FAKTY

Toksyczne odpady na wysypiskach. Apelujemy do rodziny Furmanów

Sprawa jest poważna i nie cierpiąca zwłoki. Śmieci powinny być jak najszybciej zutylizowane. Wierzymy, że “Aflofarm” nie pozostanie obojętny.

Leki znanego na całym świecie farmaceutycznego giganta z Pabianic są składowane na dwóch wysypiskach – ustalił nasz portal pabianice.tv. Żeby je zobaczyć nie trzeba się natrudzić, na teren można swobodnie wejść. Jedno składowisko odpadów zlokalizowane jest w Brużyczce Małej (gm. Aleksandrów Łódzki), drugie w Łodzi. Trafiły tam odpady różnych firm, ale Aflofarm Farmacja Polska interesuje nas szczególnie z kilku powodów.

1. To firma z Pabianic, a my jesteśmy pabianickim portalem. “Aflofarm” jest wręcz wizytówką naszego miasta.

2. Hasło Aflofarm Farmacja Polska brzmi: “Po stronie zdrowia”, a na stronie internetowej “Aflofarmu” można przeczytać: „Nie pozostajemy obojętni wobec środowiska naturalnego. Dlatego w trosce o przyszłość naszą i naszego otoczenia wdrożyliśmy i utrzymujemy System Zarządzania Środowiskiem. Nieustannie monitorujemy oddziaływanie firmy na środowisko dbając o jak najmniejszy negatywny wpływ naszej działalności na otoczenie. Racjonalnie gospodarujemy surowcami i odpadami”.  (screen obok)

3. Stwierdzenie o racjonalnej gospodarce odpadami drastycznie odbiega od sytuacji na wysypiskach. Od dziś “Aflofarm” (wobec takich deklaracji na swojej www) nie może twierdzić np. że nic o sprawie nie wie i jej zbagatelizować. Zaprezentowane fotografie to jedynie część bogatego materiału zdjęciowego, jakim dysponujemy.

Oczywiście można założyć (i bardzo chcielibyśmy, aby tak było), że producent leków zaufał jakiejś firmie i do tej pory był przekonany, że odpady są systematycznie utylizowane, ale… dotarła do nas niepokojąca informacja o powiązaniach pomiędzy “Aflofarmem” a firmą zabierającą odpady. Mamy nadzieję, że wszystko skrupulatnie zbada prokuratura, która otrzymała potrzebne dane. Można z nich coś wydedukować, zweryfikować podane informacje, by odkryć np. mechanizm działań i dotrzeć do jądra zagadnienia. Ale po kolei…

WIOŚ: To realne niebezpieczeństwo

Niedawno prezydent Łodzi Hanna Zdanowska (Łódź jest miastem na prawach powiatu) cofnęła firmie (nazwijmy ją “S”) zezwolenia na składowanie odpadów na łódzkim Widzewie. Później tak samo postąpił starosta zgierski wobec składowiska w Brużyczce Małej.

Powód takiego ruchu samorządów to istniejące realne zagrożenie dla życia i zdrowia człowieka oraz przyrody. Jesienią ubiegłego roku sprawą zainteresował się Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, o co dość szybko zawnioskował burmistrz Aleksandrowa Łódzkiego Jacek Lipiński.

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Łodzi wydał decyzję wstrzymującą działalność firmie zbierającej i transportującej odpady z siedzibą w Łodzi (pod tym adresem mieści się jedno z wymienionych wyżej składowisk). Po oględzinach stwierdzono m.in.: wycieki substancji ropopochodnych, obecność odczynników takich jak heksan, metanol, benzyna, 40% wodorotlenek sodu, opakowania po farbach i lakierach. Na pojemnikach znajdują się piktogramy z trupią czaszką, alarmujące o wysokiej toksyczności. Etykiety na opakowaniach informują na przykład, że zawartość jest uczulająca dla skóry, posiada drażniące, narkotyczne działanie, podrażnia drogi oddechowe, jest niebezpieczna dla warstwy ozonowej, rakotwórcza, żrąca dla skóry czy powodująca poważne uszkodzenia oczu.

W rowie przylegającym do terenu zajmowanego przez spółkę, na powierzchni wody inspektorzy zaobserwowali m.in. jasnożółte plamy wskazujące na zanieczyszczenie substancjami ropopochodnymi. Woda w rozlewisku przed wejściem do hali miała niebieskie zabarwienie, a na gruncie znajdowały się widoczne ślady olejów.

“Uzasadnieniem do wydania niniejszej decyzji o wstrzymaniu działalności jest fakt, że na skutek działania spółki istnieje realne niebezpieczeństwo wywołania negatywnych dla zdrowia lub życia, a także dla środowiska skutków” – to cytat z pisma WIOŚ.

