FAKTY

Prezydent nakazał uprzątnięcie trawnika w centrum miasta. Czy obywatel musi uderzać  tak wysoko?

Pani Anna nie kryje, że prezydent Pabianic jej zaimponował, bo przejął się jej mailem na temat trawnika-śmietnika w centrum Pabianic.

Sytuacja w skrócie wygląda tak: pabianiczanka opisała bałagan, poszła do ratusza na spotkanie z Grzegorzem Mackiewiczem, potem dostała pismo, że sprawa jest w toku, a wkrótce obudził ją warkot kosiarki.

Tak kobieta opisuje interwencję:

“- Dzień dobry, panie prezydencie. Wiem, że to nie jest sprawa państwowej wagi, ale dla mnie irytująca, więc postanowiłam przyjść z tym do pana. Chodzi o…

– Wiem, widziałem. Proszę usiąść. Już dzwonimy, bo trwa ustalanie…

Tak zaczęła się moja pierwsza wizyta u prezydenta Grzegorza Mackiewicza w Urzędzie Miejskim. Był wtorek, 2 lipca br. Poszłam faktycznie nie w sprawie wagi państwowej, tylko zwykłego trawnika, który straszył przed kamienicą w centrum miasta.  Nie dość, że trawnik wyglądał jak zaniedbane pole z chaszczami, to jeszcze był traktowany przez przechodniów jako śmietnik. Kiedy kilka dni wcześniej po raz kolejny stanęłam przed sterczącymi, wysuszonymi chwastami po pół metra wysokości, wśród których walały się opakowania po kebabach, lodach, chipsach oraz puste “setki” po wódce, postanowiłam zainterweniować. Najpierw zrobiłam zdjęcia (ku aprobacie jednej przechodzącej pani, która przyznała mi rację, że to straszy i należy coś z tym zrobić), potem pozbierałam jak zwykle śmieci, po czym zaczęłam interwencję obywatelską.

Napisałam maila do prezydenta Mackiewicza z pytaniem, kto powinien o to zadbać, żeby centrum miasta nie przerażało zaśmieconą byłą zielenią i na co mogą liczyć lokatorzy kamienicy, którym wstyd czasem gości zaprosić z taką “wizytówką” posesji. Załączyłam zdjęcia i wysłałam. To było w czwartek.

We wtorek, o godz. 12.00 z minutami, wywołana jako numer 6 (eh, to RODO…) weszłam na umówione spotkanie i usłyszałam, co na wstępie. Czyli mail prezydent przeczytał, zainteresował się i zaczął działać… Dowiedziałam się, że urzędnicy ustalają, kto jest za to odpowiedzialny (stąd ten telefon przy mnie), z pewnością trawnik zostanie doprowadzony do  porządku. Na razie zostali tam wysłani funkcjonariusze Straży Miejskiej w celu sprawdzenia aktualnego stanu trawnika. Notatki z pytaniami, z którymi przyszłam w ramach bycia przygotowaną do wizyty u włodarza miasta, zostały przyjęte, jako uzupełnienie czwartkowego maila. Poczułam obywatelską dumę.

W piątek otrzymałam oficjalne pismo z Urzędu Miejskiego, że sprawa jak najbardziej jest w toku i duma obywatelska wzrosła. W poniedziałek, 6 dni po wizycie u prezydenta, o godz. 8.00 obudziła mnie kosiarka. Wyjrzałam przez okno kamienicy i moim oczom  ukazał się piękny widok pana robiącego porządek z krzakami. Godzinę później trawnik był ładnie ostrzyżony, bez grama śmieci (mam nadzieję, że tak pozostanie). Duma obywatelska wymieszała się z zadziwieniem, jak szybko moja interwencja wywołała działanie z tak pozytywnym skutkiem”.

[Postsriptum] W środę, 17 lipca, pani Anna napisała do nas: “Dzisiaj ok. godz. 14.00-15.00 pojawiło się trzech panów, w zielonych kamizelkach odblaskowych i mam pięknie wyzbierane wszelkie butelki i śmieci z ogrodu.  Przy siatce od ulicy Skłodowskiej była jeszcze jedna pani, nie wiem, czy nie z ROM-u, która z jednym panem poszła oglądać chyba resztę ogrodu. Być może pokazywała mu siatkę do założenia między Narutowicza 15  a 13 (o tym też pisałam  do prezydenta).

Nasz komentarz

Takie pochwały działań prezydenta Mackiewicza ze strony mieszkańców to z jednej strony wyraz ich uznania wobec włodarza miasta, ale z drugiej strony ta sytuacja uwidacznia wady systemu zarządzania ratuszem i miejskimi jednostkami. Można powiedzieć, że Grzegorz Mackiewicz sam wypija piwo, które sobie nawarzył. Mamy bowiem do czynienia z urzędnikami, którzy działają rutynowo i tylko reakcyjnie, bez sprawowania bieżącego nadzoru, po którym powinna nastąpić reakcja oznaczająca rozwiązanie danego problemu. Jednak nawet, kiedy mieszkaniec zgłasza się np. do dyrektora Zarządu Dróg Miejskich, wskazując prostą sprawę do załatwienia, chociażby posypanie piaskiem śliskiej nawierzchni, nierzadko bywa tak, że ZDM nie wykonuje tak banalnej czynności, ale sytuacja zmienia się diametralnie, kiedy polecenie Zarządowi, po interwencji mieszkańca, wyda prezydent. Wtedy jednak się da…


6 komentarzy do “Prezydent nakazał uprzątnięcie trawnika w centrum miasta. Czy obywatel musi uderzać  tak wysoko?

  1. Jeśli chodzi o ZDM, to czy pod wodzą inż. Wołosza, czy p. Wasilczyka, działa tak samo nagannie, mając społeczeństwo w d…!

  2. I trzeba wbić szpileczke Prezydentowi bo inaczej nie moze być. To nie wina urzędników bo opisana sytuacja dotyczy działki prywatnej a nie miejskiej. Każdy powinien dbać o to co jego a nie Prezydent robi za strażaka w sytuacji awaryjnej

    1. No może mała szpilunia, ale w jak najlepszej wierze.Taką i wiele innych spraw urzędnicy mogą zauważyć sami. Niestety, tak się nie dzieje i o oczywiste rzeczy trzeba nie wiadomo jak zabiegać. To sygnały od czytelników. Prywatna działka czy nie – straszyła w centrum miasta. Straż Miejska chyba też może jakoś zareagować i spowodować uprzątniecie bałaganu. Każdy przyjdzie do Prezydenta, to w końcu nie wyrobi czasowo, a ma mnóstwo innych zadań.

    2. W mailu do Prezydenta wyraźnie napisałam, że chciałabym się dowiedzieć, do kogo można się zwrócić z prośbą o zrobienie porządku, ponieważ kamienica ma dość skomplikowaną sytuację. Nie oczekiwałam, że Prezydent porzuci miejsce urzędowania i osobiście skosi i uporządkuje trawnik. Otrzymałam konkretną informację dotyczącą i choć średnio satysfakcjonującą, to jednak poczułam zadowolenie, że moja interwencja nie została zlekceważona. A kilka dni później, choć faktycznie nie leży to w zakresie “obowiązków ratusza i jemu podległych”, prace porządkowe zostały wykonane. Czy jest coś złego w tego typu dbania o “swoje”? Dodam, że w żaden sposób nie jestem właścicielką tej kamienicy, tylko lokatorem.

    1. Pewnie, że jestem :) Zawsze to sympatyczniej nie przechodzić parę razy dziennie codziennie koło śmietnika.

Comments are closed.