FAKTY

Nie będzie ulic Kunickiego i Jaszuńskiego?

Urząd Miejski w Pabianicach zwróci się do łódzkiego oddziału IPN w sprawie nazw ulic: Stanisława Kunickiego i Salomona Jaszuńskiego.

Wątpliwości pojawiły się  w związku z obowiązującą od 2 września br. tzw. ustawą dekomunizacyjną. Samorządy mają rok na usunięcie z przestrzeni publicznej nazw propagujących komunizm lub inny ustrój totalitarny.

Stanisław Kunicki (1861-1886) w czasach PRL zaczął patronować reprezentacyjnej, szerokiej ulicy wiodącej do parku Wolności. Dawniej ulica nazywała się Strzelecka. Kunicki to działacz robotniczy i rewolucyjny. Był zwolennikiem stosowania śmiertelnych aktów terroru. Stracony po procesie 29 proletariatczyków. Salomon Jaszuński (1902-1938) językoznawca, publicysta i działacz komunistyczny, uczestnik wojny domowej w Hiszpanii.

W Pabianicach nie ma nazw ulic wskazanych do zmiany z podstawowego wykazu przygotowanego przez IPN (w Ksawerowie np. trzeba zmienić nazwę ul. Marcelego Nowotki). W związku z ustawą dekomunizacyjną, złożona została również interpelacja radnych Krzysztofa Rąkowskiego i Krzysztofa Hile w sprawie nadania ulicom nazw i uhonorowanie gen. A. Arkuszyńskiego i rotmistrza W. Pileckiego. W tym roku do UM wpłynęła inicjatywa mieszkańca o zmianę nazwy ul. Piłsudskiego. Pabianiczanin uważa, że marszałek nie zasługuje na takie wyróżnienie, bo odpowiada za powstanie obozu w Berezie Kartuskiej, gdzie opozycjoniści karani byli m.in. biciem, głodem, karcerem tzw. twardym łożem, chodzeniem w półprzysiadzie w moczu.

Proces „dekomunizacji” nazw ulic i innych obiektów użyteczności publicznej rozpoczął się na terenie miasta już w 1989. Sprawdź nazwy ulic, jakie uległy zmianie.

Zapraszamy do lektury artykułu na temat nazw ulic autorstwa Sebastiana Adamkiewicza. Tekst został opublikowany w miesięczniku „PabiaNICE” (1/2016).

O patronów ulic boje

pic_0919
ul. Kunickiego Fot. MH/pabianice.tv

Nazwy ulic to rzecz z pozoru błaha i trzeciorzędna. Dlaczego więc każda próba zmiany nazwy wiąże się z niezdrowymi emocjami i sporami?

Pierwsze oficjalne nazwy ulic pojawiły się dopiero w II połowie XVIII wieku. Wcześniej ulice nazywano zwyczajowo. Większość z nich była toponimami (ich nazwa pochodziła od ukształtowania terenu lub występującej flory), inne nazywano od zawodów, jakie wykonywali rzemieślnicy przy nich mieszkający, a pozostałe wskazywały, do jakiej miejscowości wiedzie dany trakt. Można uznać, że nazwa ulicy po prostu pomagała w orientacji w terenie, przy czym pierwotnie miała charakter bardziej zwyczajowy niż formalny. Sytuacja zaczęła się zmieniać na przełomie XVIII i XIX wieku, kiedy zyskała ona rolę administracyjną. Najczęściej jednak formalizowano dawne nazewnictwo.

Tabliczki z nazwiskami

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku, w nazywaniu ulic wprowadzono obyczaj nadawania im patronów spośród bohaterów narodowych lub postaci ważnych dla społeczności lokalnych. Od tej pory obowiązek władz miejskich stał się także elementem szeroko rozumianej polityki historycznej. Patron ulicy był świadectwem tego, do jakich ideałów odwołuje się dana władza, jakich wzorców chce szukać. Dlatego w XX-leciu międzywojennym Stary Rynek w Pabianicach nazywano placem Dąbrowskiego, a główna ulica prowadząca w stronę Bełchatowa (którą kiedyś nazywano Krakowską), zyskała za „opiekuna” Jana Kilińskiego – dla mieszczan, ze względu na swoją biografię, człowieka niezwykle bliskiego. Pojawiła się też m.in. ulica Kościuszki, Kopernika czy Konopnickiej. Jednak bohaterów narodowych szczególnie nie eksploatowano. W przestrzeni miejskiej nadal dominowały tradycyjne nazwy. Można było więc spacerować Tuszyńską, Garncarską, Łąkową, lub… pabianickim Nowym Światem.

Po II wojnie władze komunistyczne zaczęły dostosowywać część nazw ulic na potrzeby własnej wizji historii. I tak ulica św. Rocha zyskała za patrona „Gwardię Ludową”, a Zamkowa stała się ul. Armii Czerwonej. Ulice nazywano też od wydarzeń. Dla upamiętnienia daty wkroczenia do Pabianic oddziałów sowieckich i zakończenia okupacji niemieckiej, jedną z najdłuższych ulic nazwano 20 Stycznia. Sięgano również do tradycji związanych z ruchem robotniczym. Patronami ulic stali się Waryński, Ossowski, Jan Pietrusiński, czy pabianiczanin Narcyz Gryzel – wszyscy związani z XIX-wiecznymi organizacjami socjalistycznymi. Starano się też inspirować lokalną historią, zmieniając np. ulicę Cegielnianą na Bolesława Nawrockiego (pabianickiego artystę malarza).

Czarne, białe i szare

Problem nazewnictwa ulic powrócił wraz z upadkiem poprzedniego ustroju, gdyż w nowej rzeczywistości trudno było pogodzić się z szeregiem komunistycznych patronów. Zaczęto wracać do tradycyjnych nazw albo wymyślano zupełnie nowe. I tu zaczęły się pojawiać pierwsze dyskusje i problemy.

O ile nie spierano się nad zasadnością przywrócenia Zamkowej w miejsce ul. Armii Czerwonej, to wiele innych pomysłów wzbudzało mniejsze lub większe kontrowersje. Zgrzyty w pabianickiej społeczności spowodowało m.in. przemianowanie w 2008 roku ulicy Berlinga na gen. Okulickiego. Padały liczne argumenty historyczne zarówno „za”, jak również przeciwko tej zmianie. Po pierwszej fali „dekomunizacji”, kiedy do lamusa dziejów przeszli patroni z ewidentną negatywną rolą w historii, pozostali ci, których ocena nie może być już tak jednoznaczna, a wręcz wrzucanie ich do „komunistycznego worka” jest objawem ignorancji i bezsensu. Jak bowiem za wydarzenia po 1945 roku winić socjalistycznych działaczy z XIX wieku, którzy często ginęli od carskich kul i sznurów na stokach warszawskiej Cytadeli? Czy np. Ludwik Waryński („wojny” z nim prowadzi od dłuższego czasu radna PiS Monika Cieśla) może być oceniany z perspektywy XX wieku, skoro był wybitnym działaczem robotniczym w połowie XIX wieku, kiedy Marks konieczność powstania niepodległej Polski wpisywał na sztandary Międzynarodówki, a w Rosji widział wielkie zagrożenie dla Europy?

Brak wiedzy i woli

Kolejne próby zmian (o ile na początku lat 90. były zrozumiałe) budzą więc społeczny opór. Najczęściej uważane są za kaprys władzy. Nie bez znaczenia są tu argumenty ekonomiczne, bo ze zmianą nazwy wiąże się konieczność stworzenia od nowa szeregu dokumentów i poniesienia kosztów z tym związanych. Sęk w tym, że można to zrobić całkowicie bezkosztowo. Wystarczyłaby odrobina dobrej woli ze strony władz miasta i powiatu. Dowody osobiste już dziś wymieniane są za darmo, a dowody rejestracyjne czy prawa jazdy mogłyby, gdyby… stosowną uchwałę przyjęła Rada Powiatu. Szereg rad w Polsce takie uchwały już podjął. W 2013 roku dla gminy Pawłowice uczyniła to Rada Powiatu Pszczyńskiego, a w 2009 Rada Powiatu Wejherowskiego dla miasta Rumii. W obydwu przypadkach uzasadnieniem były zmiany nazewnictwa ulic. Ze strony władz to zresztą postępowanie najuczciwsze i wskazane, niwelujące koszty mieszkańców niemal do zera.

