Stolica Apostolska wydała już prawomocny wyrok – Grzegorza A. jest osobą świecką.
Wczoraj wieczorem Kuria Metropolitalna Łódzka opublikowała specjalne oświadczenie w sprawie byłego już księdza Grzegorza A.:
- Działania wobec Ks. Grzegorza A. zostały podjęte przez Arcybiskupa Metropolitę Łódzkiego w trybie natychmiastowym po odebraniu zgłoszenia.
- Zostało także złożone doniesienie do organów ścigania.
- Wobec księdza Grzegorza A. w momencie postawienia zarzutów, w trybie natychmiastowym, zostały zastosowane wszelkie zgodne z Prawem Kanonicznym środki zapobiegawcze: został pozbawiony funkcji duszpasterskich, otrzymał zakaz wszelkich kontaktów z dziećmi i młodzieżą, otrzymał nakaz zamieszkania w Domu Księży Emerytów w Łodzi. Był też pod nadzorem Kurii.
- Ksiądz Grzegorz A. po wszczęciu procedur prawnych nigdy nie przebywał na terenie przedszkola sióstr Karmelitanek w Ksawerowie i nigdy nie miał do niego dostępu. Obecnie – po prawomocnym wyroku Stolicy Apostolskiej przenoszącym go do stanu świeckiego – także nie miał i nie ma żadnego dostępu do przedszkola sióstr Karmelitanek w Ksawerowie. Natomiast wiadomo, że jako kapłan oczekujący na wyrok Stolicy Apostolskiej sporadycznie korzystał z prywatnej kaplicy zakonnej sióstr Karmelitanek w Ksawerowie. Kuria ma pewność, że ks. Grzegorz A. nigdy nie pojawił się na terenie przedszkola sióstr Karmelitanek w Ksawerowie.
Doniesienia medialne
Skąd w oświadczeniu kurii wątek ksawerowskiego przedszkola? Chodzi o ostatnią publikację “Gazety Wyborczej”, gdzie napisano, że ksiądz Grzegorz A. wciąż odprawia msze i regularnie bywa wśród dzieci, co jest nieprawdą. GW powołała się na tygodnik “Życie Pabianic”.
Na psychozę wywołaną przez lokalny periodyk zareagowały, oprócz kurii i rodziców, również siostry zakonne – na stronie internetowej przedszkola ukazało się krótkie oświadczenie, podbite stanowiskiem kurii: “Ks. Grzegorz Adamek podczas prowadzonego procesu, ani obecnie nie pojawiał się nigdy w naszym przedszkolu. s. Agnieszka Olszańska – dyrektor przedszkola”.
Rodzice dzieci piszą zaś, że ksawerowskie przedszkole Karmelitanek to wspaniała placówka, a oberwało się jej rykoszetem z powodu nierzetelnych i niesprawdzonych informacji.
Z kolei dziś rano ŻP napisało: “Arcybiskup Grzegorz Ryś zareagował na film »Nikomu ani słowa«. Do pabianickich księży trafił dokument, który muszą podpisać” (prawidłowy tytuł filmu Sekielskich to “Tylko nie mów nikomu”). W tekście czytamy, że po emisji dokumentu w Archidiecezji Łódzkiej powstał kodeks, który ma na celu zapobiec przypadkom molestowania seksualnego dzieci. To nieprawda – kodeks przekazano dziekanom już półtora miesiąca temu, podczas nabożeństwa pokutno-przebłagalnego (pisaliśmy o tym TUTAJ).
Proces karny trwa
Przypomnijmy: O niespodziewanym zniknięciu ks. Grzegorza, proboszcza parafii w Woli Zaradzyńskiej, pisaliśmy blisko 3 lata temu, w sierpniu 2016 (ZOBACZ TUTAJ – „Tajemniczy grzech księdza Grzegorza”). Na początku wakacji wierni z parafii w Woli Zaradzyńskiej dowiedzieli się, jakoby duchowny podpisał dobrowolną rezygnację. Nikt w to nie wierzył. W dodatku A. stracił tytuł kanonika i miał zakaz odprawiania mszy i udzielania sakramentów. O wyrzuceniu go z miejscowej parafii ks. Grzegorz dowiedział się na plebanii w obecności dziekana ks. Ryszarda Stanka, kurialnych urzędników i dwóch świeckich osób z Rady Parafialnej. Okoliczności jego zniknięcia owiane były tajemnicą. Trafił do domu księży emerytów na łódzkich Chojnach.
Temat wrócił w połowie marca, kiedy GW ujawniła, że wobec Grzegorza A. toczy się sprawa karna w sądzie. Prokuratura oskarżyła Grzegorza A. o to, że wykorzystując stosunek zależności pomiędzy księdzem a ministrantem wielokrotnie doprowadził dwóch małoletnich chłopców, w czasie gdy nie mieli jeszcze ukończonych 15 lat, do poddania się innym czynnościom seksualnym. Do niewłaściwych kontaktów miało dochodzić głównie podczas wycieczek i pielgrzymek. Stawiane zarzuty dotyczą wydarzeń, które rozgrywały się na przestrzeni co najmniej sześciu lat: od 2003 do 2009 roku. Jeden z molestowanych chłopców wyznał prawdę, kiedy umierał na białaczkę (CZYTAJ TUTAJ).
Pani to niemożliwe toć łun taki dobry proboszcz lizaki nam dawał , co biskupy chcą od niego . Łoddajta nam proboszcza
Nadal zadaję sobie pytanie, jak się teraz czuja jego obrońcy…
a jak myślisz ? beton jest beton, pewnie czują się oszukani, to takie niesprawiedliwe bo na podst. jakiś oszczerstw wydalono bidulka
Na wysokości zadania w tamtym czasie nie stanęła kuria, która siłą autorytetu biskupa powinna poinformować o konieczności zawiesznia księdza ( nie wchodząc w szczegóły), a nie mydlić oczy o dobrowolnej rezygnacji i narażać obrońców na kontakt z osobą podejrzaną o takie czyny ponieważ niektórzy z nich też mają dzieci i z wydalonym księdzem się widywali w różnych okolicznościach. Nie po to w kurii są osoby na eksponowanych stanowiskach i kształceni w Watykanie aby w taki sposób przeprowadzić ta sprawę i przysłać dziekana, który informuje o dobrowolnej rezygnacji.
Kto jeszcze wierzy w to co pisze GW ten jest ciężkim frajerem.
mocne , pomyśl ( co ja piszę: pomyśl – nierealne ) co można powiedzieć o tych co wierzą w przekaz tvp publicznej ?
Właśnie się określiłeś kim jesteś.
niedawno w żp przeczytałem, że zamach WTC na dwie wieze w usa miał miejsce w 2011 roku…….