Dziś wielu samorządowców podkreśla potrzebę utrzymania połączenia tramwajowego z Łodzią. Jak jednak sprawa wyglądała w czasie ostatnich wyborów samorządowych? Czy z równą troską podchodzono do utrzymania sieci tramwajowej, czy raczej była ona na dalszym planie?
16 listopada 2014 roku odbyła się pierwsza tura wyborów samorządowych. Druga – dwa tygodnie później. W trakcie kampanii wyborczej padało wiele obietnic i wizji świetlanej przyszłości naszego miasta. Festiwal zapowiedzi mógłby spokojnie stanowić sążnistą księgę zatytułowaną „Pabianice moich marzeń”. Oczywiście, obietnice wyborcze można traktować z przymrużeniem oka, choć z drugiej strony są one zapisem tego, co według aspirującego do najwyższych urzędów samorządowca jest najistotniejsze, co postrzega jako realny problem miasta i jak chce tę niedogodność poprawić.
Pamiętny rok 2009
W tamte listopadowe dni stan trakcji tramwajowej nie był dużo lepszy od obecnego. Kwestia utrzymania tramwaju i potrzeby remontu sieci pojawiała się jeszcze długo przed wyborami. Duża dyskusja na temat istnienia tramwaju wybuchła w 2009 roku, kiedy miasto bliskie było niepodpisania umowy z łódzkim MPK. Już wówczas prezydent Zbigniew Dychto rozważał możliwość zastąpienia tramwaju autobusem. Pomóc w tej decyzji miało nieformalne referendum. Każdy z mieszkańców mógł – wrzucając kartkę do specjalnej skrzynki przy Urzędzie Miasta – wypowiedzieć się na temat istnienia bądź nieistnienia połączenia tramwajowego. Wynik okazał się pozytywny i tramwaj pozostał. Co jakiś czas nad głowami pabianiczan zawisał miecz zwiastujący koniec tego sposobu komunikacji z Łodzią. Skutecznie jednak wyrok odkładano…aż do maja 2017 roku.
Skoro problem nie powstał wczoraj, a zagrożenie zamknięciem połączenia było stałe, to można domniemywać, że w programach kandydatów sprawa ta zajmowała czołowe miejsce. W tym kontekście rację ma radny Antoni Hodak, który jeszcze w kwietniu na swoim profilu facebookowym umieścił wpis następującej treści:
Razem z innymi radnymi PiS, poparłem na ostatniej sesji przeznaczenie środków na remont niezbędny do tego, by tramwaj “41” mógł dalej jeździć – ponad podziałami, dla dobra mieszkańców. Jednak ciśnie się na usta pytanie: czy Prezydent nie mógł wcześniej skutecznie działać w kierunku poprawy stanu trakcji i torowiska zamiast podejmować decyzję na ostatnią chwilę i pod pręgierzem?
Prawem opozycji jest pytać o takie rzeczy rządzących, moim prawem jest natomiast stawiać takie pytanie całej klasie politycznej. Z zainteresowaniem sięgnąłem więc do programów wyborczych z okresu kampanii samorządowej, aby zobaczyć, jakie wówczas miejsce miał tramwaj w programach kandydatów na prezydenta.
Gryglewski
Jednym z pierwszych, którzy zgłosili wolę kandydowania był Marek Gryglewski z Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Na pierwszej konferencji prasowej przedstawił on trzy główne punkty swojego programu: kompetentna władza, przyjazna przedsiębiorcom polityka podatkowa miasta, promocja i zmiana wizerunku Pabianic. O tramwaju- jak widać- nie wspomniał. Oczywiście pierwsze konferencje siłą rzeczy bywają dość ogólne, być może więc Gryglewski wrócił do tematu później? Niestety nie. Pojawiały się za to populistyczne pomysły likwidacji straży miejskiej czy nic nie mówiące obietnice, że urzędnicy będą odpowiedzialni za wykonywane zadania. W czasie konwencji wyborczej kandydat SLD mówił co prawda o rozwoju infrastruktury, zapowiadał budowę ścieżek rowerowych czy rewitalizację kamienic. Na kwestię tramwaju miejsca jednak zabrakło…
Jaksa
Tramwaj pojawił się natomiast w wyborczym wystąpieniu Arkadiusza Jaksy, kandydata Platformy. Zapowiadał on remont i przesunięcie trakcji tramwajowej tak, aby centrum miasta stało się atrakcyjnym deptakiem. Zapowiedź pozbawiona była jednak konkretów. Nie została też podkreślona waga problemu, ani żadna wizja rozwoju komunikacji. Trochę mało jak na kandydata wspieranego przez prezydent Łodzi Hannę Zdanowską… Tym niemniej samo dostrzeżenie, że trakcja wymaga remontu można uznać za cenne. W skali całego programu propozycje „tramwajowe” były jednak marginalne, bardziej wpisujące się w estetykę miasta niż element rozwojowy.
Mackiewicz
Tramwaj pojawił się również w wystąpieniu i programie prezydenta Grzegorza Mackiewicza. Co ciekawe, rozbudowa i remont trakcji uznano w tym programie za pewnik, a gwarantem miały być dokumenty stworzone w ramach przygotowania projektu Tramwaju Metropolitalnego. – To nie jest palcem po wodzie pisane – grzmiał prezydent Mackiewicz w czasie swojej wyborczej przemowy. Jak się okazało było, a zapowiadane pieniądze były bardziej bytem wirtualnym i wyobrażonym niż realnym. Oczywiście, na usprawiedliwienie, można powiedzieć, że obecny prezydent mógł mieć przekonanie, że projekt zostanie zrealizowany. W 2014 roku niewielu spodziewało się przewrócenia sceny politycznej do góry nogami. Czy prezydent miał jakiś plan B? Program wyborczy o tym nie mówił. Można zatem domniemywać, że Mackiewicz wyłącznie liczył na realizację programów ponadlokalnych, które uważał za pewne.
