Wyczulajcie rodziców i dziadków. Starsi ludzie to łatwy łup dla naciągaczy.
Nasza czytelniczka, blisko 80-letnia pani Maria z osiedla Piaski, dała się nabrać spółce telekomunikacyjnej. Kiedy zorientowała się i wypowiedziała umowę, musiała zapłacić 500 zł kary – bo wypowiedzenie było 2 dni za późno…
– Zadzwonił do mnie mężczyzna i wypytał, od kiedy płacę abonament. Potem poinformował, że mogę płacić mniej, czyli 29 zł na miesiąc. Dodał także, że w ramach tej kwoty są połączenia zagraniczne. Zaproponował podpisanie nowej umowy. Byłam przekonana, że to przedstawiciel Orange, zresztą sam przytaknął.
Po telefonie zjawił się wysłannik z umową, którą pani Maria podpisała. Za jakiś czas przyszedł rachunek od prawowitego operatora, co ogromnie zaskoczyło starszą panią. Poszła do punktu i napisała wypowiedzenie umowy.
– Nie zmieściło się w podanym czasie, a przecież mogłam się zorientować dopiero wtedy, kiedy przyszedł normalny rachunek. Początkowo wzięłam go za pomyłkę, bo oszust mówił, że nowa umowa będzie w obrębie Orange – tłumaczy pabianiczanka.
Nie powiedziała o całym zajściu dzieciom. Dlaczego? Bo tyle mówią o naciąganiu starszych ludzi – w telewizji, radiu, w gazetach, a ona dała się wpuścić w maliny… – Właściwie to nie ja powinnam się wstydzić, tylko ci naciągacze, ale czasy teraz takie, że do bezczelnych świat należy – zasmuca się pani Maria.