FAKTY

Jest zarzut dla matki noworodka, który zmarł w przydomowej toalecie

Prokuratura  podejrzewa kobietę o nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka.

Pod koniec października ujawniliśmy, że maleńkie dziecko, które 1 maja pracownicy ZWiK wydobyli z przydomowej latryny w podwórku przy ul. Matejki, urodziło się żywe.

Śmierć nastąpiła z powodu ostrej niewydolności krążeniowo-oddechowej na podłożu aspiracji patologicznej treści do dróg oddechowych poza organizmem matki. Dziecko byłoby zdolne do życia, gdyby przyszło na świat w warunkach szpitalnych. Do takiego wniosku doszli powołani przez prokuraturę biegli.

Wobec takich ustaleń powstała konieczność powołania dodatkowego biegłego z zakresu ginekologii i położnictwa, aby znaleźć odpowiedź na pytanie, czy pępowina mogła zerwać się samoistnie pod wpływem ciężaru noworodka oraz czy użyte przez kobietę środki przeciwbólowe mogły zamaskować bóle porodowe.

Choć uściślająca ekspertyza nie jest jeszcze gotowa, prokuratura zdecydowała się na postawienie matce zarzutu narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, skutkującego nieumyślnym spowodowaniem śmierci. Grozi za to od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

Sytuacja nie jest jednoznaczna i postawiony właśnie zarzut może się nie utrzymać.

– Podejrzana formalnie przyznała się, ale złożone przez nią wyjaśnienia już po postawieniu zarzutu przeczą temu. Powołany przez nas ostatnio biegły będzie musiał między innymi porównać swoje ustalenia z treścią wyjaśnień – mówi szefowa pabianickiej prokuratury Monika Piłat.

 Z zeznań, jakie prokuratura zebrała tuż po tragedii, wynikało, że pogotowie wezwała mama 25-letniej pabianiczanki. Kobieta miała urodzić pod koniec lipca swoje pierwsze dziecko. Ciężarną pobolewał brzuch, jednak to jej specjalnie nie zaniepokoiło, gdyż wcześniej tak się zdarzało. Kilka godzin później pojawiła się krew, a kobieta poczuła, że musi skorzystać z ubikacji. Ta znajduje się na zewnątrz budynku mieszkalnego.

W toalecie ból stał się nie do wytrzymania. Resztkami sił udało jej się wrócić do mieszkania. Przerażona matka wezwała pogotowie. Jej córka znajdowała się w bardzo poważnym stanie, kontakt z nią był utrudniony.

Karetka zawiozła pabianiczankę do Centrum Zdrowia Matki Polki. Tam lekarz stwierdził obecność łożyska i zaczęły się poszukiwania dziecka. Policyjni technicy zabezpieczyli na miejscu zdarzenia wszelkie ślady. Potwierdziły one wersję, że kobieta poroniła/przedwcześnie urodziła w ubikacji, a nie przyniosła je tam.