Ciebiada
Sprawa tramwaju zignorowana została natomiast przez kandydata PiS Krzysztofa Ciebiadę, choć jego konwencja odbyła się już po spotkaniach wyborczych PO i BSR- u. Nawiązując do remontu trakcji Ciebiada stwierdził, że miasto nie ma na to pieniędzy. O tramwaju nie wspominali też kandydaci PiS na radnych, włącznie z cytowanym wcześniej Antonim Hodakiem. Komunikacja z Łodzią okazała się być dla PiS niewystarczająco interesująca i ważna w kontekście rozwoju miasta.
Dychto
Choć prezydent Dychto poświęcił na swoje wyborcze wystąpienie prawie 30 minut, to kwestia tramwaju w ogóle go nie zajęła. Z jednej strony mogło dziwić, że sprawa nie zainteresowała człowieka, który wcześniej dwie kadencje rządził miastem i doskonale zdawał sobie sprawę z tragicznego stanu trakcji. Z drugiej jednak stosunek prezydenta Dychty do tramwaju zawsze był zdystansowany. Jedynie presja społeczna nie pozwoliła mu podjąć decyzji o jego likwidacji. Sam – jak się wydaje – nie był do jego istnienia przekonany, stąd brak w programie.
Koczur
Remont i rozbudowę linii tramwajowej postulował natomiast niszowy kandydat Marian Koczur. Nie wskazywał co prawda źródeł finansowania ewentualnej inwestycji, ale mówił o niej z dużym entuzjazmem wskazując jednocześnie, że ówczesne władze miasta nie traktowały problemu z należytą uwagą. Nie był to jednak główny, ani kluczowy punkt programu Koczura, który głównie zajmował się sporem z PiS o prawa autorskie do projektu geotermalnego.
Pytania do kandydatów
Szansą na ustosunkowanie się do kwestii tramwaju była akcja zorganizowana przez jeden z pabianickich portali informacyjnych „Zadaj pytanie kandydatowi”. Autor niniejszego tekstu zapytał ich o wizję rozwoju komunikacyjnego miasta. Odpowiedzi bardzo wiele mówiły o świadomości problemu. Zdecydowanie najgorzej odpowiedział Krzysztof Ciebiada, który pytanie zbył ogólnikiem i odkrywczym stwierdzeniem: oczywiście trzeba udrożnić ten problem. Grzegorz Mackiewicz z kolei zdawał się uważać, że kwestia tramwaju została już w zasadzie rozwiązana – trzeba jedynie poczekać na realizację planów. W zakresie połączenia z Łodzią sukcesywnie, od paru lat sytuacja się poprawiała szczególnie dotyczy to obsługi tramwajowej (powrót drugiego wagonu, nowsze składy, trasa do Pl. Niepodległości, zintegrowana migawka) oraz kolejowej (ŁKA) – mówił.
O modernizacji sieci wspomniał w swojej wypowiedzi prezydent Dychto, ale była to raczej odpowiedź bardziej wymuszona presją, niż autentyczną chęcią rozwiązania problemu. Niewiele do powiedzenia miał też Marek Gryglewski, który pochwalił się, że wie, iż problem istnieje (od młodych ludzi), ale rozwiązań nie przedstawił. O nieco dłuższą wypowiedź pokusił się Marian Koczur, który podkreślił potrzebę rozwoju linii tramwajowych na osiedle Bugaj. Pokreślić wagę komunikacji starał się także Arkadiusz Jaksa, który przypomniał swoje deklaracje z konferencji prasowych dotyczących połączeń nocnych oraz konwencji programowej. – Dobra komunikacja z Łodzią, w mojej ocenie, zdecydowanie podnosi atrakcyjność naszego miasta. Poprawia komfort życia. Udostępnia nam rynek pracy, edukacji i usług jaki oferuje Łódź – podkreślał.
Podsumowanie
Problem tramwaju pojawiał się zatem w programach Jaksy, Mackiewicza i Koczura. Pozostali kandydaci albo go ignorowali (jak chociażby Ciebiada), albo uważali za niszowy (jak Gryglewski czy Dychto). Jednakże nawet w programach Jaksy i Mackiewicza ewentualny „kryzys tramwajowy” nie był uważany za najistotniejsze wyzwanie. Wręcz ani jeden, ani drugi takiego kryzysu nie przewidywali. Jeżeli o tramwaju mówiono, to nie w pierwszej kolejności, nie był on centrum programu, a raczej dodatkiem.
Pokazuje to, że pabianicka klasa polityczna przez wiele lat kwestię tramwaju uważała za mało istotną, przynajmniej na tyle nieważną, że nie widzieli w niej ewentualnego paliwa wyborczego. Być może to uśpiło ich czujność i doprowadziło do dzisiejszej sytuacji, w której wszelkie decyzje podejmowane są pod pręgierzem. Z pewnością w kolejnych wyborach sprawa tramwaju zyska należyte miejsce. Cóż z tego? O kilka lat za późno…
Dodam jeszcze jeden temat. Panie Mackiewicz kiedy straz miejska wezmie się za wyprowdzających psy które sr…ją gdzie się da.Potrafisz pan z tym zrobić porządek czy też temat olejesz?????? A tak obok już jest jeden co go nazywają G……a obiecajda
wole jak pies nasra niż auto zaparkuje!
Psy srajo i srac bedo az zasrajo to miasto calkiem. Nie łudzic sie tam ze Mackiewicz temat ogarnie