Czy urzędowe źródła kłamią?
Niemal równocześnie w mediach pojawiła się informacja, że szef rajców Andrzej Żeligowski nie opuścił żadnej sesji, a nawet komisji. Uczynienie z przewodniczącego mistrza frekwencji jest co najmniej na wyrost….
Jako pierwszy (w poniedziałek) podał to jeden z portali. Czytamy: “Najwięcej zarobił Andrzej Żeligowski, przewodniczący rady miejskiej. Niemal 23 tys. zł, które trafiły do jego kieszeni to zarówno efekt tego, iż z powodu pełnionej funkcji przysługuje mu najwyższa dieta, ale też frekwencji. Jako jeden z kilkorga radnych nie opuścił ani jednej komisji rady miejskiej i ani jednej sesji”.
W dzisiejszym wydaniu lokalnego tygodnika dziennikarze napisali, że przewodniczący Żeligowski może pochwalić się 100-procentową frekwencją na sesjach i komisjach.
To nieprawda. Żeligowski nie uczestniczył przynajmniej w jednej sesji – 19 września ub. roku. Obrady prowadził wówczas wiceprzewodniczący Krzysztof Hile. Wynika to zarówno z naszej pamięci, jak i zapisów protokołu.
Radni mogą składać podpisy na liście obecności tuż przed sesją. Ułożona jest w porządku alfabetycznym. Wpisują imię i nazwisko, następnie składają podpis. Po sesjach listami opiekują się urzędnicy z biura Rady Miejskiej. Sprawa jest co najmniej śliska. Czy nadzwyczajna zgodność w tekstach konkurujących ze sobą mediów może wynikać z błędu w źródle, czyli w liście obecności? Dlaczego listy obecności na sesjach i komisjach nie są zamieszczane w urzędowym, publicznym biuletynie?
Wieczorem portal opublikował “wyjaśnienie” następującej treści: “po publikacji artykułu otrzymaliśmy informację, że Andrzeja Żeligowskiego nie było na jednej sesji. Pominęliśmy ten fakt, ponieważ przewodniczącemu za nieobecność nie potrąca się diety”. Wyjaśnienie zostało zamieszczone na dole tekstu, jego początek nie został sprostowany poprzez edycję, co jest najprostszym, nie wprowadzającym dalej w błąd rozwiązaniem. Ponadto tłumaczenie się z owego błędu przeczy temu, co napisano na początku. Czytelnik może w dalszym ciągu dowiedzieć się: „Niemal 23 tys. zł, które trafiły do jego kieszeni to zarówno efekt tego, iż z powodu pełnionej funkcji przysługuje mu najwyższa dieta, ale też frekwencji. Jako jeden z kilkorga radnych nie opuścił ani jednej komisji rady miejskiej i ani jednej sesji”.
Z naszych ustaleń wynika też, że Żeligowskiego nie było przynajmniej na trzech komisjach: – Nie byłem tylko na jednej sesji, bo miałem wyjazd służbowy. Czy pani nie rozumie, że wtedy komisje odbywały się wcześniej, a nie w ten sam dzień, kiedy sesja – usłyszeliśmy od Andrzeja Żeligowskiego.
Szef rajców się myli. 19 września, czyli w dniu sesji, odbyły się trzy komisje, których jest członkiem. Oto screeny z BIP potwierdzające ten fakt:
Przewodniczący RM Andrzej Żeligowski powiedział nam, że to nie on informował media o swojej frekwencji, ale Biuro Rady Miejskiej, które “mogło czegoś nie zauważyć”.
– To wyjaśnienie, co jest na portalu, też złożyło Biuro Rady, nie ja – dodał.
Tymczasem szef Biura Rady Miejskiej podkreślił w rozmowie z pabianice.tv, że nie ma z tą sprawą nic wspólnego. – Nie przygotowywałem tej informacji, nie przetwarzałem i nie autoryzowałem. Po prostu obie panie (redaktorki – przyp. red.) przyszły dzień po dniu. Wzięły listy obecności oraz listy wypłat diet i sprawdzały same, robiły to, co chciały, same sobie to napisały. Był wtedy pan Żeligowski – zaznaczył naczelnik Arkadiusz Bujacz.
Redakcja pabianice.tv skierowała do niego wniosek o udostępnienie informacji publicznej poprzez umożliwienie obejrzenia list obecności.
(Fot. Paweł Nowak)
Znowu walka z radnymi naszego miasta. Komu ma to służyć? Jaki cel aby deprecjonować ludzi, którzy pracują na rzecz Pabianic?
Walka z radnymi ? Czy z niekompetencją biura rady lub (i) przewodniczącego rady miejskiej ?
Niekompetencją biura rady czy “mediów” chodzących na szelkach rządzących?
Tak trzymać pabianice.tv Warsztat zawodowy to prawdziwy skarb :) Śmietanka z Urzędu znów ma ból dupy.
Brawo pabianice.tv
Ten człowieczek już nawet litości nie wzbudza. Nawet pospolity chomiczek ma więcej umiaru w upychaniu.
Opublikować protokoły i spokój! Do tego archiwizować zapisy wideo.