W lipcu br. inspektorzy pobrali próbki gleby i wody do badań z Brużyczki Małej. Niezależnie od wyników określających stopień skażenia środowiska należy bić na alarm, gdyż wysypisko może zacząć płonąć. Strach myśleć o tonach plastiku (z zawartością czy bez) w ogniu.

Problemem (wobec cofnięcia zezwoleń) w tej chwili nie jest już zwożenie odpadów, ale ich zaleganie, niemożność zmobilizowania właściciela śmieci do ich zabrania. Upraszczając – właścicielka terenu, która wynajęła go firmie “S” w Brużyczce Małej, cały czas ma u siebie śmierdzącą, niebezpieczna masę odpadów. To tykająca bomba ekologiczna. Do utylizacji powinny też jak najszybciej trafić odpady z Łodzi.

“Magazynowanie odpadów w obu lokalizacjach odbywa się niezgodnie z wymaganiami w zakresie ochrony środowiska oraz bezpieczeństwa życia i zdrowia ludzi” – czytamy w dokumencie WIOŚ.

Właścicielka uderza do prokuratury

Interwencja WIOŚ to nie wszystko. Zdesperowana właścicielka terenu w Brużyczce Małej Katarzyna Świtacz pod koniec stycznia br. powiadomiła Prokuraturę Rejonową w Zgierzu o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na składowaniu odpadów i substancji wbrew przepisom. Zgierska prokuratura przekazała sprawę do kolegów po fachu z Łodzi – Widzewa. W kwietniu br. pani Katarzyna dostarczyła do Prokuratury Rejonowej Łódż – Widzew drugie zawiadomienie. W załączniku do tego dokumentu opisała powiązania między spółkami i osobami. Na trop tych związków można wpaść choćby analizując zapisy w KRS.

Otóż firma zbierająca odpady, którą nazwaliśmy “S”, wyodrębniła się z innej o takim zakresie działalności. Nazwijmy ją “T”. Firmował ją jako prezes pan o nazwisku na literę D. (stan z KRS jeszcze na 5 kwietnia 2018: właściciel “T”: pani o nazwisku D. , prokurent: pan D., prezes: inny pan D. – nazwiska są identyczne).

Tak się składa, że jest ono takie samo jak panieńskie osoby o nazwisku na literę F., identyczne z nazwiskiem noszonym przez właścicieli “Aflofarmu”. Czy to nadzwyczajny zbieg okoliczności?

– Pani F. była właścicielką firmy “S”, kiedy była podpisywana umowa na wydzierżawienie moich terenów – mówi Katarzyna Świtacz. – W jej imieniu kontaktował się pan D., który to wkrótce został właścicielem. Wtedy to, właśnie “za niego” firma zaczęła zwozić nadmierne ilości odpadów.

Firma “S” zmieniała właścicieli kilkakrotnie. Po Pani F. właścicielem został pan D., mający takie samo nazwisko jak jej panieńskie i to, które figurowało w firmie “T”.

Osoba o personaliach takich samych jak pani F. jest członkiem Zarządu Fundacji Aflofarmu “My kochamy Pabianice”.

Dziś po godz. 10.00 poinformowaliśmy “Aflofarm”, że wiemy o odpadach spółki składowanych na dwóch wysypiskach. Zapytaliśmy:

“Czy firma »Aflofarm« wie o tym? Czy istnieją jakiekolwiek powiązania pozabiznesowe (w sensie podpisania umowy) pomiędzy »Aflofarmem« a firmą odbierającą odpady?

Dodaliśmy: “W tytule napisaliśmy PILNE, gdyż składowane odpady zostały ogólnie określone jako niebezpieczne – zagrażające życiu, zdrowiu i środowisku. Wiadomo też, co pokazały sytuacje w kraju – że nietrudno o wybuch pożaru”.

Odpowiedzi w trybie pilnym  nie dostaliśmy.

[AKTUALIZACJA]  Oto treść odpowiedzi “Aflofarmu”, jaka nadeszła po naszym telefonie do sekretariatu, jaki wykonaliśmy  przed godz. 16.00.

“Szanowni Państwo,

wyrażamy zaniepokojenie opisaną przez Państwa sytuacją. W zakresie gospodarki odpadami współpracujemy z wyspecjalizowanymi firmami, które posiadają stosowne zezwolenia oraz odpowiadają za należyte przejęcie odpadów w celu ich odzysku lub unieszkodliwienia. Odbiór odpadów jest każdorazowo udokumentowany Kartami Przekazania Odpadów. Na co dzień podejmujemy działania, które mają przyczyniać się do ochrony środowiska.

