SATYRA

Szopka karna-wałowa

Wszelkie podobieństwo do osób i wydarzeń jest absolutnie przypadkowe.

Na straganie, acz w nietargową niedzielę,
Rozmowy słychać ciekawe, chętnie się podzielę.

Stoi przedsiębiorca, artystka, obok prezes,
Nagle przybiega radna i wszczyna rwetes:

– Ludzie, ludzie! Co się stało!
Gdzie kumpelę nam wywiało?

przerywa jej duchowny:
– Szukałem na zakrystii i w konfesjonale,
Jak się dowiedziałem, to się przeżegnałem!
O Boże, Boże… Bożen…

– Ciiii, nie mów głośno – polityk uspokaja
Bo mam ważne wybory na koniec maja.
Chcę do Europy, Bruksela kierunek!
A to może zniszczyć mój wizerunek.

– Dawaj, podpisuj! Nie zgrywaj inteligenta,
Jeśli masz problem – dostaniesz suplementa.

przychodzi kolej prezesa:
– Ja nie podpiszę! Odmówić muszę tej damie,
Jedyne co mogę zrobić, to koncert na fortepianie.

namawia go artystka:
– Panie prezesie, trochę empatii dla kobiety,
Trzeba się podpisać, my so takie autorytety!
Spory potencjał widzę w tej niezręcznej sytuacji,
Może chór osadzonych w ramach resocjalizacji?
Mam nawet pomysł, co śpiewać będziemy:
100 lat, 100 lat! Klasyczną nutą pojedziemy.

Taka rozmowa na straganie się odbyła,
Większość pabianiczan poznała jej finał –
Koniec końców wszyscy swój podpis złożyli,
PESELEM z dowodu i honorem poręczyli.
A ty szary człowieczku możesz biedę klepać…
Nie bez powodu się mówi, że Temida jest ślepa.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *