Straszny koniec sześciomiesięcznej ciąży. Wijącą się z bólu, półprzytomną kobietę przewieziono do łódzkiego szpitala.
Jak dziś podaliśmy, malutkie ciałko, jakie z przydomowej toalety na ul. Matejki wydobyli pracownicy ZWiK, mogło się tam znaleźć w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Coraz więcej na to wskazuje.
Ustaliliśmy, że pogotowie wezwała mama 25-letniej pabianiczanki. Kobieta miała urodzić pod koniec lipca swoje pierwsze dziecko. Czekała na nie, była na konsultacjach lekarskich.
We wtorek wieczorem ciężarną zaczął pobolewać brzuch, jednak to jej specjalnie nie zaniepokoiło, gdyż wcześniej tak się zdarzało. Kilka godzin później pojawiła się krew, a kobieta poczuła, że musi skorzystać z ubikacji. Ta znajduje się na zewnątrz budynku mieszkalnego.
W toalecie ból stał się nie do wytrzymania. Resztkami sił udało jej się wrócić do mieszkania. Przerażona matka wezwała pogotowie. Jej córka znajdowała się w bardzo poważnym stanie, kontakt z nią był utrudniony. Karetka zawiozła pabianiczankę do Centrum Zdrowia Matki Polki. Tam lekarz stwierdził obecność łożyska i zaczęły się poszukiwania dziecka.
Policyjni technicy zabezpieczyli na miejscu zdarzenia wszelkie ślady. Potwierdzają one wersję, że kobieta poroniła/przedwcześnie urodziła w ubikacji.
Jutro zostanie przeprowadzona sekcja zwłok. Na jej wyniki trzeba będzie poczekać kilka dni. Sekcyjne ustalenia będą kluczowe – jeśli np. dziecko w wyniku przedwczesnego porodu było zdolne do życia, dowiemy się, co było bezpośrednią przyczyną śmierci.
(Fot. zdjęcie ilustracyjne)