FAKTY

Usłyszała, że mąż umrze ze względu na powikłania. Niedożywiony, zakażony trafił do Zgierza

Kroplówka leciała w pościel, bo żyła się zapchała. Wypadł cewnik, więc leżał w moczu. Nabawił się odleżyn. Pani Beata walczy o męża i zbiera pieniądze na jego leczenie.

1 września ub. roku świat pani Beaty skończył się, nagle została sama z nastoletnim synem. Jej 42-letni mąż Paweł w pracy doznał udaru krwotocznego do pnia mózgu. Od razu przewieziono go do szpitala im. Kopernika, gdzie udzielono mu pierwszej pomocy, jednak ze względu na brak miejsc OIOM, przewieziono go do Pabianickiego Centrum Medycznego, na Oddział Intensywnej Opieki Medycznej.

Krwotok był bardzo rozległy, dlatego operacja nie była możliwa. Mogła mu wyrządzić więcej szkody, niż pożytku. Lekarze nie dawali panu Pawłowi praktycznie żadnych szans na przeżycie. Na OIOM wprowadzono go w stan śpiączki farmakologicznej, oddychał dzięki respiratorowi (później przez rurkę tracheostomijną). Na „intensywnej terapii” spędził łącznie 49 dni. Potem trafił na Oddział Neurologiczny PCM.

Tu “zadłużył oddział”

Jak mówi pabianiczanka, z podobną znieczulicą jeszcze się nie spotkała. Zachowanie lekarzy ocenia skandalicznie: – Słyszałam na przykład, że mój mąż i tak umrze ze względu na powikłania. Żeby uzyskać informacje na temat stanu jego zdrowia, musiałam biegać za szefową oddziału [ówczesną – przyp. red.] jak za politykiem na sejmowym korytarzu – opowiada.

Suchej nitki nie pozostawia na temat samej opieki: – Zdarzało się, że kroplówka leciała w pościel, bo żyła się zapchała. Podobnie było z nieczyszczoną rurką tracheostomijną. Bywało, że leżał w moczu, bo cewnik się zagiął. Nabawił się odleżyn – rany paprały się, przesiąknięte bandaże były całe w wydzielinie. Na sali przez cztery dni potrafiło nie być papierowych ręczników. Innym razem zmarły pan przez dwie godziny leżał nas sali wśród innych pacjentów i odwiedzających – wylicza pani Beata.

I dodaje: – Pewnego dnia wykrzyczano mi w twarz, że mój mąż zadłużył oddział, bo na neurologii leży się góra 3 tygodnie, a nie 3 miesiące. Kazano mi go zabrać na ZOL, a stamtąd wychodzi się tylko jedną drogą.

Największe wsparcie na Oddziale Neurologicznym otrzymała od pielęgniarki Kasi i sprzątaczki Marysi. Wdzięczna jest także doktorowi Abramowiczowi z OIOM.

Zgierz to inna bajka

11 lutego br. pan Paweł miał wyjść ze szpitala. Zalecono domowe hospicjum. Jak twierdzi żona, ostatni tomograf miał robiony w październiku – nikt nie kontrolował zmian, bo go skreślono. Tego dnia jednak „coś tchnęło” szefową oddziału do wykonania badania. Wykazało ono wodogłowie…

– Nie wiem, dlaczego natychmiast gdzieś go nie przewieziono. Z tym wodogłowiem leżał jeszcze kilka dni, jego stan widocznie się pogarszał. Dopiero 15 lutego karetką pojechał do szpitala do Zgierza. A co usłyszałam w PCM? „Ciekawe, jak nam się pani odwdzięczy za to, że mąż mógł tutaj leżeć i jeszcze żyje” – denerwuje się pani Beata.

Dodaje, że w zgierskim szpitalu stwierdzono obecność bakterii w odleżynach i otworze po rurce. Oceniono także, że pacjent jest niedożywiony (w PCM miał dostawać 1000 kcal na 20 godzin, teraz w Zgierzu ma białkową dietę 3000 kcal).

Jego stan był na tyle poważny, że operowano go tego samego dnia, a już dzień później pan Paweł reagował na polecenia, wodził wzrokiem za żoną, ściskał jej rękę.

Jak do sprawy odnosi się PCM? – Po rozmowie z osobami, które miały bezpośredni kontakt z pacjentem oraz jego małżonką, nie mogę potwierdzić stawianych nam zarzutów. Nie możemy również odnieść się do kwestii medycznych, gdyż informacje na temat przebiegu leczenia i stanu zdrowia pacjenta możemy udzielić tylko osobie upoważnionej – napisał do nas Adam Marczak, dyrektor ds. administracyjno-technicznych w pabianickim szpitalu.