Mając na uwadze przekazane przez Państwa informacje, wystąpimy do współpracujących z nami firm w celu wyjaśnienia sytuacji czy przejmowane od nas odpady trafiały na wymienione wysypiska. Czy mają Państwo wiedzę o jakiego rodzaju odpady chodzi oraz czy dysponują Państwo dokładnymi danymi adresowymi, które moglibyśmy uwzględnić w naszym zapytaniu?

Z wyrazami szacunku,

Katarzyna Liberska-Kinderman

Head of PR&Communications”

Odpowiedzieliśmy.

 List otwarty

Redakcja portalu pabianice.tv (w osobie piszącej ten apel Magdaleny Hodak) zwraca się do rodzimy Furmanów o jak najszybsze zainteresowanie się sprawą. Nie stwierdzamy, że jesteście Panowie winowajcami (mogliście np. nie wiedzieć, co robi spółka, podobnie państwo D. mogli nie wiedzieć o braku kontroli przez wyznaczone osoby odpowiedzialne). Prosząc o natychmiastową reakcję bazujemy wyłącznie na wrażliwości i odpowiedzialności rodziny Furmanów. Nie bezpodstawnie. Wielokrotnie wspieraliście i obecnie wspieracie przedsięwzięcia istotne z punktu widzenia społecznego. Pan Andrzej Furman wykazał niedawno nadzwyczajną troskę o teren obok Pabianickiego Centrum Medycznego. Publicznie zbeształ Pan prezydenta Pabianic, mówiąc o swoich wrażeniach podczas jazdy na otwarcie nowej siedziby Warsztatów Terapii Zajęciowej (CZYTAJ TUTAJ).

Powiedział Pan:

“Bardzo długo tu dziś jechałem i nie mogłem trafić. Byłem przerażony tym, jak wygląda otoczenie. Po raz kolejny jestem zbudowany widząc, jak ci ludzie [podopieczni WTZ – przyp. red.] żyją i wykorzystują swoje możliwości. My wszyscy również mamy możliwości, aby zmieniać nasze miasto. I powiem szczerze panie prezydencie, że jest kawał roboty do wykonania”.

Uzmysłowił Pan Grzegorzowi Mackiewiczowi, że chcieć to móc: – W tym mieście nie ma prawa być ludzi bezrobotnych, bo ta robota jest dookoła. Żeby zmienić nasze miasto nie zawsze potrzebne są pieniądze, tylko trochę chęci – miotła, grabie, łopaty i worki, do których powrzucamy te śmieci. Byłem przerażony, jak objeżdżałem teren naszego szpitala.

Tak się złożyło, że siedzieliśmy obok siebie 1 lutego na uroczystości wręczenia przedsiębiorcom Kryształowych Róż przez władze Gminy Ksawerów. Po części oficjalnej zainicjowałam rozmowę o terenach zielonych w Pabianicach, szczególnie akcentując park Wolności. Mówił Pan mi wtedy o swojej miłości do drzew, krzewów i tulipanów, o fascynacji ogrodami. Podkreślał Pan znaczenie działań na rzecz ochrony środowiska i swoje w to zaangażowanie.

Nie żądam, by osobiście zutylizował Pan odpady z Gminy Aleksandrów i Łodzi, ale proszę, aby Pan spowodował rozwiązanie istniejącego tam problemu. Byłam przerażona, jak zobaczyłam jego skalę i dwa dni chora po niespełna godzinnym wdychaniu smrodu unoszącego się nad śmieciami w Brużyczce Małej. Wierzę, że nie pozostanie Pan obojętny i uruchomi wszystkie swoje możliwości, aby odpady jak najszybciej trafiły do utylizacji.

Niebezpieczne odpady w mediach

Dziś Radio Łódź poinformowało o opinii biegłego przygotowanej dla łódzkiej prokuratury w tej sprawie. Nie pozostawia ona wątpliwości, że nielegalne składowisko może zagrażać ludzkiemu zdrowiu.

Wedle słów rzecznika Prokuratury Okręgowej Krzysztofa Kopani “biegły stwierdził, że składowane są odpady medyczne, które zapewne miały kontakt z osobami chorymi i mogą być skażone mikrobiologicznie, w tym patogenami. Biegły opracował dane dotyczące składowanych tam substancji. Stwierdził, że mogą one, ze względu na bliskość, w której się znajdują, wchodzić w bardzo niebezpieczne reakcje, które mogą prowadzić do powstania trudnych do przewidzenia skutków”.

Prokurator dodał, że opinia biegłego spowodowała, że już w przyszłym tygodniu pierwsze osoby usłyszą w tej sprawie zarzuty.

Radio Łódź nie wspomina o drugim doniesieniu pani Katarzyny. Tym, które informuje o powiązaniach w kontekście spraw finansowych. Pierwsze zarzuty, o których mówi rzecznik prokuratury to efekt pracy po pierwszym doniesieniu.

Media (najpierw Radio Łódź, potem TVN 24) poinformowały o niebezpiecznym wysypisku w Brużyczce Małej w lutym br. – bez odniesień do “Aflofarmu”.

W maju minireportaż wyemitowała “Uwaga!” TVN. Reporter zwiedza wysypisko i przez telefon rozmawia z byłym właścicielem spółki o nazwisku na literę D. Trudno tę konwersację zresztą nazwać rozmową. W publikacji nie ma wzmianki o firmie z Pabianic. Materiał można zobaczyć TUTAJ.

“Aflofarm” w pigułce

Aflofarm to jedna z największych i najbardziej rozpoznawalnych firm farmaceutycznych w Polsce. W styczniu pabianicki potentat obchodził 30. urodziny.

Firmą zarządzają obecnie Jacek, Wojciech i Tomasz Furmanowie. W prestiżowym rankingu branżowego magazynu „Forbes”, jaki został upubliczniony na początku tego roku zajęli 11. miejsce w zestawieniu najbogatszych Polaków. To awans o 4. pozycje wobec ubiegłego roku. Majątek braci obliczono na 2,88 mld zł (w 2018 było to 1,99 mld) CZYTAJ TUTAJ. Z kolei kiedy po raz pierwszy pojawili się na liście najbogatszych Polaków, od razu znaleźli się na 7. miejscu (2016 rok) – zaliczyli jeden z najbardziej spektakularnych debiutów w historii prestiżowego rankingu.

Historia Aflofarmu rozpoczyna się w 1989 roku, kiedy Andrzej Furman zakłada z żoną przedsiębiorstwo handlowo-usługowe pod nazwą “Aflopa”. Ma już wtedy doświadczenie w farmacji, pracował wcześniej m.in. na stanowisku głównego księgowego w miejscowych zakładach farmaceutycznych “Polfa”. Początkowo to przede wszystkim hurtownia farmaceutyczna. Po dwóch latach Ministerstwo Zdrowia i Opieki Społecznej wydaje zgodę na produkcję pierwszego preparatu, którym był Mentho-Paraffinol.

Z biegiem lat otwierają kolejne zakłady produkcyjne. W 2006 roku na czele firmy staje Jacek Furman, obecny prezes. Zarządza nią przy wsparciu swoich braci, Wojciecha i Tomasza. Jednym z celów, jaki przed sobą postawili, jest przyspieszenie ekspansji zagranicznej. O pełnym rozmachu planie Furmanów pisaliśmy w kwietniu br.

Rozbudowa zakładów w Ksawerowie i Pabianicach już trwa. Polega ona przede wszystkim na powiększeniu powierzchni fabryk z przeznaczeniem na nowe pomieszczenia produkcyjne i laboratoryjne. W tym celu „Aflofarm” zakupił działkę przyległą do zakładu w Ksawerowie o powierzchni prawie 2 ha. Jednocześnie prowadzone są prace modernizacyjne w obu fabrykach.

Według szacunków realizowany projekt pozwoli na zwiększenie mocy produkcyjnych firmy o około 30%. Z kolei nowy magazyn będzie centrum dystrybucyjnym dla całej firmy. Obiekt, w dużej mierze zautomatyzowany, ma mieć „pojemność” około 20.000 palet. Pomiędzy magazynem centralnym a pabianicką fabryką powstanie łącznik, który ułatwi komunikację między budynkami. Projekt jest odpowiedzią na ambitne plany rozwoju na rynku polskim oraz zagranicznym. Obecnie „Aflofarm” posiada cztery zakłady produkcyjne – w Pabianicach, Ksawerowie, Rzgowie i Krakowie. Ten ostatni zakład dołączył do spółki z początkiem 2019 r. w wyniku połączenia z krakowską spółką Scan Anida – producentem produktów leczniczych i naturalnych kosmetyków.

Rozwój poza granicami kraju jest obecnie jednym ze strategicznych priorytetów. W tym celu na początku 2018 r. powstał nowy dział rynków zagranicznych. Pierwszym krokiem będzie utworzenie struktur firmy w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. Już teraz produkty pabianickiego przedsiębiorstwa są sprzedawane w 28 krajach na całym świecie.

6 komentarzy do “Toksyczne odpady na wysypiskach. Apelujemy do rodziny Furmanów

    1. Podbijam post. Decyzje Prezydenta Pabianic wydane na posprzatanie śmieci zakopanych przez firmę Plan@Bud i nie wyegzekwowane. Urzędnicy z WOS Miasta Pabianice dopiero teraz zorientowali się, że karty przekazania odpadów przekazane przez firmę Plan@Bud są fikcyjne. Skandal!!!

  1. Furman i jego dwa oblicza podobno każdy człowiek ma swoją ciemną stronę oblicza ale co ja wiem ważne żeby kasa się zgadzała

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *