Wkrótce, przy okazji generalnego remontu torowiska tramwajowego, pożegnamy się z kostką na głównej ulicy miasta.
Druga połowa XIX wieku przyniosła Pabianicom rozwój przemysłu i znaczną rozbudowę infrastruktury miejskiej. Po obu stronach Dobrzynki zaczęła kształtować się tkanka miejska, której kręgosłup – ulica Zamkowa – zachował się do dzisiaj.
Grzęznące wozy
Nie było jeszcze tramwaju, gdy pomiędzy fabrykami kursowały liczne zaprzęgi konne. W okresie suchym była to dosyć przystępna forma transportu, gdy jednak nastawała pora mokra, centrum Pabianic zmieniało się w błotnisty plac, pełen taplających się w grząskim podłożu wozów. Drewniane koła przytwierdzone do kutych osi zapadały się głęboko w ziemi utrudniając przesył towarów. Nic dziwnego, że już w 1894 roku wydano zalecenie, aby główną ulicę miasta pokryć brukiem, a u jej krawędzi utworzyć chodniki.
Tuż na początku XX wieku, w 1901 roku, miasto połączono z Łodzią linią tramwajową, a w zachodniej części otwarto stację Kolei Warszawsko-Kaliskiej. Centrum wciąż było rozorane przez wozy, chociaż rozwój techniczny postępował – od kilku lat funkcjonowały już pierwsze latarnie zasilane gazem płynącym z gazowni miejskiej.
Decyzja o utwardzeniu nawierzchni ulicy Zamkowej wpłynęła dopiero w 1913, kiedy ogłoszono stosowną licytację, do której przystąpiło trzech oferentów. Postępowanie wygrał Perec Zilberstein, który zaoferował swoje usługi za 13.875.000 rubli. Na głównej ulicy i przyległych jej odcinkach w końcu pojawił się bruk.
Rzymskie łuki
Wymiana nawierzchni przyniosła tyluż zwolenników, co przeciwników inwestycji. Wprawdzie wozy konne nie brodziły już w błocie, a transport stał się płynny niezależnie od pory roku, to kwestią sporną pozostawał hałas, jaki generował stukot podkutych kopyt i kutych obręczy dorożek o kamienne podłoże.
Do okresu powojennego ulice Zamkowa i Warszawska były znacznie węższe, niż obecnie. Do ich krawędzi ściśle przylegała zwarta zabudowa mieszkalna: kamienice i drewniaki. Przez środek przebiegał pojedynczy tor tramwajowy. Zmianie ulec to miało na przełomie lat 50. i 60., kiedy zdecydowano się przebudować główną ulicę miasta, która do 1963 roku zyskała zupełnie inny charakter.
Jezdnię poszerzono aż do 18 metrów, likwidując przy tym aleje biegnące przez jej środek i dobudowując drugi tor tramwajowy, zwiększający przepustowość linii do Łodzi. Wyburzono część domostw, wycięto mnóstwo drzew, zlikwidowano zieleńce. W zamian szeroką jezdnię wyłożono kostką granitową w formie tak zwanych „rzymskich łuków”.
Ta zmiana również nie wszystkich zadowoliła. Wielu mieszkańców krytykowało rzeź drzew i kwestionowało zasadność tak szerokiej ulicy. Ci zaś, którzy byli kierowcami, chwalili sobie płynność jazdy po kostce, która była znacznie wygodniejsza, niż przejazdy po wcześniejszych „kocich łbach”. Prace modernizacyjne wykonała Miejska Służba Drogowa przy udziale sprzętowym Łódzkiego Przedsiębiorstwa Robót Drogowych. Inwestycja w cztery lata realizacji pochłonęła 12.617.000 złotych, z czego część wyłożyły pabianickie zakłady przemysłowe.
Zmiana warty
Kostka granitowa na ulicy Zamkowej, podobnie jak kostka bazaltowa, którą wyłożony był trakt z Pabianic do Kalisza, cechowała się negatywnymi właściwościami po deszczu, jesienią i zimą, gdy stawała się niezwykle śliska, co było szczególnie niebezpieczne dla rowerzystów i motocyklistów. Nic dziwnego, że wraz z biegiem lat zawiązał się ruch społeczny propagujący wymianę nawierzchni na asfaltową. Nie ulega przy tym dyskusji, że kostka granitowa okazała się nadto trwała. Przez długie lata bytu w głównej ulicy miasta nie uległa większym zapadnięciom ani uszkodzeniu, w przeciwieństwie do dróg asfaltowych, które już kilka lat po uruchomieniu były popękane i dziurawe.
Na przełomie XX i XXI wieku rozpoczęła się powolna likwidacja kostki. W pierwszej kolejności zerwano ją na odcinku od rzeki Dobrzynki po ulicę Kościuszki, później natomiast, w 2003 roku, kostkę wycofano na dalszym odcinku, do ulicy Wyszyńskiego. Inwestycję sfinansował wówczas inwestor budujący CH „Echo” (w miejscu po dawnych zakładach Kindlera, późniejszy „Pamotex”). W ramach modernizacji u zbiegu ulic Zamkowej i Traugutta wybudowano ponadto sygnalizację świetlną i przeniesiono przystanek tramwajowy spod urzędu skarbowego pod najbliższe skrzyżowanie.
Podczas przebudowy część zachowanego materiału wykorzystano ponownie jako podłoże parkingów zlokalizowanych wzdłuż ulicy Zamkowej.
Żegnaj… oby nie na zawsze
Wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie zniknie ostatni odcinek kostki granitowej, ciągnący się od ulicy Wyszyńskiego aż po rejon skrzyżowania z ulicą Łaską. Zaawansowany remont linii tramwajowej z Łodzi do Pabianic zakłada głęboką przebudowę ulicy Zamkowej – związaną ze zmianą organizacji ruchu, budową pasów autobusowo-tramwajowych, przystanków z elektroniczną informacją pasażerską i budową ścieżki rowerowej. Częścią remontu będzie usunięcie ostatniego fragmentu kostki, co z pewnością ponownie przyniesie mieszane uczucia – część osób odetchnie z ulgą, część spojrzy na sprawę przez pryzmat sentymentu.
Z całą pewnością kostka granitowa w ulicy Zamkowej to mały symbol Pabianic, trwający nieprzerwanie od niemal sześćdziesięciu lat. Dobrze byłoby, gdyby jej fragment zachowano na pamiątkę gdzieś na uboczu, jako nawierzchnia parkingu czy alejka w parku, gdyż każdy kafelek przesiąknięty jest historią pokoleń naszego miasta.
Michał Kłosowski
Podziękowania dla Muzeum Miasta Pabianic za pomoc przy realizacji artykułu.
Nie płaczcie… Zawsze fragment kostki można ustawić w Muzeum jako eksponat. Poza tym, gorsze od kostki jest to popękane asfaltowe wypełnienie przy torowisku (jednoślad jak tam wpadnie to wywrotka murowana).
Powinien Mackiewicz i radni miejscy spytać się nas w r e f r e n d u m czy chcemy pękający po zimie asfalt. Jest kilka dziur gdzie można oś w samochodzie złamać.