Aneta Klimek, rzeczniczka prasowa prezydenta Grzegorza Mackiewicza, otrzymała propozycję pracy u boku marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego (PiS). Będzie jego asystentem prasowym. To kolejna funkcja w ramach „dobrej zmiany” – ustaliliśmy nieoficjalnie.
– Nie potwierdzam, nie zaprzeczam – odparła dyplomatycznie Klimek w rozmowie z miesięcznikiem „PabiaNICE”.
Co konkretnie miałaby robić pabianiczanka? Po ograniczeniach obecności dziennikarzy w parlamencie (mocno krytykowany pomysł PiS) ma zadbać o właściwą strategię medialną i decydować m.in., który dziennikarz zasłużył na wydanie przepustki na obrady parlamentu.
– Obserwujemy od jakiegoś czasu działalność Klimek w Pabianicach. Imponuje nam jej umiejętność rozładowywania napięć. Poza tym rzeczniczkę prezydenta Pabianic trudno wyprowadzić z równowagi, a w Sejmie jest nerwowo. Chodzi o to, by „dobra zmiana” -polegająca w tym wypadku na zakazach dla dziennikarzy, nie odbiła się negatywnie na komunikacji z politykami – mówi nasz informator z kręgów zbliżonych do rządowych.
Na prezydenta Grzegorza Mackiewicza wieść o awansie Klimek spadła niczym grom z jasnego nieba. W trybie natychmiastowym został wezwany do ratusza społeczny doradca Mackiewicza Karol Klimek (prywatnie teść rzeczniczki).
– Będę doradzał prezydentowi, by nie pozwolił Anecie odejść. Niech nawet zgodzi się na utworzenie spółki geotermalnej, na co naciska pabianicki PiS. Może wtedy partia rządząca przestanie kusić moją synową – usłyszeliśmy od zdenerwowanego sytuacją Karola Klimka.