PABIANAJS TAJMS

Błazen: Pani dochtórko i redakturko!

Miejsce błazna jest w cyrku, nigdy zaś na tronie, a świnia będzie świnią, choćby i w koronie.

Pani dochtórko i redakturko!

Żem przeczytała, co te dochtory nawyrabiały i zara pisze, bo mnie diabli bierą. Uny ładnom zdrowom i młodom kobite wysłały na leczenie na jakomś Floryde czy innom cholere. Czy uny som mondre czy zamiast muzgu majom krowie placki we głowach. Przecie by mogło kobicisko jechać se na Kolumne albo do Chuty pod Dułtowem i tam w trowie polerzeć, łodpocząć, a nie tłuc sie taki kawał świata na te goronco. I musi una leżeć i smarz (przekreślone) smaż (przekreślone) piec sie na tym goruncym piochu.

I całe Boże dnie w tych czornych okularah chodzić. Ani cienia ni ma, bo te palmy co u unych rosnom to gdzie im tam do naszych sosnów albo dymbów. I nazad znowu puł dnia w areoplanie. A ile una musiała pieniendzuw na to leczenie wydać, to jusz strah jest pomyślić. I skund una bidulka na to weźmie? Wy dochtory serca ni mata albo je mata z kamienia. Mnie nie chcieliśta 30 lat tymu nazad do Ciehocinka wysłać a tera w tych waszych sanatoryjach to dopiru morzna zdrowie stracić. Tak ni morze być!

Ja pisze do Pani Dochtór bo Pani podobnież Dochtórką tera została, rzeby Pani pogadała z innymi dochtorami to morze mi tyn Ciehocinek zapiszo, bo mnie okrutnie chemorody menczom. Bym spróbowała, bo morze mi kszywdy nie zrobio jak tej pani co o niej pisałam na poczuntku.

Pozdrowiom, Stefania Koponacka

PS. Tera sie bojem, że jak to pszeczyta dochtor co mnie leczy, to mi jeszcze po złosci jakie świnstwo zapisze i sraczke po tym dostane.

Błazen raz jeszcze przeczytał list, zaadresował kopertę do redakcji miesięcznika „PabiaNICE” i uśmiechnął się szelmowsko.

Tagi: