FAKTY

Pabianickie władze zawalczą z dopalaczami. Nareszcie!

Wzięliśmy przykład z Łodzi i pozwiemy właściciela lokalu, który wynajmuje go pod sklep z „towarami kolekcjonerskimi”.

W ubiegłym roku władze Łodzi wpadły na pomysł pozywania właścicieli kamienic, którzy wynajmowali lokale na sklepy ze „środkami zastępczymi”. Już 2 sierpnia 2016 portal pabianice.tv apelował do prezydenta Grzegorza Mackiewicza, by poszedł w ślady sąsiadów. Prezydent odpowiedział nam wtedy: „Inicjatywa podjęta przez Łódź jest pierwszą tego typu w Polsce i wydaje się być skuteczna. Przyglądamy się, na ile ten pomysł mógłby sprawdzić się w naszych lokalnych warunkach”. Współpracę zadeklarowała także Pabianicka Spółdzielnia Mieszkaniowa (w naszym mieście sklepy z dopalaczami najczęściej ulokowane są w sąsiedztwie nie miejskich nieruchomości, a należących do PSM).

Po 2,5 miesiącach, 19 października, przypomnieliśmy się ratuszowi: – Tematem zajął się radca prawny Urzędu Miejskiego. Ze względu na charakter sprawy na razie nie mogę udzielić szczegółowych informacji – usłyszeliśmy od rzeczniczki Anety Klimek.

Kolejny raz o opieszałości pabianickich władz przypomnieliśmy 22 listopada – wtedy Łódź ogłosiła, że oferuje darmową obsługę prawną dla mieszkańców (m.in. rodziców, nauczycieli) walczących z dopalaczami. Z propozycji magistratu mógł skorzystać każdy łodzianin, który czuje się poszkodowanym przez sprzedawców dopalaczy. „Wystarczy, że choćby raz kupił on lub jego dziecko taki środek. Prawnicy urzędu nie tylko złożą pozew, ale i zajmą się jego pełną obsługą prawną. Dodatkowo koszty związane z prowadzeniem postępowania zostają po stronie magistratu” – informował Dziennik Łódzki.

Ostatni raz pisaliśmy o sprawie 10 kwietnia – kiedy w łódzkim Sądzie Okręgowym zapadł precedensowy wyrok ws. dopalaczy i 19 kwietnia – kiedy prezydent Hanna Zdanowska przedstawiła projekt ustawy „antydopalaczowej” (prawnicy magistratu przygotowali kompleksową propozycję zmian w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii).

Nareszcie!

Kolejne publikacje i presja na samorządowców zaowocowała konkretnym działaniem. Właściciel nieruchomości przy ul. Zielonej dostał pismo o zaniechanie immisji (pojęcie z prawa sąsiedzkiego) – czyli szkodliwego/negatywnego oddziaływania, którego skutki odczuwalne są na gruncie sąsiedzkim. W przypadku pozywania handlarzy „dopów” chodzi o obniżenie wartości sąsiednich nieruchomości (tak argumentowała to w pozwach Łódź).

W naszym mieście nie ma jednak miejskich nieruchomości w pobliżu sklepów z „towarami kolekcjonerskimi” – dlatego dopiero park Jordanowski przy ul. Zielonej, w którym bawią się dzieci i jest odwiedzany przez mieszkańców, stał się punktem zaczepienia.

– Dalsze kroki będą uzależnione od reakcji właściciela. Jeśli nie zareaguje na pismo, wystąpimy do sądu o nakaz zaniechania dalszej immisji – mówi rzeczniczka ratusza Aneta Klimek.

(Fot. wm.policja.gov.pl)

Tagi: