Psy się rozszczekały, ludzie wyszli przed domy. Nieznajomy wrzeszczał wniebogłosy.
Wczoraj po godz. 22 służby interweniowały na ul. Żelaznej. Nieproszony gość chciał się dostać na teren prywatnej posesji i przeskakując przez furtkę spodniami zahaczył o ostre zakończenia. Właściciel słysząc krzyki wybiegł na podwórko. Próbował uwolnić delikwenta, ale bezskutecznie. – Musiał sobie poranić wrażliwe miejsca… Te kolce są naprawdę ostre – stwierdził.
Na miejsce przyjechały dwa wozy strażackie, radiowóz i karetka. Dopiero służby oswobodziły pechowca. – Opatrzono go na miejscu, nie wymagał hospitalizacji. Zabrała go policja – usłyszeliśmy. Nieznajomy tłumaczył, że pomylił furtki.
(Fot. czytelnik)
było już nowe prawo ,to by go sobie zastrzelił i by się chłop nie męczył a tak straż,policja,pogotowie – szkoda czasu dla śmiecia .
To prawda! Ale żeby przyśpieszyć wprowadzenie nowego prawa, zróbmy referendum, jak się biedaczyna znów gdzieś zawiesi to właściciel odstrzeli i złodziej-nieudacznik zazna wreszcie świętego spokoju od konieczności kradzenia na alkohol jego powszedni!