FAKTY

Koczownik usunięty ze strzelnicy

Namiotu i pana Sławka już tu nie będzie.

Niedawno napisaliśmy, że pan Sławek wrócił do namiotu na terenie strzelnicy “Waltera“(LOK) z Centrum Pomocy Bliźniemu w Brodni Górnej (gmina Buczek), dokąd zgodził się pojechać po namowie ze strony Straży Miejskiej i MCPS.

Tłumaczył nam, że czuł się jak w więzieniu. Powiedział m.in.: – Za ciężką pracę fizyczną, np. polegającą między innymi  na rąbaniu mokrego drewna, nie usłyszałem nigdy słowa dziękuję. Postanowiłem spakować manatki i wróciłem do Pabianic, na teren parku Wolności. 

Długo u nas jednak tu nie zabawił. Przed świętami namiot i rzeczy koczownika zniknęły. Jak się okazało jako dzierżawca terenu zareagowała Liga Obrony Kraju.

– Wynajęli firmę, która zrobiła porządek – mówi Tomasz Makrocki, komendant Straży Miejskiej w Pabianicach.

Gdzie przebywa obecnie pan Sławek, nie wiadomo.

Historia koczownika

Przypomnijmy – pan Sławek rozgościł się na terenie upadającej strzelnicy klubu “Walter”, dzierżawionym od miasta przez Ligę Obrony Kraju, już w maju ubiegłego roku. Został zdekonspirowany 10 lutego, kiedy ktoś z wyższego piętra wieżowca przy pętli tramwajowej zauważył ogień i powiadomił Straż Miejską. O koczowniku zrobiło się głośno w całej Polsce, bo przebywał w namiocie przy temperaturach dochodzących do – 20 st. C.

Twardziel z namiotu w parku Wolności