FAKTY

Szalet miejski za SDH został zlikwidowany. Za drogi w utrzymaniu

Prezydent zaprasza za potrzebą do ratusza. Można też korzystać z toalet w obiektach handlowych i na stacjach benzynowych.

Miasto ma mieć rower publiczny i wyremontowane torowisko. Próżno szukać w nim jednak miejskich szaletów. Zlikwidowano WC przy dworcu PKP, zniknął murowany szalet w parku Wolności, teraz zamknięty na głucho jest przybytek przy ul. Kilińskiego. To nie przerwa wakacyjna, a twarda i ostateczna decyzja prezydenta Grzegorza Mackiewicza – wynika z odpowiedzi na interpelację radnego Antoniego Hodaka.

Nie opłaca się

Powód? Nie opłaca się. Zdaniem prezydenta ludzie wolą korzystać z bezpłatnych toalet w pobliskich obiektach handlowych, swoje potrzeby fizjologiczne załatwiają też w Urzędzie Miejskim. Rzeczniczka prezydenta Aneta Klimek poinformowała nas, że z szaletu przy ul. Kilińskiego korzystało 400-500 osób w miesiącu. Miesięczne wpływy ewidencjonowane przez wykonawcę wahały się od 402 zł do 501 zł (styczeń – lipiec 2016). Miesięczny koszt utrzymania wynosił 3259,50 zł (39.114 zł rocznie). Przy takiej proporcji między kosztami a wpływami trudno sobie wyobrazić, żeby szalet kiedykolwiek przynosił miastu zysk, chyba, że pabianiczanie zaczęliby z niego korzystać masowo.

A co będzie z opustoszałym obiektem? – W związku z planami poszerzenia parkingu w centrum, PSS Społem jest zainteresowana pozyskaniem terenu przy Kilińskiego 5 w zamian za inną działkę. Trwają rozmowy – dodaje Aneta Klimek.

Dokąd w sytuacji kryzysowej?

Rzeczniczka w odpowiedzi na nasze zapytanie tłumaczy też, że pabianiczanie mogą wejść za potrzebą do budynków Urzędu Miejskiego (przy ul. Zamkowej, św. Jana, Narutowicza). Są one otwarte w godzinach 8-16, 8-17, 8-15. Po tych godzinach i w dni wolne muszą korzystać z toalet w hipermarketach czy “wbijać się” na stacje benzynowe.

– Znalazłam się ostatnio w takiej trudnej sytuacji. Musiałam pilnie załatwić swoją potrzebę będąc w centrum miasta. Szaletów miejskich brak, więc poszłam na pobliską stację benzynową. Było mi trochę głupio wejść po prostu do szaletu tak z ulicy, więc najpierw kupiłam soczek, a potem skorzystałam z ubikacji. Było już nerwowo – mówi pabianiczanka z Zatorza.

Trzeba wziąć na wstrzymanie

Przypomnijmy, że od 2009 roku trwa budowa miejskiego szaletu przy ul. Południowej. Jest on wciąż w sferze marzeń.

– Nie mamy na razie środków na kontynuację prac – rozkłada ręce dyrektor ZDM Stanisław Wołosz. – Jeśli prezydent będzie miał jakieś oszczędności, to ruszymy w tym roku, ale to mało prawdopodobne z uwagi na inwestycje drogowe.

Nie spodziewajmy się też budowy nowych ubikacji w innych lokalizacjach: “Nie przewidujemy w najbliższym czasie budowy nowych toalet publicznych” – czytamy w odpowiedzi na interpelację radnego.

Może to dziwić, ponieważ w ankiecie zleconej przez sam Urząd Miejski z okazji planów rewitalizacji starówki, mieszkańcy wypowiedzieli się, że szalet to dla nich priorytet – CZYTAJ TUTAJ.


5 komentarzy do “Szalet miejski za SDH został zlikwidowany. Za drogi w utrzymaniu

  1. Q…wa. Szalet ma się opłacać? Jest do srania dla mieszkańców a nie dla zysku. Nie opłaca się MZK bo miasto dopłaca 10 mln rocznie i dalej funkcjonuje? Najbardziej nie opłaca się Urząd Miasta , koszty są niebotyczne i generuje straty na kilka lat do przodu a srać można tylko w godzinach. Jak tego nie olać? Może przy wyborach ? (nieopłacalnych ).

  2. nie opłaca się płatny sracz? A opłaca darmowy w UM? proponuję ten w UM zburzyć i dać tam jakiś pokój dla radnych aby sobie kawę parzyli. A urzędasy niech wbijają na stacje! Sam prowadzę sklep i nie życzę sobie wycierania dupy moim szaletem przez miejscowych, moim kosztem utrzymania!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *