Rodzina czuje się urażona. Chcą poskarżyć się w Kurii.
Pabianiczanin w minioną środę odprowadził swojego ojca w ostatnią drogę. Został pochowany obok żony, na cmentarzu rzymskokatolickim. To, co stało się na koniec pogrzebu, wstrząsnęło pogrążoną w żałobie rodziną.
– Podczas zakopywania trumny pojawił się pracownik kancelarii i czekał, aby pomóc grabarzowi w zasunięciu płyty. Był ubrany w krótkie spodenki… Według mnie taki strój jest niegodny, to absolutny brak szacunku. Znieważono ceremonię pogrzebową taty – usłyszeliśmy.
Rozgoryczenie jest tym większe, że kancelaria cmentarza słono liczy za swoje „usługi” i nie ma problemu z upominaniem się o płatność. Gorzej z wykonaniem…
– Dzień wcześniej kancelaria była czynna od godz. 9.00. Pracownik zadzwonił do mojego brata już o godzinie 9.03 z pytaniem, kiedy wpłyną pieniądze. Około południa zawiozłem całą kwotę, ponad 2.000 zł – relacjonuje mężczyzna.
Tymczasem w regulaminie cmentarza podlegającego pod Archidiecezję Łódzką czytamy: “Administrator jest zobowiązany do przygotowania wszystkiego, co służy kapłanowi i rodzinie do godnego sprawowania liturgii (…) doboru osób obsługujących liturgię w kaplicy, w procesji do grobu i wykonujących czynności przy grobie”; a także: “Osoby przebywające na terenie cmentarza zobowiązane są do poszanowania świętości miejsca, zachowania ciszy i szacunku należnego osobom zmarłym (…)”.
Z kolei pod koniec czerwca kapłani z parafii św. Maksymiliana apelowali do wiernych o skromny ubiór, aby – mimo wysokich temperatur – nie pokazywali za dużo ciała podczas mszy.
Mieszkaniec dodaje: – Nie zostawię tak tego. Choćby po to, by w przyszłości innym nie sprawiono przykrości w ten sam sposób, co nam. Zamierzam napisać w tej sprawie do Kurii.