Czy potrzeby medycyny muszą narażać na dodatkowe cierpienie?
Dramatyczny wpis zamieścili rodzice zmarłego chłopczyka. 7-miesięczny Staś z Konstantynowa Łódzkiego przegrał walkę z wrodzoną wadą serduszka (z powodu tej samej choroby genetycznej wcześniej stracili już córeczkę). Dzieciątko zmarło na rękach taty, kilka godzin po wyjściu ze szpitala. Rodzice nie chcą sekcji zwłok, której domaga się prokurator:
„NIE DLA SEKCJI ZWŁOK STASIA, RĘCE PRECZ OD NIEGO! Kochani proszę udostępniajcie, pomóżcie nam w tej ostatniej walce.
Staś zmarł kilka godzin po wyjściu ze szpitala, według procedur musi zostać poddany sekcji. Staś miał opuścić szpital w piątek, ale kardiologia na Spornej jest mała, a pacjentów dużo, zostaliśmy wypchnięci na siłę w czwartek. Na wypis czekaliśmy kilka godzin, więc wyszliśmy późno ze szpitala, a zmarł nad ranem.
Nie chcemy by go kroili i zasypali trocinami NIECH ZOSTAWIĄ W SPOKOJU JEGO CHORE SERDUSZKO. ono jest jego i niech nikt go z niego nie wyciąga. Jeśli Pan Prokurator ma chęć, niech przejrzy historię choroby – tam jest wszystko napisane (ryzyko nagłej śmierci duże), jak szybko postępowała.
Przez 4 miesiące walczyliśmy z chorym systemem zdrowia, wymuszanie, wypraszanie, konsultacje zagraniczne i wiele innych, Warszawa, Kraków, Łódź, Zabrze i co? Stasia już nie ma, została pustka. Teraz chcą go badać? po śmierci? a komu to kur.. pomoże? NA PEWNO NIE NAM I JEMU” – czytamy na FB taty Mariusza.