Tak o Pabianicach i okolicach pisali niegdyś dziennikarze.
(17.05.1936) W dniu 13 b.m. w godzinach wieczornych na ulicy Zamkowej obok kościoła N.M.P. wydarzył się nieszczęśliwy wypadek, który omal nie pociągnął za sobą śmierci 9-letniej dziewczynki.
W dniu tym około godz. 20 dostała się przez nieostrożność 9-letnia Bedziówna Irena (ul. Złota 5) pod koła rozpędzonego samochodu nr. Ł. D. 80195, prowadzonego przez Mieczysława Zabiedzińskiego. Będziówna w stanie bardzo ciężkim została przewieziona do szpitala Ubezpieczalni Społecznej, gdzie przebywa na kuracji. Stan jej zdrowia jest ciężki.
Źródło: Orędownik 1936, nr 116.
oprac. Marzena Zawodzińska
kiedyś rodo mieli głęboko w d….. :)
Ta sama myśl nas naszła :)
To były potworne, mroczne czasy, kiedy nie tylko RODO nie było, ale nawet takich morderców jak Trynkiewicz, zamiast otoczyć miłością i opieką w sanatorium, to publicznie wieszano! ;-)))