Spółdzielnia zrobiła parking, ale wciąż brakuje miejsc.
– Późnym popołudniem czy wieczorem auta wjeżdżają na boisko, gdzie latem bawią się dzieci. Nie ma żadnego znaku zakazu. Później kierowcy będą mieć pretensje o powybijane piłką szyby – zgłosiła nam Czytelniczka.
Chodzi o betonowy plac tuż za targowiskiem na Bugaju, pomiędzy trzema blokami i pierwszym wieżowcem przy „Grota” Roweckiego. Kiedy Pabianicka Spółdzielnia Mieszkaniowa robiła tu parking, wyrównała uliczkę tak, że boisko mimowolnie stało się jego przedłużeniem. Teraz część mieszkańców martwi się, że dzieci stracą miejsce do zabaw.
– Nie ma znaku zakazu, bo oczywistym jest, że na boisku się nie parkuje. Wiosną ustawimy tam jakąś małą architekturę – np. ławki, które uniemożliwią kierowcom wjazd na plac – mówi Sławomir Urbańczyk z PSM.
Takie gadanie bo dzieci chcą się bawić. Dzieci również mają drugie takie 2 razy większe boisko 300 metrów dalej i bez obrazy dla czytelniczki, która tak się o nie martwi jakoś na tych boiskach tłumów nie widać a terenu zielonego dookoła nadal pod dostatkiem, więc jak dla mnie zagospodarowanie 400 m2 utwardzonego placu pod parking nie jest złym rozwiązaniem.
jak staniesz tam jutro autem to dzwoniue po SM
To jest boisko od kilkudziesięciu lat. I tak winno pozostać! Bryczki sfinansowane z pińcet można ustawić gdzie indziej.