Głód, wódka tylko z dworu, oporny wójt pochowany za karę pod płotem. O wyzysku Rzgowa przez Pabianice można przeczytać w przewodniku turystycznym.
Rzgów należał niegdyś do dóbr pabianickich, podlegał duchownemu administratorowi urzędującemu we dworze kapituły krakowskiej, zwanym dziś potocznie zamkiem. Bywały to czasy bardzo ciężkie dla rzgowian. Jak czytamy w opartej na źródłach historycznych publikacji „Rzgów. Trzy kolory – przewodnik turystyczny”:
„Ludzie wielkim głodem żyli i od głody umierali, drudzy jedli, co się przytrafiło, co znajdowano. Jeszcze w 1677 roku w mieście znajdują się 123 domy, w 1737 roku – już tylko 51. Z rejonu zwanego „Za mostem” znikają wszystkie 4 domy, w rynku jest ich tylko 8, gdy w 1677 było 12.
Lustracja z 1737 roku potwierdza katastrofalny stan miasta: domów 51, mieszkańców tylko 450. Dopiero w połowie XVIII stulecia dzięki rygorystycznemu i bezwzględnemu administratorowi kanonikowi Józefowi Gorzeńskiemu kapituła znów zaczyna czerpać spore zyski ze swoich dóbr, ale cena tego dla mieszkańców Rzgowa i okolicznych wsi jest bardzo wysoka.
Przy okazji pabianicki rządca pozbawia rzgowian ich starych przywilejów: muszą teraz kupować alkohol z dworu i sól sprowadzaną przez administrację kapituły. Usiłuje się temu przeciwstawić wójt rzgowski Walenty Gałek-Gałkiewicz (1755-1756), gdy jednak umiera w maju 1777 roku, kanonik Gorzeński mści się okrutnie, godząc się łaskawie na pochówek odważnego wójta jedynie pod kościelnym płotem”.
Wyjaśnijmy, że propinacja to wyłączne prawo właściciela dóbr ziemskich do produkcji i sprzedaży alkoholu w obrębie swych dóbr oraz do sprowadzania wyrobów alkoholowych z innych miast i czerpania z tego dochodów. Kończyło się to rozpijaniem przez karczmarzy, którzy musieli kupić od pana i sprzedać, aby zarobić.
Dziś niewielki Rzgów może imponować Pabianicom. Burmistrz tego miasta publicznie krytykuje pabianicki budżet drogowy.