OPINIE

W Pabianicach będą kręcić filmy pokazujące życie w PRL [WYWIAD]

Krzysztof Ciebiada, członek Rady Politycznej PiS, wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Łódzkiego o naszym mieście, ślepym uporze prezydenta i… diable.

Profesor Jan Hartman na spotkaniu w Pabianicach nie oszczędzał PiS-u. W skrócie: Jesteście odpowiedzialni za stworzenie wspólnoty pogardy, zagrażacie demokracji, deprawujecie społeczeństwo przekupując je, np. programem 500+, a Jarosław Kaczyński tresuje ludzi jak barany.

Krzysztof Ciebiada: – To co powiedział pan Hartman nie jest obrażaniem Prawa i Sprawiedliwości oraz prezesa Jarosława Kaczyńskiego. To obrażanie Polaków. Profesor traktuje społeczeństwo jak ciemny lud, sam wywyższa się ponad innych. Nazywanie twarzy zwykłych ludzi mordami to chwyt poniżej pasa. Negowanie tak potrzebnego programu społecznego jak 500+ mówi samo za siebie. Ten program sprawia, że ludziom w Polsce żyje się lepiej, jest potrzebny. Czy to źle, że PiS jest partią, która wreszcie zaczęła myśleć o potrzebach zwykłych ludzi? I to nie tylko w sferze obietnic, jak bywało za rządów Platformy.

Co więcej, niebawem w życie wejdą projekty z tzw. piątki Morawieckiego: obniżenie podatku CIT i składek ZUS dla przedsiębiorców, program “Wyprawka+”, “Dostępność+”, wsparcie finansowe remontów dróg lokalnych. Nic na to nie poradzę, że dbanie o rodzinę profesor Hartman rozumie jako gardzenie ludźmi. To co opowiada jest chore, wręcz szatańskie. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, ja Hartmana odbieram jako diabła. Jest dla mnie niepojęte, że w spotkaniu uczestniczył starosta pabianicki Krzysztof Habura z PO i były senator PO Andrzej Owczarek, osoby chodzące do Kościoła. Warto też podkreślić, że gdybyśmy – jak uważa totalna opozycja – zabili demokrację, to pan Hartman nie mógłby swobodnie się wypowiadać. Ludzie nie są takimi baranami, że dadzą się uwieść absurdalnej ideologii i propagandzie profesora Hartmana.

Hartman kojarzy się Panu z diabłem, ale to Pan kusił prezydenta odwiertami geotermalnymi. Może prezydent odebrał to jako próbę przekupstwa w znaczeniu, w jakim propozycje programowe PiS odbiera prof. Hartman?

– Próbowałem przekonać pana prezydenta, zgromadziłem wszelkie możliwe dokumenty, nie jedną kartkę, jak twierdzi Grzegorz Mackiewicz. Pan prezydent skłamał mówiąc, że nie przygotowałem potrzebnych dokumentów. Dostał wszystko. Zaciął się i nie chce rozmawiać o geotermalnym projekcie, który mógłby być wielkim impulsem dla rozwoju Pabianic. Traci nie PiS, ale pabianiczanie. Geotermia to szansa na tańsze, czyste źródło ciepła, na nowe miejsca pracy i okazja do promocji. Wiele miast postanowiło iść w kierunku geotermii. Spójrzmy jak prężnie rozwija się Sieradz, a teraz jeszcze otrzyma nowy napęd, który przyspieszy jego rozwój – miasto wchodzi w projekt geotermii (w marcu została podpisana umowa na odwiert). Prezydent Osiewała doskonale rozumie, że trzeba współpracować z rządem w interesie samorządu, na tym polega prowadzenie sprawnej polityki. Podobnie jest w Ksawerowie – powstaje fabryka potentata branży AGD, firmy Miele. Wójt rzeczywiście chce coś dla swojej gminy zrobić, czuje ją, potrafi zrozumieć potrzeby mieszkańców. Dla Pabianic też jest szansa na mocny impuls – możemy dostać 100 proc. dotacji z NFOŚ na odwiert geotermalny, ale nie chce tego prezydent Mackiewicz.

