“Jeśli przychodzisz tylko po to by wypełnić kartotekę… daruj sobie”.
Savoir-vivre’u dla parafian przyjmujących księdza po kolędzie nie ma już na stronie internetowej pabianickiej parafii św. Maksymiliana. Napisaliśmy o nim koniec grudnia, kilka dni później stał się przebojem Internetu i wywołał poruszenie także wśród duchownych. Władze kościelne uznały, że należy wykasować instrukcję z archidiecezjalnego serwera.
Tymczasem nasz współpracownik Sebastian Adamkiewicz opracował specjalny poradnik dla kapłanów idących na wizytę duszpasterską:
- Bądź punktualny. Jeśli zapowiadają, że wejdziesz do klatki o 18.30, to bądź najpóźniej 18.45. Pomyśl, że gdy wejdziesz np. o 20.20 to od dwóch godzin parafianie prawdopodobnie siedzą w nerwach, nie jedzą, boją się oddychać, uciszają dzieci i zwierzęta, w domu robi się nieznośna atmosfera, każdy ma już dosyć kolędy, zaczynasz być traktowany jak intruz, doprowadzasz do przynajmniej czterech kłótni rodzinnych, stearyna ze świecy właśnie zalała ostatni obrus, a dziecko od godziny woła “kupę, kupę” – możliwe, że nie będzie Cię kto miał powitać w drzwiach, bo ludzie też muszą kiedyś wydalać i spożywać. Albo jak już wiesz, że się spóźnisz, daj jakoś znać.
- Jeśli jest 21.00, a Tobie zostały dwie klatki – daruj sobie, a następnie idź do proboszcza z uwagą, że źle Ci rozplanował kolędę. Robienie 8 bloków czteroklatkowych w jeden dzień przez 3 księży to wyjątkowo poroniony pomysł, zwłaszcza jak w połowie dwóch musi iść odprawiać mszę, spowiadać i jeszcze machnąć tradycyjną koronkę połączoną z litanią do Dzieciątka Jezus.
- Jeśli przychodzisz tylko po to, by wypełnić kartotekę i od wejścia się nią zasłaniasz… daruj sobie. Jest tyle innych pięknych zawodów na świecie.
- Jeśli istotą życia religijnego dziecka ma być zeszyt do religii to… daruj sobie.
- Jeśli jesteś proboszczem i planujesz kolędę to rób to tak, żeby ksiądz miał choć odrobinę szansy na zasygnalizowanie tematów do ewentualnej przyszłej rozmowy. Na 5 minut to można budzik ustawić na czuwanie.
- Gdy z jakiś powodów nie dotrzesz do wiernych, to zasadniczo Twój problem lub Twojego proboszcza (albo Wasz). Parafianie czekali i teraz to Ty masz się z nimi umawiać, a nie zmuszać ich do szukania terminu w tzw. poprawce.
- Czy mogę poprosić o: herbatę/szklankę wody/toaletę/kurczaka w sosie słodko-kwaśnym/najnowszy singiel Arki Noego/wiertarkę udarową? – to w sumie całkiem klarowny komunikat.
- Chętnie bym Cię odprowadził do sąsiada, ale kompletnie nie wiem, kto następny Cię przyjmie. PS. Nie rezygnuj, jeśli na kartce masz napisane, że ktoś od lat nie przyjmuje. Zadzwoń, najwyżej nie otworzą. [Człowieku niewierzący, nie bądź dla księdza niemiły, on po prostu wykonuje ciężką robotę].
- Nie chodź bezszelestnie po klatce. Wpadanie na księdza, kiedy próbuje się go wyczaić w przestrzeni bloku, jest strasznie krępujące.
- W sumie możesz przychodzić częściej.
Piękne i na zasadzie wzajemności. To instrukcja dla kapłanów w całej Polsce a być może i UE.
ten Adamek to co to za jeden żeby nas pouczał ?