Nie wyglądał na nietrzeźwego, więc go nie zbadano. W toku policyjnego postępowania ustalono, że nie doszło do naruszenia dyscypliny służbowej przez funkcjonariuszy.
Pod koniec sierpnia nasz portal pabianice.tv ujawnił stłuczkę, jaką spowodował Henryk Gajda – były wieloletni wójt gminy Pabianice, obecnie wiceprzewodniczący Rady Powiatu. Na parkingu przy ul św. Rocha podczas manewru omijania nie zachował należytej ostrożności i swoim Oplem Moccą najechał na zaparkowaną Toyotę.
Z informacji uzyskanych od rzecznika KPP w Pabianicach wynikało, że kierujący był trzeźwy, jednak Gajda, zapytany przez nas „czy dmuchał w balonik?”, zaprzeczył. Zapewnił jednocześnie, że nie był pod wpływem alkoholu.
Jeszcze tego samego dnia ustaliliśmy, że po spowodowaniu stłuczki oddalił się z miejsca zdarzenia. Dopiero zapis z monitoringu miał pomóc zidentyfikować sprawcę.
Po naszej publikacji wszczęto postępowanie wyjaśniające. Sprawdzano, czy policjanci podczas interwencji dochowali procedur. Okazało się, że funkcjonariusze nie popełnili błędu.
– W toku przeprowadzonych w tej sprawie czynności wyjaśniających ustalono, że nie doszło do naruszenia dyscypliny służbowej przez policjantów ruchu drogowego – mówi oficer prasowy KPP nadkom. Joanna Szczęsna.
Namierzony dzięki monitoringowi ciepłowni
Do komendanta Komendy Powiatowej Policji w Pabianicach wysłaliśmy szczegółowe pytania dotyczące interwencji. Z przesłanych odpowiedzi wynika, że do stłuczki doszło na parkingu ZEC. Kiedy kobieta zgłosiła szkodę, policjanci obejrzeli nagranie z kamery znajdującej się na budynku miejskiej ciepłowni, by ustalić sprawcę i przebieg zdarzenia.
W świetle materiału policji słowa Henryka Gajdy, jakie zacytowaliśmy w sierpniowym tekście, są rozbieżne z rzeczywistością. Powiedział nam: “Musiałem odjechać, ale po załatwieniu sprawy wróciłem tam. Upłynęło może 20-30 minut. Udałem się do miejsca, gdzie ta pani pracuje i powiedziałem, jaka jest sytuacja”.
Okazało się, że Opel Mocca należący do Gajdy zawadził Toyotę pabianiczanki o godzinie 9.13. Wiceprzewodniczący Rady Powiatu wrócił na ul. św. Rocha o godz. 10.40 i przyznał się do spowodowania uszkodzenia.
– Stan trzeźwości 67-latka nie budził wątpliwości policjantów, nie zachodziły przesłanki do przeprowadzenia badania na zawartość alkoholu. Patrol zakończył interwencję około godz. 11.20, sporządzając ze zdarzenia stosowaną dokumentację – poinformowała nas nadkom. Joanna Szczęsna.
Do zdarzenia doszło poza drogą publiczną i nie brały w nim udziału inne osoby, w związku z czym czyn ten nie wyczerpuje znamion wykroczenia i nie miały tu także zastosowania przepisy ustawy prawo o ruchu drogowym. Poszkodowana będzie dochodzić roszczeń z OC sprawcy.
pojechał na prysznic, pojadł i wrócił ? :)))
Przewodniczący Gajda jest jak sinice na Lewitynie, bo przechodzi badanie organoleptyczne…
Przewodniczący rady powiatowej udostepnił kamery które uchwyciły kolegę wiceprzewodniczącego , jest wesoło :D