FAKTY

Będzie powoził na Mistrzostwach Świata [ZDJĘCIA]

Dariusz Bajer specjalizuje się w powożeniu parokonnym. Jest liderem międzynarodowego rankingu.

54-letni bychlewianin powożenie ma we krwi – pochodzi z rodziny z konnymi tradycjami, jego dziadek i ojciec byli kierowcami-furmanami. W czasach, gdy jeszcze nie było samochodów, m.in. pracowali przy budowie bloków w Pabianicach.

Dariusz swoją przygodę zaczął od wyścigów – w latach 2000-2010 był właścicielem koni startujących na Służewcu. Powożeniem zajmuje się od około 2009, a na zawodowstwo przeszedł zaledwie 3 lata temu. Startuje w najwyższej kategorii „C”. Jego stajnia liczy 20 koni.

Sport ekstremalny…

Powożenie to jedna z najstarszych konkurencji jeździeckich. Zawodnik siedzący w bryczce (pojeździe zaprzęgowym) kieruje jednym koniem, czterema lub – tak jak Bajer – dwoma. Zawody składają się zawsze z trzech konkursów (po jednym dniu na każdy): ujeżdżenia, zręczności i maratonu. Z tyłu bryczki jedzie tzw. luzak – osoba odpowiedzialna za nawigowanie i balast.

„Ujeżdżenie” to stały program składający się z figur w stępie i kłusie. Poza poprawnością, harmonią i płynnością przejazdu oceniany jest także wygląd zawodnika i zaprzęgu. Tutaj używa się bryczek w stylu retro, a jeździ w koszuli, krawacie i kapeluszu. „Zręcznościówka” (bryczka retro) polega na jak najszybszym pokonaniu trasy, na której ustawione są przeszkody (strącenie piłeczek oznacza punkty karne). – Liczy się posłuszeństwo i elastyczność koni oraz precyzja powożącego – mówi Bajer.

Najbardziej widowiskowy jest „maraton” – to cross pomiędzy bramkami. Są górki, błoto i przeszkody wodne. Mimo specjalnej konstrukcji bryczki (m.in. hydraulika), łatwo o wywrotkę. – Zaliczyłem już kilka upadków, ale poza stłuczeniami obyło się bez poważniejszych kontuzji. Niestety, po wywrotce można podziękować za rywalizację, bo nie ma już szans na dobry wynik – dodaje.

…i elitarny

Powożenie to sport o charakterze prestiżowym – za medale i tytuły nie otrzymuje się nagród finansowych. Koszta startów leżą po stronie zawodnika, który w kilkudniową podróż zabiera luzaka, pomoc i oczywiście zwierzaki. Zawody odbywają się w całej Europie. Team Bajera jeździ dwoma wozami – pojazdem przystosowanym do przewozu koni (oraz sprzętu) i do tego „mieszkalna” przyczepka, w której transportują także bryczki.

Na co dzień trenuje na swoim polu. Najwierniejszą towarzyszką jest czarna labradorka Negri, która uwielbia przejażdżki bryczką. Bajer posiada 20 koni, wszystkie to wałachy holenderskiej rasy KWPN. Jest m.in. Elan, Zony, Fiano, Empero, Wilfred, Doerak i ulubiony Edward (imiona nadawane są tuż po urodzeniu). Każdy z nich musi mieć paszport – ważne badania, szczepienia etc., inaczej nie zostanie dopuszczony do zawodów.

Dariusz Bajer w ubiegłym roku dostał powołanie do reprezentacji Polski – znalazł się wśród pięciu najlepszych zawodników w kraju. Obecnie przewodzi rankingowi 120 powożących najwyższej klasy „C” z całej Europy. Przed nim, pod koniec sierpnia, Mistrzostwa Polski, a we wrześniu wystartuje w Mistrzostwach Świata w Czechach.