FAKTY

O zupie ze skrzepami świńskiej krwi i alkoholowym problemie Chińczyków

„Piąta strona świata” to jego miłość. W Chinach był 17 razy, ale z każdej podróży wraca „uboższy o kilka stereotypów i bogatszy o szersze spojrzenie na świat”.

– Chiński Internet ma cenzurę, ale wystarczy jedna aplikacja, która łamie wszystkie zabezpieczenia i otwiera się dostęp do znanego nam Facebooka czy Instagrama. Na co dzień funkcjonują tam chińskie odpowiedniki tych portali społecznościowych – zaczął autorskie spotkanie Michał Cessanis, który dziś w Miejskiej Bibliotece Publicznej opowiadał o swojej  książce „Made in China” (o premierze pisaliśmy TUTAJ).

To ogromny rynek lajków i followersów – ichniejsi idole mają po 80 mln fanów. Wystarczy jedno zdjęcie influencera, a nowy model torebki sprzedaje się z prędkością światła: – W kraju, gdzie jest ponad 1,3 mld mieszkańców, mówimy o potężnej ekonomii i jeszcze większych pieniądzach – dodał.

Michał przyznaje, że Chińczycy wcale nie mówią po angielsku (albo bardzo słabo), dlatego w podróży tym cenniejsze jest poznanie anglojęzycznego tubylca. Wyznał, że jadł psinę (i świnkę morską w Peru), wszelkie możliwe robaki w Chinach i zupę ze skrzepami świńskiej krwi. Nie tknął zaś małpiego móżdżku.

– Zupa była byle jaka, bo w zasadzie nie miała żadnego smaku – ocenił podróżnik.

Wspomniał również o alkoholizmie wśród Chińczyków: – To bardzo powszechne zjawisko. Oni wręcz się upijają. Najpopularniejszym trunkiem jest piwo, zresztą bardzo dobre. Co ciekawe to Polak nauczył Chińczyków warzyć piwo. Drugą ich słabością jest hazard, choć zakazany w wielu miejscach – opowiadał.

Sporo miejsca poświęcił targowi w Kantonie. Domeną tego miejsca jest jedzenie: wszystkiego co stoi, a nie jest stołem; wszystkiego co lata, a nie jest samolotem; wszystkiego co pływa, a nie jest statkiem. Mówił także o zachwycającej nowoczesnej architekturze Chin i miejscu, na wzór schroniska, gdzie trafiają psy uratowane spod rzeźnickiego noża.

Michał gościł u nas na zaproszenie PTTK. Było to 97. spotkanie zorganizowane przez Klub Podróżnika.


To już druga publikacja pabianiczanina, wicenaczelnego magazynu „National Geographic Traveler” (CZYTAJ TUTAJ o „Opowieściach z pięciu stron świata”).