Pabianiczanka otrzymała niekompletną przesyłkę. Czuje się oszukana.
Pani Karolina i jej partner od dwóch miesięcy są w Wielkiej Brytanii. Dopiero startują, więc rodzina pabianiczanki pomaga młodym wysyłając im paczki. Jedną z takich przesyłek mama nadała 22 lutego w nocy. Kurier odebrał paczkę i w ciągu 24 godzin miała ona zostać dostarczona do pani Karoliny (usługa kosztowała 150 zł). Ta zrelacjonowała nam w wiadomości:
– Paczka dotarła do mnie dopiero 25 lutego o godzinie 15. W dodatku była otwarta, wręcz wywrócona do góry nogami. Zginęła żywność i kosmetyki. Przebrali, co im pasowało, i zabrali – mówi pani Karolina.
Dodaje, że właściciel firmy nie przedstawił jej żadnego dokumentu z kontroli granicznej, ale chciał dodatkowe 20 funtów za rzekomo otrzymany mandat. Przewoźnik zarzuca, że w paczce znajdowały się „lewe” papierosy i podkreślił, że otwierają każdą przesyłkę, aby ustrzec się przed przemytem zakazanych rzeczy. Groził zawiadomieniem policji, agresywnie zareagował na niepochlebną recenzję wystawioną na Facebooku.
– Nie było tam żadnych papierosów. Jak dla mnie to po prostu kradzież i próba wyłudzenia – uważa pabianiczanka.
Nie wiem za pomocą jakiej firmy kurierskiej została nadana paczka, ale ja wysyłam paczki od 4 lat do UK i nigdy nie było żadnych problemów. Na ogół to 4 dni na dostawę takiej paczki i jest to optymalny termin. Nigdy nie była uszkodzona, rozerwana a tym bardziej rozkradziona. Korzystam z firmy DPD i jestem zadowolona.
po co w ogóle taki artykuł na tej stronie ?! jakieś żale wylewacie ? zgłaszajcie reklamację u siebie w UK, nie rozumiem tego wylewania żalów , jeżeli ktoś jest winien to firma kurierska w UK