„Chcemy drogę, chodnik, rurę i pieniądze na kulturę” – taki transparent zawisł na dzisiejszej sesji Rady Gminy Ksawerów. Na obradach zjawiło się kilkudziesięcioro mieszkańców. Powód? Walka o dofinansowanie Gminnego Domu Kultury z Biblioteką.
Dyrektor Maria Wrzos-Meus wystąpiła o dodatkowe 100 tys. zł. To pieniądze potrzebne na ciągłość zajęć w GDK i wypłaty dla prowadzących zajęcia. Jeśli dofinansowania nie będzie, od października z programu może wypaść aż 16 sekcji, m.in. zumba (dla dorosłych i dzieci), fitness, taniec towarzyski, malarstwo, gitara, wokal. W pierwszej kolejności pracę stracą osoby zatrudnione na umowy-zlecenia.
Pieniędzy brakuje, bo i obłożenie duże – do ksawerowskiego domu kultury uczęszczają nie tylko „miejscowi”, ale także osoby z Pabianic, Łodzi i okolic.
– Przy planowaniu budżetu na 2016 rok prosiłam o kwotę w wysokości 780 tysięcy. W pierwszej połowie 2015 roku mieliśmy ponad 900 uczestników, a w drugiej już 1.200. Liczba osób korzystających z naszych zajęć stale rośnie i uwzględniłam to w budżecie naszej jednostki – mówiła dyr. Meus, która pokazała radnym krótką prezentację na temat wydatków i utrzymania GDKzB. Ze wspomnianej kwoty dostała ok. 200 tys. mniej.
Przewodnicząca Rady Gminy Maria Wróbel zgłosiła wniosek o przesunięcie kwot z budżetu Ksawerowa na dofinansowanie, ale tylko 4 radnych było „za” – reszta nie wzięła udziału w głosowaniu. Argumentowali m.in., że nie przedstawiono im dokumentów, a w dodatku w GDKzB trwa audyt. Głos zabierali także mieszkańcy – przypomnieli włodarzom, że placówka jest wizytówką i sercem Ksawerowa i to tu toczy się życie lokalnej społeczności. W dodatku Ksawerów reprezentowany jest na festiwalach i konkursach nie tylko o zasięgu wojewódzkim, ale również krajowym i międzynarodowym.
Wójt Adam Topolski zapewnił, że nie zostawi bez pomocy GDKzB. Na razie nie powstała nawet uchwała o dofinansowanie (najpierw radni muszą przegłosować przesunięcia). Kolejna sesja 12 października. Do momentu rozwiązania sytuacji i osiągnięcia kompromisu, część zajęć stoi pod znakiem zapytania. Na tę chwilę na umowę wolontariacką zgodziło się 5 instruktorów.
Nie damy zabrać pani Marysi!
widać, że “rudzielec” prężnie działa. Smutne to, nasz dom kultury naprawdę jest wyjątkowy.
no i pani marysia poszła sama