• Całe lato i jesień pabianiczanie przesiedzieli na nowiutkich ławeczkach ustawionych wokół potężnej dziury w ziemi w parku Wolności.
• Wobec jeszcze większej dziury w budżecie postanowili wziąć sprawy we własne ręce.
• Chwycili w nie wiadra, butelki i konewki z wodą. Zawartość wlewają ją do stawowej niecki.
Kwota 200 tys. zł z Budżetu Obywatelskiego nie wystarczyła, aby nalać wodę (CZYTAJ TUTAJ).
– Na pewno nie uda się zrealizować zadania w przyjętym czasie i kwocie – poinformowała nas Agnieszka Pietrowska, naczelnik wydziału ochrony środowiska w pabianickim magistracie.
Wobec ujawnionej 7 listopada przez prezydenta Grzegorza Mackiewicza ogromnej dziury budżetowej trudno oczekiwać, że ratusz w najbliższym czasie dokończy realizację przedsięwzięcia.
Dlatego mieszkańcy postanowili pomóc i we własnym zakresie dostarczyć wodę do stawu. W akcję zaangażowali się spontanicznie reprezentanci różnych grup wiekowych oraz zawodowych. Ochotnicy podają wodę z węża strażackiego, a księża przychodzą na miejsce ze swoją – święconą. W dziurze ląduje także m.in. woda po przepierce.
Jeden ze starszych mieszkańców, który wracał z pustym wiaderkiem z parku Wolności, powiedział „Pabianajs Tajms”:
– Jest szansa, że jak chwyci mróz będzie można szaleć po stawie na łyżwach – jak w latach siedemdziesiątych – zauważył.