Procedura się przeciąga.
Na początku lipca pisaliśmy o planach zorganizowania w Pabianicach miejskiej kociarni. W odpowiedzi na kolejny apel grupy Miauczykotek prezydent zadeklarował, że “miasto dołoży wszelkich starań, aby kociarnia została oddana do użytku jeszcze w tym roku”. Na ten cel przeznaczono 200 tys. złotych. Z pisma można się było dowiedzieć, że zlecono już wykonanie mapy do celów projektowych oraz podjęto temat urządzenia drogi dojazdowej (zebrano wstępne oferty cenowe).
Mapę, po uzyskaniu której będzie możliwe zlecenie wykonania dokumentacji do pozwolenia na budowę, przewidziano w połowie sierpnia. Wiadomo jednak, że poślizg wyniesie co najmniej miesiąc:
– Wciąż czekamy na wydanie potwierdzonej mapy z Powiatowego Ośrodka Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej. Mamy ją otrzymać we wrześniu. Opóźnienie wynika z terminów w PODGiK. Równocześnie trwają rozmowy z PGE na temat przestawienia istniejącego na nieruchomości słupa energetycznego kolidującego z planowanym budynkiem – tłumaczy rzecznik ratusza Aneta Klimek.
O powstanie kociarni grupa Miauczykotek walczyła kilka lat. W petycji argumentowano, że w Pabianicach nie ma odpowiednich organów, które realnie wypełniałyby zadania dotyczące opieki nad bezdomnymi kotami, a odpowiedzialność przerzucana jest na organizację i wolontariuszy. Rocznie pod opiekę Miauczykotka trafia od 100 do 200 zwierząt, do tego wykonywanych jest 300-400 interwencji w terenie
Jakie terminy? Za telefon i zadzwonić do urzędu który stoi niemal po drugiej stronie ulicy. Jesteśmy miastem powiatowym więc ta komórka znajduje się u nas. Nie w mieście obok, gdzie trzeba mieć osobne znajomości. Jakby chcieli, to by pogonili, szkoda kociaków :(((
no wlasnie szkoda czasu. za chwile mrozy przyjda i sobie zwierzeta same nie poradza.
zadzwoń i spróbuj , łatwo pisać a tam są takie terminy bo idzie dużo inwestycji i dużo map jest do sprawdzenia
A po co kociarnia? Koty na swobodzie łapią myszy i szczury. W zamknięciu ile mają siedzieć? Całe swoje życie? Co dalej z kotami zamkniętymi w kociarni-więzieniu? Ktoś zna odpowiedź? Pomysł kociarni jest do kitu!
Panie Komuchu ludzie zamykają okienka w komórkach i niby jak koty mają przetrwać,są to zwierzęta które nie przetrwają ciężkich mrozów bez schronienia , a co mają jeść ?Myszy ? Koty wolno żyjące nie będą zamykane w schronisku .Do schroniska trafiają małe kicie które nie radzą sobie na wolności oraz słabe i chore .Schronisko też jest po to aby ludzie mogli adoptować sobie kitkę. Jeśli Pan nie zna tematu to proszę nie zabierać głosu
Ktos musi im na tej wolnosci pomagac,bo koty łapią myszy i szczury ale muszą miec miejsce do przetrwania zimy,trzeba zajac sie sterylizacją żeby się zbytnio nie rozmnażaly ale przede wszystkim ścigać tych którzy je w bestialski sposób męczą i zabijają.Tutaj panuje totalna znieczulica
Nikt Wam tyle nie da ile Wam obieca Mackiewicz :)
No a wedle jakich zasad ma działać kociarnia? Podjęto decyzję o jej budowie, ale na jakich zasadach będą tam trzymane koty? Czasowo? Przez tydzień, dwa, a później co z nimi będzie? Dożywotnio? Może po tygodniu będą likwidowane? Dużo znaków zapytania, mało konkretów.