i Michałowi uda się przełamać opłatkiem, zapomnieć o tym, co złe i zacząć wszystko od nowa?

– Liczymy na cud. Dla Pana Boga nie ma przecież rzeczy niemożliwych… – uśmiecha się mieszkaniec Konstantynowa Łódzkiego.

Obejrzyj video ze spotkania pod kościołem:

Murem za księdzem

Akcja zbierania podpisów pod listem do arcybiskupa Grzegorza Rysia rozpoczęła się w niedzielę po porannej mszy. Pismo trafiło do kurii już dziś rano. Zdążyło się pod nim podpisać ponad tysiąc osób.

Wierni wyliczają w petycji działania duszpasterskie wikarego i błagają o „pozostawienie ukochanego pasterza”. Przekonują: „Przez te wszystkie lata była tutaj pustynia duchowa (…) Nie pamiętamy księdza, który by tak poruszył nasze serca. W tej chwili stanowimy prawdziwą wspólnotę, ale nie wzajemnej adoracji, ale wspólnotę modlitwy, której centrum życia duchowego jest Eucharystia. Takiego kapłana próbuje się nam odebrać (…) dzięki księdzu Michałowi wrócili parafianie, którzy wcześniej odeszli”.

Na Facebooku powstała także grupa wspierająca duszpasterza o nazwie „Pomóżmy Michałowi rozwijać się”.

Krzyż pański z tym wikarym

Wiadomość o tym, że ksiądz zostanie przeniesiony spadła w sobotę (14.12.) na mieszkańców niczym grom z jasnego nieba. Jeszcze szybciej rozeszła się informacja, że w sobotni wieczór ks. Michał Misiak odprawi mszę, na której pożegna się z wiernymi. Jednak wikary ponoć nie był w stanie jej sprawować, dlatego wyszedł proboszcz Leszek Kaźmierczak, a większa część ludzi opuściła kościół.

Ci, którzy zostali, usłyszeli, że ks. Misiak do końca roku jest na zwolnieniu lekarskim. Proboszcz próbował też przybliżyć zarzuty wobec podwładnego, czyli najogólniej mówiąc – niesubordynację. W szczegółach to np. awersja do tradycyjnych dyżurów w konfesjonale.

Nie jest tajemnicą, że tryskający energią ksiądz Michał ma trudności z wykonywaniem poleceń przełożonych i lubi działać na własną rękę. Kościół ma strukturę hierarchiczną, więc podporządkowywać się trzeba. Patrząc na konflikt z tego punktu widzenia, wydaje się jednak, że proboszcz przyjmując księdza Misiaka wziął na siebie ciężar nie do uniesienia i ma z nim istny krzyż pański.

Zakaz publikowania

Ksiądz Misiak na Facebooku poprosił o modlitwę i zamilkł, bo ma od przełożonego  zakaz publikowania w mediach społecznościowych.

To właśnie na Facebooku ksiądz Michał publikował posty o swoich akcjach w Konstantynowie Łódzkim. A przez trzy miesiące pobytu wprost tryskał energią. Zdążył zorganizować tzw. spacery miłosierdzia (spowiedź w terenie), seanse “kina z krzyżykiem”, treningi biegowe “Trzy wieże – przez sport do Boga”, stoi też za rozruszaniem punktu charytatywnego „Caritas”. Ostatnio stworzył “Szkołę miłości” (na pierwszym spotkaniu zabrakło miejsc). Zaczął przymierzać się do organizacji sylwestra. Po nowym roku miała ruszyć „Szkoła biblijna”, a na bazie kursu Alfa (biorą w nich udział przedstawiciele różnych wyznań) rodzi się właśnie lokalna wspólnota charyzmatycznej Odnowy w Duchu Świętym. Liczy już 150 osób.