FAKTY

Strażackie wozy na Waltera-Jankego

Około godz. 0.40 pogotowie poprosiło strażaków o pomoc w wejściu do mieszkania przy ul. Waltera-Jankego. Ratownicy dostali zgłoszenie o mężczyźnie, który miał się uskarżać na bóle klatki piersiowej. Pod wskazanym adresem było zapalone światło, ale nikt nie odpowiadał na nawoływania. Strażacy sprawdzili z drabiny, co dzieje się w mieszkaniu (III piętro); równolegle od sąsiadów dowiedzieli się, że lokatora nie ma w domu.

Dyżurny dotarł do zgłaszającej. Tym razem podała, że jej 66-letni znajomy uderzył się w głowę. Wskazała tę samą ulicę i numer mieszkania, ale adres różnił się o dziesięć oczek. Po dotarciu na miejsce okazało się, że mężczyzna nie wymaga pomocy ani przewiezienia do szpitala. Interwencja trwała 40 minut.