OPINIE

Polaryzator: Kochaj albo płać

Nie wiem, czy bardziej mi straszno czy śmieszno. Obecny rząd uruchomił „500 złotych na dziecko”, ale najwyraźniej martwi się, że nie będzie na kogo płacić, bo właśnie rusza z Narodowym Programem Prokreacyjnym (brzmi groźnie). Ma on pełnić rolę zamiennika dla in vitro, którego PiS nie uznaje, a dotyczyć szeroko pojętej edukacji i profilaktyki. Jak władza dopilnuje, abyśmy zrezygnowali z singlowego modelu życia i rozmnażali się ku chwale ojczyzny? Puśćmy wodze fantazji…

Zacznijmy od pomysłu, który pojawił się już kilka lat temu – tzw. bykowe (ten podatek jeszcze na początku lat 70. płacili kawalerowie po trzydziestce). Politycy z różnych opcji co jakiś czas wracają do tej idei, ale ponieważ nie chcą być posądzani o dyskryminację, do płacenia „bykowego” planują zobowiązać także panny. I kto wie, czy w ramach Narodowego Programu Prokreacyjnego ponownie nie odkopią pomysłu rodem z PRL-u.

Ale co tam kary finansowe! Wyobraźcie sobie, że nagle w ratuszu powstaje Wydział Swatów. Urzędnicy, bazując na dokumentach USC, będą chodzić od drzwi do drzwi i wyłapywać singli. „Dzień dobry, my do syna. Panie Adamie, czy poznał pan ostatnio jakąś miłą łanię?” – dajmy na to.

W przypadku notorycznego unikania spotkań, urząd przyśle wezwanie z adnotacją „stawiennictwo obowiązkowe”. Wówczas, na wzór działania „pośredniaków” (pardon – Centrów Aktywizacji Zawodowej), singlowi zostaną przedstawione trzy oferty, ale nie pracy, a kandydata na życiowego partnera. Każda kolejna odmowa będzie karana. Biada, jeśli delikwent/delikwentka osiągnie graniczny wiek 35 lat – wtedy system komputerowy dobierze partnera/partnerkę losowo.

Chciałoby się rzec – parafrazując tytuł trzeciej części kultowej polskiej komedii „Sami swoi” – kochaj albo płać.

Justyna Małycha
Tagi: ,