Łódzcy urzędnicy oferują obsługę prawną dla mieszkańców (m.in. rodziców, nauczycieli) walczących z dopalaczami.
O tym, że władze Łodzi wymyśliły skuteczny sposób na walkę z „towarami kolekcjonerskimi”, pisaliśmy już 2 sierpnia. Miasto postanowiło wytaczać procesy kamienicznikom, którzy wynajmują lokale pod sklepy z dopalaczami. W pozwie żądają milionowych odszkodowań, argumentując, że obecność sklepu z używkami jest uciążliwa dla okolicznych mieszkańców i obniża wartość nieruchomości (jak dotąd zamknięto w ten sposób przynajmniej 5 punktów sprzedaży).

Zaproponowaliśmy wtedy prezydentowi Grzegorzowi Mackiewiczowi, by spróbował iść śladami sąsiedniej aglomeracji – obiecał, że przyjrzy się rozwiązaniu. 2,5 miesiąca później spytaliśmy o postępy w sprawie walki z dopalaczami: „Tematem zajął się radca prawny Urzędu Miejskiego. Ze względu na charakter sprawy na razie nie mogę udzielić szczegółowych informacji” – odpowiedziała nam wymijająco rzeczniczka prezydenta Aneta Klimek. (pisaliśmy o tym 19 października).
Tymczasem Łódź poszła rok świetlny dalej: będzie składać pozwy w imieniu mieszkańców i zajmie się ich obsługą prawną. „Jest to propozycja skierowana przede wszystkim do rodziców i nauczycieli, ale może z niej skorzystać każdy łodzianin, który czuje się poszkodowanym przez sprzedawców dopalaczy. Wystarczy, że choćby raz kupił on lub jego dziecko taki środek. Prawnicy urzędu nie tylko złożą pozew, ale i zajmą się jego pełną obsługą prawną. Dodatkowo koszty związane z prowadzeniem postępowania zostają po stronie magistratu” – czytamy na stronie DŁ.