Każde wezwanie traktują poważnie.
Mieszkanka wybrała się wczoraj na Lewityn ze swoim czworonogiem. W okolicach górki pies chciał pogonić stado kaczek i wbiegł za nimi na staw. Tafla lodu nie była wystarczająco gruba i mocna, by go utrzymać. Zmarzlina załamała się, pupil utknął i mimo prób nie mógł samodzielnie wydostać się na powierzchnię
Przerażona właścicielka zadzwoniła na 112, a Centrum Powiadamiania Ratunkowego przekazało zgłoszenie straży pożarnej. W tym czasie strażacy byli na szkoleniu w MZK – zapoznawali się z hybrydami. Natychmiast ruszyli na osiedle Bugaj, po drodze wysadzając przy jednostce kapitana Jacka Karcza, który na Lewityn miał dowieźć przyczepkę z saniami lodowymi.
Po przybyciu na miejsce okazało się, że pies zdołał wygramolić się na twardy ląd. Strażacy zastali pupila na kolanach właścicielki. Czworonóg był wyziębiony, okryli go kocem.
Dlaczego pies nie był na smyczy? Pani powinna dostać mandat za straszenie ptaków psem oraz za nieuprawnione wezwanie straży. Poza tym tam chyba jest zakaz wprowadzania psów.
Oczywiście! Powinna zostać ukarana.
przypominam że zakaz wstępu psom na lewityn jest bezprawny!
Bezprawne to jest spuszczanie psa ze smyczy i nie sprzątanie psich kup.
Ten teren jest dla ludzi a nie dla psów zanieczyszczających go odchodami!
A przykład podany w artykule potwierdza tezę, że właściciele psów są nieodpowiedzialni i bez wyobraźni. Oczywiście najmniej tu winien jest pies.