Ale trudno powiedzieć, że prezydent Grzegorz Mackiewicz NIC nie robi…

– Prezydent ma dobry PR, to trzeba mu przyznać. Dużo jest działań nakierowanych głównie na to, by się na nich dobrze wylansować, ale jednocześnie zadłużają one miasto. Żeby wprowadzić Pabianice na ścieżkę dynamicznego rozwoju, musimy w nie w sposób przemyślany inwestować, a nie przejadać środki i wydawać je na przypadkowe przedsięwzięcia, które nie przyniosą wymiernych zysków. Niektóre z nich są korzystne dla mieszkańców i pozytywne, ale nie spowodują, że pabianiczanie staną się bogatsi.

Obecne władze nie mają dalekosiężnej strategii rozwoju miasta, działają ad hoc i reakcyjnie, brak jest spójnej wizji przyszłości Pabianic. Gdyby udało się ściągnąć do nas kilka dużych fabryk, które znacznie zwiększą wpływy do budżetu miasta z tytułu podatków, to Karta Pabianiczanina miałaby jakieś znaczenie – mieszkańcy byliby jej dumnymi posiadaczami, bo wiedzieliby, że żyjemy w rozwijającym się dynamicznie, zadbanym mieście z dogodnymi warunkami do życia.

A jakie są Pabianice?

– Niestety marnie wyglądają w porównaniu z innymi miastami, są brudne – wystarczy poobserwować, jak samochody ciągną za sobą tumany kurzu. Nie mówiąc już o prawie 50 km ulic gruntowych, które wyglądają, jakby były żywcem wyjęte ze średniowiecza, a poruszanie się po nich jest udręką dla mieszkańców. Pan prezydent stosuje swój PR i usiłuje z nas głupków zrobić, mamy już prawie 90 milionów zadłużenia! Może zamiast zaciągać kolejne obligacje obciążające miasto zobowiązaniami na wiele lat, warto zbudować dobre relacje z rządem, który jest otwarty na wspieranie Pabianic. Inaczej za parę lat Pabianice będą mogły służyć za plan do kręcenia filmów z czasów PRL-u. Od 2015 roku mamy w rękach olbrzymi atut – senatora partii rządzącej z Pabianic, gotowego wspierać miasto w zabieganiu o rządowe dofinansowania, które są jak najbardziej realną wizją. Drzwi senatora Łuczaka są otwarte, jest wola dialogu dla dobra miasta, ale władze Pabianic z prezydentem Mackiewiczem na czele nie wykorzystują tych możliwości.

Może radni nieskutecznie próbują przekonać prezydenta?

– Z naszymi radnymi prezydent nie chce współpracować, muszą od niego wręcz wyszarpywać np. inwestycje drogowe ważne dla pabianiczan. Nienawidzi krytyki, nie wyciąga wniosków z błędów, obraża się i tupie nogami jak dziecko słysząc nieprzychylne głosy na swój temat. Skupił się na rozbijaniu klubu PiS, wyciągając z jego składu najsłabsze ogniwa, które są teraz bardziej platformerskie od samej Platformy. Tak wygląda ze strony prezydenta wola współpracy z naszym klubem. Z kolei Koalicyjny Klub Radnych Pabianice to przecież nie żadna nowa jakość, nie dajmy się oszukać. Chociażby szef KKRP to jednocześnie wiceszef Platformy Pabianicach. To nie jest niezależny klub. Zaś prezydent Mackiewicz, choć formalnie nie jest członkiem partii, bardzo mocno sprzyja PO, m.in. obsadzając działaczy na intratnych stanowiskach za pieniądze pabianiczan.

„Elity” rządzące Pabianicami bawią się z mieszkańcami w ciuciubabkę, chcą im zrobić wodę z mózgu kosztem miasta, które tak naprawdę niszczą, a i tak jest już ono w opłakanym stanie. W wyborach jesienią zdecydujemy, czy rządzić ma patologiczna klika, która zmienia tylko szyldy i od kilkunastu lat fatalnie wpływa na miasto, czy nastąpi realna, głęboka zmiana na lepsze.

Kto będzie kandydatem PiS na prezydenta Pabianic?

– W ciągu miesiąca powinno być wiadomo. Dyplomatycznie powiem, że będzie to osoba najlepsza z możliwych – taka, która będzie potrafiła uratować to miasto i wprowadzić je na nowe, lepsze tory.

 

UWAGA! Do dyskusji zapraszamy na nasz profil FB. Nie chcemy, aby temat stał się areną anonimowych, przedwyborczych przepychanek słownych. Czekamy na rzeczowe argumenty i konstruktywną wymianę opinii.