Liczy się każdy grosz

Pani Beata nie pracuje od 8 lutego. Rzuciła pracę, żeby zająć się mężem, który wkrótce dostanie wypis. Przysługuje jej 620 zł miesięcznie zasiłku opiekuńczego. Ale to nie koniec ciosów – kilka dni temu poszła do PCM po zaświadczenie do ZUS. Wcześniej powiedziano jej, że odbędzie się to na zasadzie zmiany daty i nie będzie problemu:

– Lekarze odmówili. Naskoczyli na mnie za krytyczne komentarze, jakie umieściłam w internecie. Grozili mi sądem [chodzi o nasz tekst o pacjencie, który trafił do PCM ze złamaniem, a później zmarł – przyp. red.]. Usłyszałam, że nie widzą mojego męża, więc nie znają jego stanu. A przecież był tam do 15 lutego, więc zaświadczenie mi się należy. Sądzą, że nagle wyzdrowiał?

Jeden ze specjalistów w Polsce stwierdził, że 42-latek nie odzyska sprawności w rękach i nogach, ale – choć bardzo schudł i zmienił się fizycznie – żona widzi postępy i nie traci wiary. Konieczna jest neurorehabilitacja.

Już 14 kwietnia pan Paweł jedzie na pierwszy turnus. Koszt jednego turnusu to ponad 25.000 zł. Wiadomo, że na początek potrzeba będzie czterech takich wyjazdów. TUTAJ znajdziecie stronę zbiórki. Pomoc dla swojego parafianina zorganizowało także sanktuarium św. Kolbego – do puszek wierni wrzucili 6047 zł.

Można go także pomóc przekazując 1% podatku (KRS: 0000186434, cel szczegółowy: Paweł Tomczak symbol – 236/T) lub dokonywać wpłat na dedykowane konto:

Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym “SŁONECZKO”
STAWNICA 33A, 77-400 Złotów
Bank: SBL ZAKRZEWO ODDZIAŁ W ZŁOTOWIE
nr konta: 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
z dopiskiem “Na leczenie i rehabilitację Pawła Tomczaka symbol – 236/T”

Tagi:

18 komentarzy do “Usłyszała, że mąż umrze ze względu na powikłania. Niedożywiony, zakażony trafił do Zgierza

  1. Niech żona tego pana zgłosi to na prokuraturę. Następnie pismo na Ministerstwa Zdrowia, oraz do Rzecznika praw pacjenta. To są podstawowe kroki, żeby walczyć z PCM. Ci lekarze robią ludziom krzywdę. Traktują pacjenta jak śmiecia. Tylko na Oddziale Intensywnej Terapii są dobrzy lekarze. Na innych oddziałach to tylko śmierci można się nabawić. Bohatery sądem straszą. Ja ich się nie boje. By mi który powiedział, niech lecą szybko i w pod skokach do sądu.

    1. Pani Beatko pomogę Pani odezwę się przez Facebooka zgłosiłymy sprawę do sądu !!! Jako błąd medyczny itd.. a później zawalcze o odszkodowanie ! Jestem sercem z Wami.

    2. Muszę dodać że nie wolno opluwać ginekologi i poloznictwa. Pisząc o całym pcm robimy im krzywdę. Ten oddział jest na prawdę na wysokim poziomie. Cudna opieka położnych i ludzcy lekarze. Byłam tam w ostatnich kilku latach kilka razy i nie mam nawet jednej uwagi. A rodzić tu przyjeżdżają dziewczyny z Łodzi, Poddębic, Tuszyna, zdunskiej woli bo dobra opinia idzie w swiat. Nie wolno tak generalizować jeśli się nie zna całego szpitala. A tej Pani bardzo współczuję i zdecydowanie przekaże 1% podatku i wierzę że znajdą się specjaliści którzy jej pomogą walczyć z pcm.

      1. Dokładnie nie należy wszystkich lekarzy mierzyć jedną miarą. Wiem że nie dawno pisano o ortopedii ale ja byłem zadowolony z opieki lekarskiej, podobnie jak i na chirurgii. Rodzinie oczywiście współczuje.

            1. To gratuluje, że pan przeżył. Tam jeden lekarz chodzi po oddziale ortopedii i mówi bliskim, że co trzeci chory umiera po tych operacjach – jest to zastępca kierownika. Widać wkład pracy tych lekarzy w uświadamianie bliskich pacjentów. Szkoda, że chorym nie pomagają. Może już się poprawili, gdy wszyscy o nich mówią i w telewizji pokazują.

              1. chyba niedokładnie czytasz, bo wyraźnie jest napisane że pan z ortopedii zmarł. jest też odnośnik do tamtego artykułu. pozdrawiam!

              2. A czy to ważne z jakim urazem tam trafiłem. Chodzi mi o to że nie wszyscy lekarze są źli a ludzie piszą że Pabianickie Centrum Medyczne to wykończalnia, są lekarze i pielęgniarki dla których pacjent jest najważniejszy. Co do ginekologii to jest tam jedna wyjątkowo wredna pielęgniarka wiecznie nie zadowolona. Żona leżała ICZMP w Łodzi i też narzekała że gdyby nie musiała to by z chęcią rodziła w Pabianicach. Moja mama leżała przez tydzień w Biegańskim i też ma złe zdanie o niektórych lekarzach pracujących w tym szpitalu. Ile ludzi tyle opinii.

  2. Skarżył się do mnie mój lekarz internista, że za moją wizytę dostaje pięć złotych. Tylko dla czego dochtorek ma dostawać więcej, jeżeli to moje ciało ma zwalczyć zakażenie wirusowe, lub przy bakteriach, dostaję wsparcie w postaci antybiotyku, który dochtorek tylko zapisuje, a nie musi dopiero naszykować?
    Na co nam lekarze, jeżeli mają leczyć tylko zdrowych? Co do straszenia Pani Pawłowej, że ją lekarze pozwą do sądu, to może spać spokojnie, nie odważą się, popełnili tyle błędów, że nie zaryzykują pozwu. Pani Pawłowa powinna ich pozwać dla dobra nas wszystkich, żeby konowałów pozbawić możliwości szkodzenia chorym.

  3. Co za znieczulica ludzka..
    Nic nie robią czekają tylko jak ktoś umrze..
    Wykańczalnia w tym szpitalu i nic więcej..
    Powinni zaskarżyć ich, może w końcu by zmnieli podejście..

  4. Proponuje, żeby skorzystała panie z darmowych radców prawnych są w każdej gminie i mieście w urzędach. Sama pani nie da rady w walce ze Szpitalem. Trzeba walczyć od już. Pisma, pisma i na pewno się ktoś zainteresuje. Kontakt do telewizji, też trzeba tę możliwość wykorzystać. Nagłaśniać wszędzie i wszystkim. Prosić różne osoby o pomoc.

  5. Dokładnie czytam pan Jaro jest zadowolony z opieki lekarskiej na oddziale ortopedii.
    Gratuluje życia Jaro. Inni nie mają takiego szczęścia. Większość ludzi umiera po tych operacjach bo są wypisywani do domów po 3 dniach od operacji, a po 2-3 dniach umierają we własnych domach. Inni umierają w Szpitalach po tych operacjach. Tak się fachowo lekarze zajmują chorym. Nie zrobią odpowiedniej liczby prześwietleń i nie dają odpowiednich leków, i nie monitorują stanu zdrowia chorego. Zrobią operację i pozamiatane. Lekarze nie walcz o ludzkie życie. Oddział Ortopedii tragedia, oddział wewnętrzny tragedia, oddział Neurologiczny tragedia. NFZ i tak zapłaci. Przykre jest to, że NFZ nie sprawdza za co płaci. Nie moralne i nie etyczne jest zapłacić za złą pracę lekarzy. Lekarze tak fachowo się zajmują chorymi, że chorzy umierają. To są pieniądze nasze i całego społeczeństwa. To po co te składki człowiek płaci całe życie? Jeszcze jak powyżej straszą panią Sądem . Lekarze są dla nas, a nie my dla nich.

  6. Pabianicki szpital jest tragiczny pod każdym względem, przerośnięta administracja, teren zaniedbany, większość oddziałów to wykańczalnia ludzi a nie leczenie.
    Pani Beato współczuję, że mąż trafił właśnie na neurologię do Pabianic, szkoda, że nie od razu do Zgierza.
    Przekazałam 1% – to kropla w morzu potrzeb
    Życzę dużo sił w walce o męża.

  7. Przykro mi to mówić, ale niestety takie są fakty. Oddziały OIT czyli OIOM są najlepiej opłacanymi , natomiast neurologia może tylko śnić o dobrym finansowaniu. Pacjent z udarem czy to niedokrwiennym czy krwotocznym generuje koszty -taka prawda- i bez względu na to czy przebywa na Oddziale 2 tyg. czy 2 miesiące NFZ płaci tyle samo czyli w najlepszym wypadku 8-9 tyś, oczywiście można podbić tą kwotę np. żywieniem dojelitowym i tym podobne, ale w dalszym ciągu się to nie kalkuluje – smutna prawa. To, że zmarły (jak opisano) leżał 2 godziny pośród innych – to też procedura – ciało musi przebywać te 2 godziny zanim zostanie przekazane do prosektorium. Natomiast to, że nie zajęto się odleżynami czy trachostomią to już niewybaczalne – to są potencjalne źródła zakażeń – ciekawe czy były robione wymazy i posiewy???. I żeby nie było nikogo nie bronię i nie staram się wybielić – takie są niestety fakty na temat finansowania NFZ i znam je od podszewki. Pacjent który trafia na Neurologię z OIOM nie może być zakwalifikowany jako “świeży udar” i nie dostaną tych 9 tyś, tylko jako “Stan po udarze” i tutaj już są marne grosze nie mniej jednak brak higieny jest nie do zaakceptowania.

  8. Ludzie zamiast biadolić to pomóżcie tej rodzinie bo to porządni, niezamożni ludzie, przekażcie 1% albo na siepomaga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *