Rada Miejska przegłosowała (zgodnie, bez rąk sprzeciwu) uchwałę o wyemitowaniu obligacji na kwotę 12 mln zł. Ten ruch ma pozwolić na finansowanie inwestycji, ale to nic innego jak spłacenie zadłużenia poprzez inne zadłużenie. To tak, jakbyście siedząc w aucie puścili bąka, a smród próbowali zamaskować włączeniem radia. Cieszyć może jedynie fakt, że wreszcie skończy się spychologia w stylu „nie można, bo dług szpitala” – najsłynniejsze słowa-wytrychy ostatnich kilku lat.
Ciekawym zjawiskiem przed sesją była konferencja zorganizowana przez radnych PiS, ale – jak potem pokazało głosowanie – chyba nie w imieniu całego klubu. I w ogóle nie wiadomo, po co ona była. Wystąpili na niej radni: Piotr Różycki, Rafał Madaj i Tadeusz Feliksiński. Rajcy przez 20 minut huczeli, jakim złem są obligacje, jaki beznadziejny jest prezydent Grzegorz Mackiewicz. Najlepszy był Madaj: „bo my liczyliśmy, że prezydent…”, „bo młodzi radni, którzy uzyskali mandat, liczyli że…” – jest takie powiedzenie: umiesz liczyć – licz na siebie. Totalnym strzałem w kolano (jak nie w głowę) było hasło, że prezydent Zbigniew Dychto wraz z (wtedy minister zdrowia) Ewą Kopacz to chociaż próbowali oddłużyć miasto, a Mackiewicz tylko je pogrąża. Panie Rafale, jest Pan rzecznikiem lokalnego PiS i odpowiada za sprawy wizerunkowe – jak można było pochwalić byłą premier z ramienia PO? To może teraz przyjedzie premier Beata Szydło i załatwi Pabianicom czysty rachunek… Z kolei Piotr „Wywindowany” Różycki wymieniał, jakich zapisów i punktów brakuje w projekcie uchwały, pokazywał dziury i białe plamy w pomyśle prezydenta. Tu jest nie tak, a tamto inaczej – bombardował co chwilę, aż szyby drżały (w Pekinie).
No i wiecie co? Kiedy przyszło do głosowania, uchwała prezydenta przeszła bez problemów. Ośmiu radnych PiS było „za”, a tylko pięciu się wstrzymało (w tym wymienieni wyżej). Rąk w geście sprzeciwu nie odnotowano. Po co zatem był ten przedsesyjny cyrk? Nikt tego nie wie. Lech Wałęsa mówił: „Jestem za, a nawet przeciw”, a wy jesteście przeciw, a nawet za.