Przedwczoraj napisaliśmy, że 14-miesięczny Antoś Świech, zmagający się ze złośliwym nowotworem (siatkówczakiem obuocznym), przechodzi badania w Memorial Sloan Kettering International Center w Nowym Jorku. Wyjazd był możliwy dzięki ponad 29 tys. osobom, które wsparły zbiórkę pieniędzy – na wyjazd potrzeba było blisko 800 tys. zł.
Na profilu FB rodzice chłopca przekazali dobre wiadomości: „Pakowaliśmy się z myślą o pobycie tutaj co najmniej 2 miesiące, czyli na dwie operacje z dotętniczym podaniem melphalanu – tak zalecili lekarze prowadzący nas w Polsce. Moi Drodzy, sami w to nie wierzymy, i czujemy się mocno zmieszani ale… w poniedziałek wracamy do Polski! Nie, nie znaczy to, że zakończyliśmy leczenie, wprost przeciwnie, jeszcze wiele przed nami”.
Dr Abramson dokładnie zbadał oczka Antka – okazało się, że w obu są aktywne zmiany nowotworowe. Od razu zastosował laser na jedno, i laser razem z krioterapią na drugie oczko. Okazało się również, że guz, z którym rodzice zgłosili się do amerykańskiej kliniki, na chwilę obecną jest nieaktywny – dzięki temu wpuszczenie toksyny do jedynego widzącego oka jest zbędne.
Rodziców zapewniono, że jeśli na którejkolwiek kontroli okaże się, że guz jest aktywny, z dnia na dzień zostanie wyznaczona data operacji: – Biorąc jednak odpowiedzialność za naszego Antka i podejmując się leczenia, konieczne jest, aby obserwował zmiany w oczkach na bieżąco. Gdy guz się obudzi nie mamy czasu do stracenia, musimy działać natychmiast i przygotować się, że każda comiesięczna kontrola może zamienić się w kilkutygodniowy pobyt w Stanach na aktywnym leczeniu – dodają. Kolejne badanie kontrolne wyznaczone jest na 25 października.
„Pieniądze zebrane z Waszą pomocą na podanie jednej, a tak naprawdę dzięki nadwyżce nawet na półtorej dawki melphalanu, pozostają zamrożone na koncie Fundacji SiePomaga. Siatkówczak to podstępny i nieprzewidywalny przeciwnik, potrafi zaatakować nawet po kilku latach uśpienia, i zawsze musimy być na to gotowi psychicznie. A dzięki Wam gotowi jesteśmy na tę walkę od strony finansowej, dziękujemy!”
I co można życie uratować tylko dlaczego w Ameryce a nie w Polsce odpowieć jest prosta bo nasi lekarze to się nadają do zamiatania liści na jesień a nie do leczenia ludzi a politycy to powinni im pomóc to by chociaż porządek był w mieście i by wiedzieli za co biorą takie wielkie pieniądze