Ekonomia to jednak nie wszystko. Zmiany nazw ulic byłyby pewnie mniej emocjonujące, gdyby nowi patroni byli bliżsi sercom lokalnej społeczności. Nie będzie bliski z pewnością Stanisław Staszewski, który choć jest ojcem znanego rockmana Kazika Staszewskiego, to z Pabianicami nie był związany niemal w ogóle. Cóż jednak z tego, jeśli decyzją Rady Miejskiej to jego imię i nazwisko ma zastąpić dawną „Kolejową”? Sama decyzja podjęta została bez odpowiednich konsultacji z mieszkańcami i… bez podstawowej wiedzy. Z naszym miastem związek miał Kazimierz Staszewski, dziadek Kazika, który uczył w pabianickich szkołach i był założycielem koła PTTK. Zamiast tego zasłużonego pabianiczanina, patronem ulicy uczyniono osobę nijak z miastem związaną, a i w historii nieszczególnie wybitną.

Wiele zacnych nazwisk

Lokalni bohaterowie nie mają zresztą szczęścia. W Pabianicach istnieje 310 ulic, w tym 73 poświęcone osobom lub wydarzeniom. Z tego zaledwie 13 jest jakkolwiek związanych z historią lokalną. Ostatnio chętnie sięgnięto do niej na początku lat 90., kiedy oddawano nową część osiedla Bugaj. Ulice Waltera Jankego, Wajsówny i Świetlickiego były próbą wciągnięcia lokalnych bohaterów do historycznego panteonu. Wielu pabianiczan swoje ulice dostało… przed 1989 rokiem.

Władze nie mają jednak konkretnych pomysłów, a długa jest kolejka tych, o których można by wspominać. Nie ma w Pabianicach ulicy Jana Długosza, choć to on dokonał pierwszego opisu miasta i dóbr. Na swoje ulice nie zasłużyli pabianiccy fabrykanci oraz sławny dyrygent Henryk Debich. Próżno szukać ulicy ofiar pabianickiego getta, Karola Niczego czy Eduarda Juliusa Vortheil’a – jednego z pionierów kinematografii na ziemiach polskich. Ulicy nie doczekał się bp Bohdan Bejze, a także księża Jaroszka i Świerczek. W nazewnictwie ulic nasza historia nie istnieje.

Jeśli więc zabierać się za zmiany, to z sensem. Po pierwsze, trzeba zwolnić mieszkańców z ponoszenia kosztów zmiany – groźba dodatkowych opłat nigdy nie będzie mile widziana. Po drugie, należy zapytać ich poprzez np. konsultacje społeczne, czy chcą danego „przechrzczenia”. Po trzecie, aby mieć argumenty do rozmowy, warto wybierać patronów, którzy mogliby być im bliscy – lokalnych działaczy, osoby ważne dla dziejów miasta. I może po czwarte – przed taką decyzją zajrzeć do książek. Wiedza o historii boli mniej, niż to się może wydawać.

Sebastian Adamkiewicz


Jeden komentarz do “Nie będzie ulic Kunickiego i Jaszuńskiego?

  1. a jak to nie ten, a ten drugi to co ? z tamtego okresu było ich dwóch ? wg wikipedi (https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Kunicki), skad mam wiedziec ktory jest “patronem” ulicy ? i po co to cale zamieszanie? komu to jest potrzebne? kogo chca uszczesliwic ? czy to ma tak ogromny wpływ na to przy jakiej ulicy mieszkam ? to tez powinni zmienic ul Bardowskiego i Waryńskiego – jesli chodzi o tego Kunickiego, bo to koledzy !!!
    a jak to nie ten, a ten drugi to co ?

Comments are closed.