4 – miesięczny Miłoszek Rybicki z Konstantynowa Łódzkiego ma ciężką wadę serca. Potrzebne są pieniądze na operacja ratująca życie, leczenie i rehabilitację.
Miłoszek przyszedł na świat z wadą serca pod postacią zarośnięcia pnia płucnego z ubytkiem przegrody międzykomorowej i naczyniami krążenia obocznego. To bardzo rzadka i ciężka, śmiertelna wada serca. Rodzice dowiedzieliśmy się o tym w pierwszej dobie życia synka. “Ten dzień miał być najcudowniejszy, a okazał się strasznym koszmarem… Płakaliśmy oboje, nawet nie da się tego opisać. Potem lekarze powiedzieli, że w Polsce nie mają doświadczenia w operowaniu takich wad. Większość dzieci nie przeżywa operacji” piszą na stronie zbiórki.
Trwają konsultacje z klinikami w Genewie i Stanford, niebawem znany będzie kosztorys operacji. Wiadomo już, że będzie to kolosalna suma – nawet kilka milionów złotych… “Dlatego już teraz błagamy o pomoc – pomóż nam ocalić życie synka!” czytamy. I dalej:
“Tak trudno było uwierzyć w słowa lekarzy. Chcieliśmy cofnąć czas o te kilka sekund, by móc jeszcze zmienić przyszłość, by jeszcze nie wiedzieć, jaki wyrok został wydany. By ciągle mieć nadzieję… Jednak żaden cud nie sprawi, że czas się zatrzyma, a nasz synek nagle będzie się zdrowy…
Od chwili poznania diagnozy robimy wszystko, by uratować serce naszego syna. Nie możemy pozwolić, by przestało bić! Swoje pierwsze miesiące Miłosz spędził w większości w szpitalu. Gdy nas wypuścili, za chwilę okazało się, że ma zapalenie płuc! Podpięty do respiratora tak dzielnie walczył o każdy oddech… Jest wojownikiem, wiemy, że się nie podda. Nie możemy jednak bezczynnie czekać na najgorsze…
Poruszamy niebo i ziemię, bo odnaleźliśmy w sobie ogromne pokłady siły. Jest nią miłość do synka, bezgraniczna, nie do opisania. To ona każdego dnia każe nam wstawać i walczyć, bo gdy Miłosz ściska w swojej maleńkiej rączce nasze palce, czujemy, że nam ufa. Jakby wiedział, że mama i tata nie pozwolą mu zrobić krzywdy…
Rozpoczęliśmy konsultację z najlepszymi klinikami na świecie, gdzie nasz syn może zostać uratowany! Z Genewy dostaliśmy już kwalifikację, czekamy na decyzję Stanford. I najważniejsze – na kosztorysy operacji ratującej życie… Wiemy jednak, że to będzie niewyobrażalna kwota, widzimy to po podobnych zbiórkach. Dlatego już teraz prosimy o pomoc!
Dla nas nie ma nic cenniejszego od życia naszego synka, dlatego z całego serca prosimy, uratuj jego życie!
Natalia i Bartłomiej, rodzice Miłoszka”
Link do zbiórki TUTAJ